To, jakiej wielkości są jego kawałki, zależy od tego, czy zostało upieczone odpowiednio duże ciasto (wypiekiem tortu jest określanie łącznej wysokości subwencji oświatowej na dany rok). Przyczyną niezadowolenia większości samorządów jest poczucie, że tort jest za mały. Tymczasem z formalnego punktu widzenia nie da się nawet określić, czy jest on za duży czy za mały, gdyż subwencja nie jest dochodem, który gwarantuje pokrycie konkretnych wydatków. To jest pierwsza rzecz, którą należy zmienić.
Należy określić precyzyjne i znane wszystkim zasady naliczania łącznej wysokości subwencji oświatowej. Najlepiej, aby odnosiły się one do konkretnych wydatków ponoszonych na oświatę w samorządach. Najbardziej wdzięczne wydają się te, które są dość precyzyjnie opisane w prawie oświatowym. Myślę tutaj o wynagrodzeniach nauczycieli oraz dotacji dla niesamorządowych jednostek oświatowych. Są to wydatki w dużej mierze niezależne od decyzji konkretnego samorządu i opisane w ustawach lub rozporządzeniach. Brakuje tak naprawdę niewielu standardów, aby można było je obiektywnie wskazać. Tymi brakującymi standardami są minimalna kalkulacyjna wielkość oddziału klasowego oraz pomocy psychologiczno-pedagogicznej.
Dopiero mając upieczony prawidłowy tort, można dyskutować o jego sprawiedliwym podziale. W dyskusji o dystrybucji subwencji najczęściej przewijają się trzy postulaty. Żeby podział był prosty, obiektywny i oddający rzeczywistość. Problem jednak w tym, że nie da się tych trzech wytycznych spełnić jednocześnie. Jeśli podział będzie prosty i obiektywny, to nie odda dobrze zróżnicowanej rzeczywistości wydatkowej w szkołach. Jeśli będzie prosty i oddający rzeczywistość, to nie może być obiektywny. I na końcu, podział może być obiektywny i oddający rzeczywistość, ale nie może być prosty. Mam głębokie przekonanie, że z tych trzech rzeczy najroztropniej jest zrezygnować z prostoty. W dobie komputerów to, czy ma się trzydzieści wskaźników jak przed wielu laty, czy ponad siedemdziesiąt jak obecnie, nie ma większego znaczenia. A zyskujemy obiektywizm i realność.