Od soboty cała Polska znajdzie się w co najmniej żółtej strefie, w której obowiązuje zaostrzony reżim sanitarny. Zastępca prezydenta stolicy, który odpowiada m.in. za politykę zdrowotną, w rozmowie z PAP pytany był to, czy w kolejnych tygodniach Warszawa może znaleźć się w strefie czerwonej.

"Bardzo dokładnie analizujemy sytuację i zapoznajemy się z symulacjami matematycznymi na temat przyrostu zakażeń. Myślę, że jesteśmy w stanie uniknąć przekształcenia w czerwoną strefę, ale pod warunkiem przestrzegania zaleceń" - powiedział Rabiej.

Zwrócił uwagę, że objęcie żółtą strefą to skutek tego, że zalecenia nie były przestrzegane. "Lato było czasem rozluźnienia rygorów, wiele osób uznało, że że Covid-19 jest za nami. Niestety, teraz zachorowań przybywa. Punktem krytycznym może być 1 listopada. To czas intensywnych spotkań rodzinnych. Trzeba zastanowić się, jak uniknąć ryzyka" - powiedział.

Bez egzekwowania noszenia maseczek przez policję, bez nakładania kar, bez zmian w przepisach, które nakazują sprzedawcom odmowę obsługi klientów bez maseczki - w ocenie zastępcy prezydenta Warszawy - trudno będzie uniknąć "czerwonego" scenariusza uniknąć.

Rabiej zwrócił uwagę, że pozytywną informacją jest spadek zachorowań wśród seniorów, który w Warszawie zaobserwowano we wrześniu. "Spośród pacjentów z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa osoby powyżej 60. roku życia stanowią 12 proc. Od marca do sierpnia było to 25 proc., czyli dwa razy więcej. Widać, że seniorzy podchodzą do sytuacji poważnie, przestrzegają zasad dystansu społecznego i nie chodzą w miejsca, gdzie ryzyko zakażenia jest wysokie" - stwierdził.

"Zakażeń przybyło w szkołach. Od 1 września jest prawie 140 dodatnich wyników wśród uczniów, nauczycieli i personelu. Największy wzrost zachorowań, kilkunastoprocentowy, obserwowany jest jednak w grupie wiekowej 20-50. Ponad połowę wszystkich zakażonych w Warszawie stanowią osoby w tym przedziale wiekowym. To grupy najbardziej aktywne zawodowo i towarzysko" - poinformował.

Dopytywany, czy w Warszawie powstają ogniska, zaznaczył, że nie jest to główne źródło przyrostu zakażeń. "Sanepid identyfikuje ogniska - jedno z ostatnio wykrytych to pracownicy na budowie - ale najczęściej do zakażeń dochodzi w kontakcie poziomym, czyli np. pośród domowników, w pracy, podczas dłużej rozmowy czy spotkania. Wiele jest pojedynczych przypadków, wykrywane są one również w szpitalach, jednak to nie w nich dochodzi do transmisji, bo są dość dobrze przed tym zabezpieczone" - wyjaśnił.

Zgodnie z danymi Państwowej Inspekcji Sanitarnej w m.st. Warszawie liczba przypadków potwierdzonych laboratoryjnie z wynikiem dodatnim wynosi 6 268. Ostatnio publikowane dane mówią o 56 nowych przypadkach w środę i o 310 w czwartek (w środę nastąpiła zmiana godzin raportowania, stąd stosunkowo niski przyrost w środę i wyższy w czwartek). Stołeczny sanepid odnotował dotąd 156 zgonów w związku z Covid-19 i 2 216 ozdrowień.

Premier Mateusz Morawiecki wyjaśnił w czwartek, że objęcie strefą żółtą całego kraju wynika to ze znacznego wzrostu zakażeń koronawirusem w Polsce w ostatnim czasie. Dla mieszkańców oznacza to, że obowiązek zasłanianiu nosa i ust w przestrzeni publicznej – w sklepie, autobusie, ale także na ulicy będzie obowiązkowy w całym kraju. Zwolnione z tego obowiązku są jedynie osoby, które mają zaświadczenie lekarskie lub dokument, który potwierdza niepełnosprawność.

Na terenie całego kraju w lokalach gastronomicznych będzie należało zachować bezpieczną odległość – na 1 osobę powinno przypadać co najmniej 4 m2. Również w całym kraju w lokalach gastronomicznych i innych zamkniętych pomieszczeniach nie można udostępniać miejsc do tańczenia.