statystyki

Woś: Po pandemii melancholia

autor: Rafał Woś21.08.2020, 07:30; Aktualizacja: 21.08.2020, 07:41
Rafał Woś

Rafał Wośźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

W czasach pandemii i zaraz po niej inwestycje w ochronę psychicznego zdrowia obywateli powinny być priorytetem sprawnych i mądrych rządów. Poprzednie epidemie to nie tylko tragedie związane ze śmiercią czy chorobą, to także fale depresji i samobójstw. W swojej nowej pracy przypomina o nich Eudora Ribeiro z Uniwersytetu NOVA w Lizbonie.

Historyczne świadectwa pokazują, jak wielkim problemem były te zjawiska sto lat temu w czasie hiszpanki. Mieszkaniec brazylijskiego São Paulo zapisał, że nie jest już pewien, co jest gorsze: „faktyczna śmierć spowodowana przez epidemię czy też strach i izolacja związana z próbami przezwyciężenia zarazy”. Wówczas w São Paulo (jak w wielu innych miastach świata) na przełomie lat 1918 i 1919 wprowadzano kwarantannę przypominającą tę, której doświadczyliśmy w tym roku. „Całowanie i obejmowanie jest aktem niepożądanym. Nie wolno podawać sobie dłoni na powitanie” – czytamy w relacji. Problemy nie zakończyły się wraz z wygaśnięciem hiszpanki pod koniec 1920 r. – w następnych latach lekarze notowali przypadki „pogrypowej anemii, melancholii i rozlicznych dolegliwości osłabionego systemu nerwowego”. Także gdy SARS nawiedził Hongkong w 2003 r., statystyki odnotowały natychmiastowy wzrost liczby samobójstw. Zwłaszcza wśród osób starszych. Tendencja utrzymywała się potem przez kilka kolejnych lat. Lekarze tłumaczyli to „utrzymującym się strachem wywołanym przez pandemię. Niezależnym od tego, czy ktoś faktycznie na SARS zachował, czy też nie”.


Pozostało 56% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • j.(2020-08-21 16:15) Zgłoś naruszenie 30

    Ale biorąc pod uwagę liczbę zakażeń, długo Panie Rafale na tę melancholię przyjdzie poczekać, co "zawdzięczamy - moim zdaniem - dwóm czynnikom. Po pierwsze: Złe decyzje władz, bo najpierw zabronili wszystkiego łącznie z wchodzeniem do lasu i np. na plaże, mimo, że na plaże w kwietniu mało kto chadzał, a później nagle pozwolili niemalże na wszystko, łącznie z weselami na 150 osób i tłoczeniem się na plaży bez żadnego dystansu i opamiętania. Po drugie: Internet aż huczy od treści typu: "Nie ma żadnego koronawirusa, nie ma żadnej pandemii, to wszystko ściema i spisek, a prawdziwym zagrożeniem to są szczepionki! Nie należy wierzyć oficjalnym przekazom, medykom, władzom itp. trzeba "włączyć myślenie" i szukać tzw. niezależnych źródeł informacji o rzekomej pandemii! Nie trzeba nosić maseczek, nie trzeba się dystansować, nie trzeba przestrzegać żadnych obostrzeń, bo to wszystko wymysł Billa Gatesa, żeby zarobić na szczepionkach itd. itp.." Mnóstwo ludzi w to wierzy i na skutek tego nie stosują się do obostrzeń.... Jedno i drugie pod rozwagę dla nowego Pana Ministra...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie