statystyki

Korona mu z głowy nie spadła. Czy pandemia wpłynęła na wynik wyborczy Trumpa?

autor: Jakub Kapiszewski06.11.2020, 10:45; Aktualizacja: 08.11.2020, 10:20
Na spotkaniach zespołu ds. koronawirusa w Białym Domu kwestii testowania poświęcano zazwyczaj parę minut pod koniec zebrań. Niesłusznie, bo to dzięki testom można ocenić skalę zagrożenia. Także w tym wypadku rząd federalny nie wykorzystał potencjału, którym dysponował.

Na spotkaniach zespołu ds. koronawirusa w Białym Domu kwestii testowania poświęcano zazwyczaj parę minut pod koniec zebrań. Niesłusznie, bo to dzięki testom można ocenić skalę zagrożenia. Także w tym wypadku rząd federalny nie wykorzystał potencjału, którym dysponował.źródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: Chris Kleponis POOL

Mocny wynik wyborczy Trumpa pokazuje, że okazał się odporny nie tylko na targające jego administracją kontrowersje, lecz także na pandemię.

T o będzie największe wyzwanie pańskiej prezydentury – miał powiedzieć 28 stycznia podczas tajnego briefingu dla 45. lokatora Białego Domu doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O’Brien. Miał na myśli nowy szczep koronawirusa, podobny do tego, który w 2003 r. wywołał epidemię w Azji. Patogen, nienazywający się jeszcze SARS-CoV-2, zdążył już zawędrować z Chin do kilku krajów, w tym do Stanów Zjednoczonych.

O’Brien wiedział, że aby zwrócić uwagę prezydenta, musi ocenę przedstawić w możliwie skrajny sposób. Trumpa zajmowało bowiem coś innego: sen z powiek spędzał mu impeachment (dopiero 5 lutego Senat oczyścił go z zarzutów), zaś jeszcze tydzień wcześniej podczas forum ekonomicznego w Davos prezydent bagatelizował zagrożenie. – To tylko jedna osoba, która przyjechała z Chin. Nie ma się czym niepokoić – mówił.

– To będzie najtrudniejsza rzecz, z jaką przyjdzie się panu zmierzyć – powtórzył O’Brien. – Zgadzam się – zawtórował Matthew Pottinger, zastępca O’Briena, odpowiadający w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego za Azję. Pottinger wiedział, co mówi: 17 lat wcześniej jako dziennikarz „The Wall Street Journal” opisywał epidemię SARS w Hongkongu. Z pierwszej ręki znał skłonność władz w Pekinie do ukrywania niewygodnych informacji. Co więcej, rozmawiał ze znajomymi lekarzami z Chin, którzy potwierdzali jego ponure przypuszczenia dotyczące skali problemu.

– Co możemy zrobić? – zapytał Trump. – Wstrzymać loty z Chin – brzmiała odpowiedź.

Zmarnowany potencjał

I faktycznie parę dni później – 31 stycznia – administracja zakazała lotów do Chin. W połączeniu z ewakuacją amerykańskiego konsulatu w Wuhanie – stolicy prowincji Hubei i zarazem koronawirusowym epicentrum – były to nieliczne przykłady zdecydowanych działań, które Waszyngton podjął na początku pandemii. Później z powodu politycznych kalkulacji, braku przywództwa i wewnętrznych tarć w Białym Domu akcje stały się chaotyczne, skutkiem czego w pierwszych tygodniach stracono sporo cennego czasu.

Efektem jest pandemia, która wyrwała się w Stanach spod kontroli. Podczas gdy kraje europejskie mierzą się z jej drugą falą, w USA nigdy nie skończyła się pierwsza. Przez całe wakacje kraj znajdował się w czołówce (zazwyczaj na pierwszym miejscu), jeśli idzie o liczbę dziennie wykrywanych zakażeń. Łącznie sięgnęła ona już prawie 10 mln. To oznacza, że kraj zamieszkały przez 4,3 proc. ludności świata odpowiada za jedną piątą zdiagnozowanych infekcji. W ciągu ostatnich paru dni licznik ten przeskakiwał co dobę o ponad 90 tys. osób. W ciągu 24 godzin Amerykanie wykrywają u siebie więcej przypadków niż podczas całej pandemii Chińczycy (o ile można wierzyć oficjalnym danym Państwa Środka). USA przodują też w niechlubnej statystyce zgonów. Na COVID-19 zmarło już 240 tys. osób; to jedna piąta ofiar choroby na całym świecie.


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (3)

  • W Newadzie oddano 125% głosów(2020-11-06 18:55) Zgłoś naruszenie 21

    Totalne fałszerstwa w lokalach wyborczych i poza nimi, w końcu to hameryka, toteż nie ma się co dziwić. Zastanawiam się czy w naszym kraiku stosowano podobne metody fałszowania wyborów, obecnie jesteśmy wasalem hameryki, więc i metody muszą być podobne.

    Odpowiedz
  • kris(2020-11-06 12:10) Zgłoś naruszenie 13

    A jednak mu korona spadła. Do tego jeszcze nie umie odejść z klasą - czego się akurat można było spodziewać...

    Odpowiedz
  • Valdemort(2020-11-07 22:49) Zgłoś naruszenie 01

    a teraz marsz do pudła za podatki, ********

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie