statystyki

Szef PKW: Dziś wyborów nie fałszuje się, dosypując głosów do urny. O wyniku decydują media i pieniądze [WYWIAD]

autor: Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak07.08.2020, 08:19; Aktualizacja: 07.08.2020, 08:26
Sylwester Marciniak przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego

fot. mat. prasowe

Sylwester Marciniak przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego fot. mat. prasoweźródło: DGP

Dziś wyborów nie fałszuje się, dosypując głosów do urny. O wyniku decydują media i pieniądze. Dlatego na tych polach trzeba dać nam instrumenty – do oceny rzetelności przekazu, nakładania kar oraz interweniowania, gdy rząd czy samorząd organizują de facto kampanijne wydarzenie - mówi w rozmowie z DGP Sylwester Marciniak przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Powinniśmy się cieszyć, że wybory udało się przeprowadzić, czy martwić, że było wokół nich tyle wątpliwości?

Uważam, że jako społeczeństwo i jako państwo wygraliśmy, doprowadzając je do końca. Skontaktował się ze mną ostatnio ambasador jednego z państw południowoamerykańskich, w którym jesienią ma się odbyć referendum. Chcieliby wiedzieć, jak przeprowadzić taką operację w trakcie epidemii. Świat docenia to, co osiągnęliśmy. U nas jak zwykle strona przegrana nie bije się we własne piersi, lecz podważa wynik. Ogółem w 25 tys. komisji wyborczych zasiadało przeszło 200 tys. członków. Wśród nich było 35 tys. przedstawicieli komitetu Andrzeja Dudy, reszta reprezentowała komitety innych kandydatów. Przedstawiciele Rafała Trzaskowskiego byli w każdej komisji. Do tego dochodzi kilkanaście tysięcy mężów zaufania. Gdyby te osoby uznały, że coś jest nie tak, powinny zgłosić zastrzeżenia do protokołów i złożyć protesty wyborcze.

Ale zastrzeżenia co do uczciwości wyborów nie dotyczą tylko samego głosowania.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami są dwie podstawy do złożenia protestu wyborczego. Pierwsza to popełnienie przestępstwa. Prokurator generalny poinformował, że złożono 70 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw przeciwko wyborom. Dodał jednak, że nie sposób stwierdzić, by nieprawidłowości miały wpływ na wynik. Druga podstawa to naruszenie przepisów kodeksu wyborczego dotyczących ustalenia wyników wyborów. Także w tym przypadku nie ma mowy o kwestiach systemowych. Nawet blisko 100 protestów uznanych przez Sąd Najwyższy nie ma wpływu na ostateczny wynik, biorąc pod uwagę, że było ponad 400 tys. głosów różnicy między obydwoma kandydatami w II turze. Na podstawie takiej argumentacji SN rozstrzygał już w sprawie poprzednich wyborów prezydenckich.

Złożono prawie 5,8 tys. protestów wyborczych. To najwięcej od 1995 r., kiedy wniosków o unieważnienie głosowania było prawie 600 tys.

SN wysłał nam do zaopiniowania 500 protestów. Pozostałe były formularzami, w których wystarczyło wpisać imię i nazwisko. W zeszłym roku po wyborach parlamentarnych liczba protestów była tylko trochę mniejsza.

Czy wynikają z nich jakieś wnioski systemowe na przyszłość?

Na pewno potwierdzają konieczność stworzenia jednego rejestru wyborców. Dziś prowadzą je gminy i może się zdarzyć, że ktoś pobierze zaświadczenie o prawie do głosowania poza miejscem zameldowania, ale nie zostanie wykreślony ze spisu wyborców. Będzie więc mógł wziąć udział w wyborach dwa razy. Wiele zastrzeżeń dotyczyło głosowania za granicą, np. w Manchesterze. Tamtejsza komisja miała jednak przypisanych 11 tys. osób, a w drugiej turze nawet 18 tys. wyborców, podczas gdy największe komisje w Warszawie – po 4 tys. W stolicy ludzie biorą udział w wyborach osobiście i liczenie ich głosów nie jest tak kłopotliwe, jak tych oddanych korespondencyjnie. Wielu Polaków z zagranicy skarżyło się też, że ich pakiety wyborcze nie dotarły na czas, ale to kwestia lokalnych operatorów czy firm kurierskich, a nie naszej poczty.

Gdyby te pakiety doszły do adresatów, wynik wyborów mógłby być inny?

Nie, gdyż różnica między pakietami wysłanymi a zwróconymi to niespełna 90 tys. głosów. Nawet gdybyśmy przyjęli, że wszystkie zostałyby oddane na kandydata, który ostatecznie zajął drugie miejsce, i tak nie zniwelowałoby to przewagi zwycięzcy. Co pokazuje, że nie wydarzyło się nic podejrzanego. Zwłaszcza że przygotowanie II tury w przypadku głosowania korespondencyjnego odbywa się na styk. Przy tak dużej frekwencji to sukces. I, odpukać, nie ma sygnałów, by wybory przyczyniły się do zwiększenia liczby zakażeń. Teraz możemy więc odetchnąć i zająć się tylko zdrowiem i gospodarką.


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (9)

  • Józef(2020-08-07 12:55) Zgłoś naruszenie 1310

    Stawia opozycja problem mediów. Rozwiązanie jest proste i matematyczne. Wszystkie media były zaangażowane po jednej ze stron. Media często chwalą się swoim udziałem w rynku i badaniami na potrzeby pozyskiwania reklamodawców. Wyniki są publikowane. Trzeba zsumować dane mediów poza publicznych, krajowych i zagranicznych sprzedających informacje w Polsce (prawie wszyscy byli i są za opozycją) po jednej stronie równania. A po drugiej stronie równania, pokazać udział w rynku mediów publicznych. Wynik na oko wg mnie wynosi 80 :20 dla prywatnych. Oznacza to, że tzw. opozycja miała większe poparcie medialne w wyborach

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • belf(2020-08-07 12:43) Zgłoś naruszenie 73

    Mądrego warto posłuchać...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Marian(2020-08-07 12:49) Zgłoś naruszenie 76

    Panie sędzio , jeżeli Pan jako sędzia i szef PKW uważa że : ".... różnica między pakietami wysłanymi a zwróconymi to niespełna 90 tys. głosów." nie ma znaczenia to ręce i nogi opadają. Wszyscy kandydaci mówili że każdy głos się liczy a teraz jakieś tam 90 000 pakietów to pikuś, to świadczy o poziomie naszej demokracji. Już na wybory nie pójdę bo co znaczy mój głos - nic. A swoją drogą może by tak Ruch Kontroli Wyborów sprawidził, tak jak kiedyś, poprawność liczenia w komisjach - więcej odwagi (chyba że to nie ta opcja).

    Odpowiedz
  • wyborca(2020-08-07 10:47) Zgłoś naruszenie 65

    Ludzikom trzeba dać szansę pokazać swoją nieudolność żeby wborcy mogli ich usunąć w następnych wyborach. Janusze, Donaldy, Bronki, Ryszardy, Małgosie, Rafałki, Boryski sobie pogadają i do widzenia.

    Odpowiedz
  • JJK(2020-08-07 09:41) Zgłoś naruszenie 54

    Wybory powinny się odbyć w terminie i wtedy byłyby uczciwe. A tak żonglowanie kandydatami i zmiany terminów w ostatniej chwili to faktycznie nieuczciwe

    Odpowiedz
  • wjw(2020-08-10 10:04) Zgłoś naruszenie 10

    Jak większość sędziów ten pan żyje w jakimś innym wymiarze....

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie