statystyki

Pandemia koronawirusa: Polskie rodziny okazały się znacznie bardziej wydolne niż instytucje

autor: Anna Wittenberg16.05.2020, 18:00; Aktualizacja: 16.05.2020, 18:01
Rodzina w czasie kwarantanny

Rodzina w czasie kwarantannyźródło: ShutterStock

Sobotni poranek był leniwy. Bez domowego biura oraz szkoły, z niezłą pogodą. Można było zjeść śniadanie na werandzie, potem pojeździć na rowerze, przejść się po lesie, pobiegać. To na prowincji. Tymczasem w Warszawie, Poznaniu czy we Wrocławiu spacerować można było tam, gdzie chodnik nie zahaczał o park (bo inaczej mandat!), a biegać tylko wtedy, jeśli policjant uzna, że to niezbędna potrzeba życiowa. Po zakupy można było wyjść, ale nie w godzinach dla seniorów. Polska, kwiecień AD 2020. Niekoloryzowane.

A więc przyszło nam żyć w ciekawych czasach. Obojętnie, gdzie tkwi źródło tej klątwy, dane nam jest na własnej skórze poznać, dlaczego zdanie to nie jest przyjaznym życzeniem. Ciekawe czasy dla większości zjadaczy chleba oznaczają potężne kłopoty. Na razie nasze problemy związane są z zamknięciem kraju, ale niebawem dojdą do tego kolejne, przyniesie je kryzys gospodarczy. A to nie koniec, bo w kolejce czeka już susza i jej konsekwencje.

Natomiast, mimo kłopotów, które przynoszą, ciekawe czasy mają niewątpliwą zaletę – pozwalają zweryfikować, co w naszym życiu jest ważne i gdzie znajduje się solidna podstawa. Koronawirus pokazuje, że w tej kwestii nic się nie zmienia od wieków i dziś – tak jak 200 czy 500 lat temu – liczą się twarde waluty, w tym rodzina i własność.

W idać to tym wyraźniej, że w czasach przed pandemią zarówno rodzina, jak i posiadanie wydawało się trącić myszką. Jednym z najbardziej gorących trendów ostatniej dekady była ekonomia współdzielenia – to popularyzujące się wraz z rozwojem internetu zjawisko polega na tym, że właściciel, który w pełni nie wykorzystuje swojego dobra, udostępnia je za opłatą innym. Mam mieszkanie po babci w Koszalinie. Korzystam z niego dwa razy w roku na nadmorski urlop, więc w pozostały czas udostępniam go turystom. Albo: jadę z interesem do Zakopanego, mam dwa wolne miejsca w aucie. Zamiast przepalać benzynę w pojedynkę, biorę pasażerów, którzy dorzucają mi się do paliwa. Łączenie tych, którzy dobro mają, i tych, którzy za opłatą chcą z niego skorzystać, odbywa się przez platformy online.


Pozostało 78% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie