statystyki

Łuczewski: LGBT to nowa religia [WYWIAD]

autor: Emilia Świętochowska21.08.2020, 06:00; Aktualizacja: 21.08.2020, 08:03
Michał Łuczewski socjolog, psycholog, doktor habilitowany nauk społecznych, pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Były dyrektor programowy Centrum Myśli Jana Pawła II. Autor książek „Odwieczny naród. Polak i katolik w Żmiącej” oraz „Kapitał moralny. Polityki historyczne w późnej nowoczesności”

fot. Materiały prasowe

Michał Łuczewski socjolog, psycholog, doktor habilitowany nauk społecznych, pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Były dyrektor programowy Centrum Myśli Jana Pawła II. Autor książek „Odwieczny naród. Polak i katolik w Żmiącej” oraz „Kapitał moralny. Polityki historyczne w późnej nowoczesności” fot. Materiały prasoweźródło: DGP

Liberalna inteligencja widzi rzeczywistość w kategoriach apokaliptycznego starcia między dobrem a złem: ruch LGBT to ofiary, PiS to wilki, a my jesteśmy bohaterami, bo bronimy mniejszości. Ale życie społeczne to o wiele bardziej skomplikowana gra - mówi Michał Łuczewski socjolog, psycholog, doktor habilitowany nauk społecznych, pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

„Homofobiczna agresja w Polsce wzrasta, ponieważ jest wzmacniana przez rządzącą partię, która uczyniła z mniejszości seksualnych kozła ofiarnego, nie troszcząc się o bezpieczeństwo i dobrostan tych obywatelek i obywateli. Margot jest de facto ofiarą politycznych represji, aresztowaną za odmowę bycia poniżaną” – napisali w liście do szefowej Komisji Europejskiej wybitni twórcy i intelektualiści, m.in. Margaret Atwood, Timothy Snyder i Slavoj Žižek. Podpisałby się pan pod tym?

Z jednej strony myślę sobie: „Michał, powinieneś się podpisać, tam jest dużo uznanych ludzi, dobrze byłoby się znaleźć wśród nich, byłbyś w odpowiedniej lidze”. Ale z drugiej strony – ten list wyraża specyficzny punkt widzenia liberalnej inteligencji – nie tylko polskiej, lecz także światowej – która dramatyzuje rzeczywistość i widzi ją w kategoriach apokaliptycznego starcia między dobrem a złem. Idzie ona nieświadomie śladem archaicznych religii, które ściśle łączyły przemoc i sacrum oraz tworzyły rytuały wokół kozłów ofiarnych. W tym liście tym kozłem ofiarnym zostaje ustanowiona mniejszość. Staje się ona czymś świętym, swego rodzaju totemem, znakiem rozpoznawczym, wokół którego inteligencja może się na powrót zgromadzić.

Ale co konkretnie pana w tym liście uwiera?

Konkretnie uwiera mnie to, że nie zostałem zaproszony do jego podpisania (śmiech). Wolałbym, żeby liberalne centrum broniło sfery wolnej debaty i autonomii uniwersytetów, a nie stawiało się po którejś ze stron. Bez tego pochłonie nas zaraz wojna wszystkich ze wszystkimi. W swojej pracy i życiu usiłuję wyjść poza schemat, który obecny jest w tym liście: my jesteśmy dobrzy i bohaterscy, wspieramy tych, którzy są bez skazy, a tamci są źli, homofobiczni itd. Choć ten list podpisali najwybitniejsi współcześni intelektualiści, wyczuwam w nim dużo nieświadomości.

Nieświadomości?

Intelektualiści czasem dużo wiedzą, ale mało widzą. W sytuacji konfliktu i przemocy, z jaką mamy do czynienia, stale zwiększa się nasz niepokój i panicznie próbujemy zrozumieć to, co się dzieje. Podstawową, nieświadomą reakcją staje się wtedy wyłonienie z chaosu trzech grup: bohaterów, ofiar i sprawców, które razem tworzą trójkąt dramatyczny. Kiedy to zrobimy, niepokój na chwilę ustaje. To moment olśnienia, bo wiemy już, co jest grane i po której stronie stanąć. Te trzy pozycje – bohaterów, ofiar i sprawców – możemy następnie intelektualizować i ogrywać w postaci prac naukowych, ustanawianych praw czy też – z drugiej strony – mitów i bajek, które mają taką samą funkcję. Zawsze jest tam jakiś dobry Czerwony Kapturek, zły wilk i bohaterski myśliwy.

I ten list to powiela?

Tak, reprodukuje nieświadomą strukturę: ruch LGBT to ofiary, PiS to wilki, a my – liberalna inteligencja – jesteśmy bohaterami. Ale przecież życie społeczne to o wiele bardziej skomplikowana gra, w której często jesteśmy sprawcami, strojącymi się w szaty bohaterów czy ofiar. Co więcej, jak pokazują badania naukowe na temat tzw. dobrotliwego rasizmu (benevolent racism) białych, liberalnych elit, tego typu symboliczne akcje są często przeciwskuteczne i utrwalają nierówności. Elity skupiają się często na działaniach symbolicznych, pomijając kwestie codziennych wyrzeczeń, które mogłyby poprawić sytuację mniejszości. Bohaterowi nierzadko zależy na tym, by ofiara pozostała ofiarą. Jej status bowiem jest źródłem jego kapitału moralnego. Jestem pewien, że każdy z sygnatariuszy listu mógłby stworzyć bardzo wnikliwą analizę tego, co się dzieje.


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (11)

  • 1(2020-08-21 15:36) Zgłoś naruszenie 186

    tę wypowiedź można skwitować prostym stwierdzeniem: mamy do czynienia z masową degeneracją tego liberalno-intelektualnego świecznika;

    Odpowiedz
  • anioł(2020-08-21 14:09) Zgłoś naruszenie 170

    Dobrostanem dla WSZYSTKICH powinno być przestrzeganie prawa

    Odpowiedz
  • XXYYZZ (2020-08-21 14:55) Zgłoś naruszenie 132

    Intelektualiści zachowują się i mają takie samopoczucie jak wsperający żebraka, bo rzuci mu 1 lub 2 złotych, w porywach swojego dobrostanu 5 zeta. Tu podpiszą, tam zaapelują, gdzie indziej przemówią na wiecu i ich dobrostan rośnie. Nie są wytrwali, konsetwentni, a przez to nieskuteczni. Hasłowi i akcyjni - taki intelektualny PR. Mniejszości, wykluczani, dyskyminowani i wykorzystywani potrzebują wsparcia w swojej codzienności, wsparcia w samoocenie i adaptacji do rzeczywistości, bo w swojej życiowej strtegii popełniają błędy, które tylko pogarszają ich sytuację. Nazywając konsekwetnie pana panią, bo oglosił światu, że tak się czuje, to pozorna tolerancja. Intelektualiści powinni być sprawczy, powinni edukować OBIE strony sporów, powinni barykady burzyć, a nie opowiadać się za którąkolwiek stroną konliktu. Tacy Intelektualiści są wówczas autorytetem dla sprawcy i ofiary - wskazują kierunki i metody.

    Odpowiedz
  • Igor(2020-08-21 15:07) Zgłoś naruszenie 95

    Dobry artykuł będzie jednak problemem dla wielu osób by go w pełni zrozumieć. Temat jest bardzo trudny i dotyka bardzo wrażliwych sfer życia. Nie wszyscy potrafią oddzielić praw człowieka od prawa wyrażania poglądów. Trzeba jeszcze wiele czasu by zmienić istniejące przekonania i często zacofane schematy.

    Odpowiedz
  • RODO(2020-08-21 22:24) Zgłoś naruszenie 94

    Uniwersytet Warszawskie miał kiedyś renomę i wykładowców teraz to marniutka uczelnia spadająca na dno !

    Odpowiedz
  • nauczycielakademicki(2020-08-21 14:29) Zgłoś naruszenie 921

    Pan socjolog nie zna lub nie rozumie pojęcia "religia". Cóż, widać takie czasy nastały, nowe elity PiS.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Max(2020-08-21 09:45) Zgłoś naruszenie 57

    ,,LGBT to nowa religia,, Cóż, z religiami to już tak jest. Nowa wypiera starą.

    Odpowiedz
  • Viola(2020-08-21 18:46) Zgłoś naruszenie 38

    puszczykowo chce być wolne od lgbt.naznaczyć domy lesbijek

    Odpowiedz
  • Bert(2020-08-23 16:24) Zgłoś naruszenie 34

    każdy sposób jest dobry dla wielkiego kapitału ( 1 % populacji globu, który posiada 90 % dóbr), żeby rozwalać władzę rządu konserwatywnego w Polsce i burzyć ład społeczny. Byli KODziarze, Obywatele RP, Strajk Kobiet wreszcie Lewica i PO - wszystko sponsorowane z zagranicy, i co ..i nic.... No to jest teraz lgbt do rozwalania Polski. A motyw ten co zawsze : kasa. PIS znacznie przykrócił złodziejstwo, wywóz dochodów z Polski i półdarmową eksploatację naszego szeroko rozumianego kapitału narodowego.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie