statystyki

Kaczka: Ukraina nie chce powtórzyć drogi Bangladeszu [ROZMOWA]

autor: Michał Potocki20.02.2020, 07:45; Aktualizacja: 20.02.2020, 07:47
Ukraina i Polska to rolnicze potęgi. Możemy sobie łatwo zaszkodzić, zbudować mur protekcjonizmu i przegrać - mówi Taras Kaczka

Ukraina i Polska to rolnicze potęgi. Możemy sobie łatwo zaszkodzić, zbudować mur protekcjonizmu i przegrać - mówi Taras Kaczkaźródło: ShutterStock

Dla nas byłoby lepiej, gdyby zagraniczny biznes inwestował na Ukrainie i tu zatrudniał pracowników niż zapraszał ich do siebie. Nie chcemy powtórzyć drogi Bangladeszu i stać się eksporterem siły roboczej - mówi Taras Kaczka, wiceminister rozwoju gospodarczego, handlu i gospodarstwa wiejskiego Ukrainy.

Przyjechał pan do Polski na zaproszenie ministra rolnictwa Jana Ardanowskiego.

Spotkaliśmy się z ministrem w styczniu w Berlinie na targach Grüne Woche. Zrozumiałem z rozmowy, że decyzje polityczne bywają podejmowane na podstawie uprzedzeń.

Nasi rolnicy konkurują. W Polsce były już protesty przeciw otwarciu rynku na ukraińskie towary.

Takie uprzedzenia są po obu stronach granicy. Rolnictwo to najbardziej konserwatywna część biznesu. Zwyczajną reakcją na wolny handel jest strach. Kiedy Ukraina negocjowała umowę o wolnym handlu z UE, protestowano także u nas. Nad tymi lękami trzeba pracować. Ukraina i Polska to rolnicze potęgi. Możemy sobie łatwo zaszkodzić, zbudować mur protekcjonizmu i przegrać. Musimy nauczyć się otwartości i tego, jak nie niszczyć się wzajemnie. To trudne, ale potrzebne, bo przed rolnictwem stoją wyzwania związane np. ze zmianami klimatu.

Umowa obowiązuje od czterech lat. Jak pan ocenia jej efekty?

Ukraina stała się częścią europejskiego łańcucha produkcyjnego. Żartuję, że w 2019 r. eksportowaliśmy do UE 15 mln ton kukurydzy i to na niej wyrósł hiszpański jamón czy polska szynka. Innym przykładem jest miód, którego sprzedajemy do UE tyle, ile tylko zdołamy wyprodukować. Swego czasu popyt był tak ogromny, że znajdował on zbyt bez względu na jakość. Był w pełni bezpieczny, ale znajdowano w nim np. martwe pszczoły. Wszystko kupowano na pniu. Tego odkrycia dokonano dzięki umowie o wolnym handlu. Rośnie też handel polsko-ukraiński. Na poziomie makro jest dobrze. Umowa pozwoliła nam na zbliżenie z UE. To jak wielki wybuch dla naszego agrobiznesu.

Władze znoszą moratorium na handel ziemią. Polak będzie mógł kupić grunty rolne?

Rozmawiamy o regulacji obrotu ziemią. W Polsce są ograniczenia w kwestii tego, kto może być właścicielem ziemi i w jaki sposób można nią handlować. Model zaproponowany przez nasz rząd – nad projektem pracuje teraz parlament – jest podobny do polskiego. To przepisy, które mają pomóc przede wszystkim małym i średnim gospodarstwom. Pierwotna propozycja rządu była liberalna, otwarta na inwestycje. Chcemy stworzyć możliwość długoterminowej dzierżawy dla obcych obywateli. Jaki by nie był model rynku, przyniesie stabilność i przewidywalność oczekiwaną przez banki, korporacje i producentów zorientowanych na inwestycje długoterminowe. Potencjał ukraińskiego rolnictwa tylko wzrośnie.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie