statystyki

Długa kolejka do normalności na przejściach polsko-ukraińskich

autor: Michał Potocki03.02.2020, 07:40; Aktualizacja: 03.02.2020, 07:40
– Na pasie dla busów najdłużej stałem sześć godzin. Samochodem osobowym zdarzyło się i 12 – mówi pan Jarosław, zawodowy kierowca. – Mieszkając we Lwowie, testowałem różne przejścia, godziny i dni tygodnia. Jadąc samochodem osobowym, za dobry czas uważałem pięć, sześć godzin, ale bywało i 12–20 – dodaje dr Adam Lelonek, ekspert w dziedzinie dezinformacji. Podobne czasy podawała większość osób odpytanych przez DGP. Sytuacja poprawia się, ale powoli.

– Na pasie dla busów najdłużej stałem sześć godzin. Samochodem osobowym zdarzyło się i 12 – mówi pan Jarosław, zawodowy kierowca. – Mieszkając we Lwowie, testowałem różne przejścia, godziny i dni tygodnia. Jadąc samochodem osobowym, za dobry czas uważałem pięć, sześć godzin, ale bywało i 12–20 – dodaje dr Adam Lelonek, ekspert w dziedzinie dezinformacji. Podobne czasy podawała większość osób odpytanych przez DGP. Sytuacja poprawia się, ale powoli.źródło: ShutterStock

Obietnice polityków dotyczące rozbudowy infrastruktury na przejściach polsko-ukraińskich są bez pokrycia w rzeczywistości.

Licząca 535 km granica polsko-ukraińska jest najczęściej pokonywaną zewnętrzną granicą lądową UE. W 2019 r. przekroczono ją 21,7 mln razy. Podróżni mają do dyspozycji jedynie osiem przejść drogowych, choć przed wejściem do strefy Schengen na granicy polsko-słowackiej (541 km) było ich 52. Zdarza się, że czeka się na odprawę kilkanaście godzin. Rozbudowa infrastruktury idzie jak po grudzie, a za obietnicami polityków nie idą pieniądze.

– Na pasie dla busów najdłużej stałem sześć godzin. Samochodem osobowym zdarzyło się i 12 – mówi pan Jarosław, zawodowy kierowca. – Mieszkając we Lwowie, testowałem różne przejścia, godziny i dni tygodnia. Jadąc samochodem osobowym, za dobry czas uważałem pięć, sześć godzin, ale bywało i 12–20 – dodaje dr Adam Lelonek, ekspert w dziedzinie dezinformacji. Podobne czasy podawała większość osób odpytanych przez DGP. Sytuacja poprawia się, ale powoli.

Coraz mniej ludzi zarabia jako mrówki, czyli osoby przekraczające granicę regularnie, by przenieść niewielką liczbę towarów, które potem trafiają na handel. Pomóc może rozważane na Ukrainie zaostrzenie kar za przemyt (kontrabanda została zdekryminalizowana w czasach prezydenta Wiktora Janukowycza). Celnicy w Szeginiach z dumą pokazywali skaner samochodów ciężarowych zainstalowany niedawno przez Chińczyków. Kilka dni temu udało się im udaremnić przemyt 118 tys. paczek papierosów, które próbował wywieźć człowiek z fałszywymi papierami dyplomaty ONZ.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie