statystyki

Jak na Ukrainie walczy się z mafią paliwową

autor: Mateusz Bajek12.02.2020, 08:06; Aktualizacja: 12.02.2020, 08:25
Paliwo

Za rządów Wiktora Janukowycza i jego Partii Regionów masowo wykorzystywano schemat tzw. przerwanego tranzytu, kiedy paliwo określane jako tranzytowe, czyli nieopodatkowane akcyzą, „gubiło się” na Ukrainie, a następnie było sprzedawane na lewoźródło: ShutterStock

Dzisiejszy w miarę cywilizowany kształt ukraińskiego rynku paliwowego ukształtował się w konsekwencji szeregu reform zrealizowanych za poprzedniej kadencji Rady Najwyższej.

Szarą strefę, w przeszłości zajmującą nawet 30 proc. rynku hurtowego, praktycznie zlikwidowano na rynku oleju napędowego i znacznie ograniczono na rynku benzyny. Jednak to nie politycy byli pomysłodawcami większości zmian uderzających w nielegalną produkcję paliw, ich kontrabandę oraz nieopodatkowaną sprzedaż. Na przestrzeni ostatnich lat przepisy były najczęściej inicjowane, a następnie skutecznie lobbowane u rządzących przez branżowe Naftogazowe Stowarzyszenie Ukrainy.

Dalszej presji na szarą strefę pomagają również ubiegłoroczne zmiany polityczne, a więc wygrana Wołodymyra Zełenskiego w wyborach prezydenckich oraz jego partii Sługa Narodu w parlamentarnych. Rosnącą presję widać od końca grudnia 2019 r., kiedy na spotkaniu z menedżerami największych spółek paliwowych prezydent Ukrainy zobowiązał się do zamknięcia nielegalnie działających punktów sprzedaży paliw i LPG (ich liczbę szacuje się na niemal 2 tys.). Do końca drugiej dekady stycznia zamknięto już niemal 700 nielegalnych stacji tankowania.

Pozytywne zmiany na rynku mają miejsce mimo, a nawet dzięki wzrostowi wpływu na branżę paliwową oligarchy Ihora Kołomojskiego, kontrolującego jedyną na Ukrainie rafinerię w Krzemieńczuku. Kołomojski, którego ludzie znaleźli się zarówno w ławach Rady Najwyższej, jak i w administracji nowego prezydenta, wielokrotnie deklarował zamiar zwiększenia udziałów w rynku krajowym paliw produkowanych w swojej rafinerii. Ponieważ nielegalne paliwa są konkurencją w szczególności dla najtańszych legalnych paliw (m.in. tych z Krzemieńczuka), w interesie oligarchy jest taki wpływ na nowe władze, by te nie zaprzestały walki podjętej przez poprzedników.

Obok uderzenia w szarą strefę rynku detalicznego od nowych władz szczególnie oczekiwane jest zwiększenie kontroli nad wykorzystaniem wydobywanego w kraju kondensatu gazowego, obecnie często wykorzystywanego do nielegalnej produkcji benzyn. Wielkość takiej produkcji dochodzi do 30 tys. ton miesięcznie, co odpowiada 20 proc. rynku benzyny.

Dalsze ograniczanie szarej strefy powinno przyczynić się nie tylko do zwiększenia popytu na paliwa produkowane w rafinerii Kołomojskiego, ale może również ułatwić dystrybucję zagranicznych paliw. Sprzyja to w szczególności Grupie Orlen, która jest trzecim największym dostawcą paliw na Ukrainie, zajmującym niemal 10 proc. ukraińskiego rynku (oficjalnie na Ukrainie sprzedaje się rocznie ponad 9 mln ton benzyny, oleju napędowego i paliwa lotniczego). Wynika to nie tylko ze spodziewanej poprawy sytuacji na legalnym rynku, ale również oczekiwanego od nowych władz ograniczenia udziału paliw z Białorusi i Rosji. Oba te kraje są obecnie największymi dostawcami benzyny i ON na Ukrainę.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie