statystyki

Proces oczyszczania Kościoła potrwa kilkanaście lat [OPINIA]

autor: Dr Marcin Kędzierski12.11.2020, 07:31; Aktualizacja: 12.11.2020, 07:32
ksiądz, kościół

Mimo to nie zamierzam odejść od Kościoła i jestem gotowy ponieść tę odpowiedzialność, choć znam przypadki zaangażowanych katolików, którzy powiedzieli „dość”.źródło: ShutterStock

Wyemitowany w TVN 24 reportaż „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” choć zasadniczo nie przynosi nowej wiedzy, to jednak stanowi milowy krok na drodze do utraty przez Kościół w Polsce społecznego znaczenia. Tych kroków w ostatnich latach było wiele – można wymienić całą litanię znanych duchownych, którzy w swej historii mieli ciemne karty grzechów seksualnych i (co często szło w parze) współpracy z komunistyczną bezpieką. Niestety bardzo często za tą wiedzą nie podążały działania mające na celu pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności, a wielu z nich zdążyło odejść z tego świata, nie ponosząc konsekwencji.

Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że w ostatnich miesiącach ruszyła lawina. Zaczęło się od filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, który obejrzało wiele milionów Polaków. Co prawda Episkopat zareagował utworzeniem Fundacji św. Józefa, ale jej działalności od samego początku towarzyszył spory dystans ze strony hierarchii. Było to aż nadto widoczne, kiedy były już biskup kaliski Edward Janiak opublikował list, w którym de facto podważał zasadność tej inicjatywy, stwierdzając, że powołanie fundacji to samowola i manipulacja ze strony prymasa, abp. Wojciecha Polaka. Co jednak najgorsze, ani ze strony Episkopatu, ani pojedynczych biskupów (z kilkoma wyjątkami) nie padły słowa wyjaśnienia. A działo się to wszystko w momencie, w którym pojawił się drugi film braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • X Baka(2020-11-12 07:51) Zgłoś naruszenie 40

    "Proces oczyszczania Kościoła potrwa kilkanaście lat". A potem przestanie trwać, i wszystko będzie dalej, tak, jak było, od dwóch tysięcy lat.

    Odpowiedz
  • j.(2020-11-12 11:20) Zgłoś naruszenie 21

    Symptomatyczne jest to, że Kościół każe swoim wiernym iść przez życie ciągle bijąc się w piersi i powtarzając bez końca: "Moja wina! Moja wina!", może nawet tak na wszelki wypadek, niekoniecznie po popełnieniu czegoś niegodziwego, cały czas napominając: "Tylko przypadkiem nie mów, że jesteś bez grzechu, stawaj cały czas w prawdzie, a prawdą o tobie jest twoja grzeszność!" Jak się słucha niektórych kazań, to można odnieść wrażenie, że to nie zwykły kościół, tylko jakaś kaplica więzienna i kazania słuchają mafiozi, gwałciciele, gangsterzy, płatni mordercy itp., podczas gdy grzmiący z ambony ksiądz być może ma na sumieniu gorsze rzeczy, aniżeli ci, którzy go słuchają. A więc Kościół chce nas widzieć ciągle kajających się, pełnych poczucia winy, a on sam, jako instytucja jest niesłychanie nieskłonny do przyznawania się do własnych błędów, a więc daje nam jak najgorszy przykład, bo zdaje się ciągle powtarzać: "Nie moja wina! Nie moja wina!"... Kościół, jako instytucja! Odnoszę coraz częściej wrażenie, że to nie jest tak, że w świętym Kościele są jakieś "czarne owce", ale że jest wręcz odwrotnie, tzn., że w Kościele, który jako instytucja ma sporo na sumieniu (i to najdelikatniej mówiąc) jest sporo "białych owcy", czyli ludzi rzeczywiście bardzo zasłużonych i przykłady można by mnożyć, ale Kościół bynajmniej taką białą owcą nie jest!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie