statystyki

Zmęczeni brexitowym maratonem? To niedobrze, bo teraz wchodzi on w decydującą fazę

autor: Jakub Kapiszewski01.02.2020, 08:45; Aktualizacja: 01.02.2020, 16:36
Boris Johnson uparcie nalega, by pozamykać rozmowy handlowe do końca roku, to w porozumieniu wyjściowym jest klauzula pozwalająca stronom na kupienie dodatkowego czasu i to nawet na 12 miesięcy. Problem polega na tym, że strony muszą zadeklarować taką wolę do 1 czerwca tego roku; po tym terminie nie zostanie już nic więcej, jak tylko wyścig z czasem.

Boris Johnson uparcie nalega, by pozamykać rozmowy handlowe do końca roku, to w porozumieniu wyjściowym jest klauzula pozwalająca stronom na kupienie dodatkowego czasu i to nawet na 12 miesięcy. Problem polega na tym, że strony muszą zadeklarować taką wolę do 1 czerwca tego roku; po tym terminie nie zostanie już nic więcej, jak tylko wyścig z czasem.źródło: ShutterStock

Zmęczeni brexitowym maratonem? To niedobrze, bo właśnie wchodzi on w decydującą fazę. Od wyniku zależy to, jak ułożą się stosunki między dwoma brzegami kanału La Manche w kolejnych latach.

Po 47 latach członkostwa, ponad trzech latach od referendum w 2016 r., zmianie dwóch premierów i dwóch przyspieszonych wyborach Zjednoczone Królestwo z końcem stycznia przestaje być członkiem UE. To znaczy, że w Komisji Europejskiej nie będzie już przedstawiciela brytyjskiej korony, a z parlamentu w Strasburgu zniknie 73 poddanych Jej Królewskiej Mości.

Po północy 1 lutego sprzed unijnych gmachów znikną brytyjskie flagi, a ze stron internetowych instytucji UE znikną wszelkie ślady po Londynie. W ten sposób straci nieco na aktualności nowe słowo, które przyjęło się w niektórych językach, czyli „brexitować”, oznaczające zwlekanie z wyjściem pomimo ogłoszenia takiego zamiaru.

Na razie Brytyjczycy opuszczają Unię w iście angielski sposób – po cichutku i bez hałasu; właściwie to mało kto zauważy, że już ich nie ma. Z dniem 1 lutego nic się bowiem nie zmienia: ani w zasadach podróżowania do Wielkiej Brytanii, ani w regułach pobytu obywateli UE na Wyspach, ani w prowadzeniu biznesu z partnerami zza kanału La Manche. Do końca roku w mocy są bowiem przepisy przejściowe, gwarantujące dotychczasowy stan. Gra toczy się teraz o to, co je zastąpi – czyli o to, w jakiej rzeczywistości prawnej obudzimy się 1 stycznia 2021 r.

Tak naprawdę brexitowy maraton dopiero teraz wchodzi więc w decydującą fazę: strony przy stole negocjacyjnym ustalą reguły, na mocy których będziemy ze sobą handlować, inwestować i podróżować. I wiele wskazuje na to, że te rozmowy nie będą proste.

Jak zostać poddanym JKM

Polacy, którzy związali się życiowo ze Zjednoczonym Królestwem, mogą być spokojni. Londyn stworzył specjalny mechanizm legalizujący ich pobyt na Wyspach po brexicie. Nazywa się go statusem osoby osiedlonej i od jakiegoś czasu mają prawo ubiegać się o niego obywatele UE oraz Europejskiego Obszaru Gospodarczego, którzy na stałe mieszkają po drugiej stronie kanału La Manche. Dzięki niemu będą mogli legalnie pracować, uczyć się, korzystać z opieki zdrowotnej i systemu zabezpieczenia społecznego.

W połowie stycznia brytyjski rząd podał, że o przyznanie statusu zwróciło się już 0,5 mln naszych rodaków. Pozostałe 400 tys. musi to zrobić do końca tego roku; później zostaną objęci ogólnym prawem migracyjnym, które nie będzie już tak łaskawe. Warunkiem otrzymania statusu jest ciągły pobyt w Wielkiej Brytanii przez ostatnie pół dekady, co oznacza, że dana osoba każdego roku z owych pięciu lat non stop przebywała nad Tamizą przynajmniej przez sześć miesięcy. Home Office, czyli brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych, w miarę możliwości automatycznie sprawdza, czy ubiegający się o status osoby osiedlonej spełnia te warunki (w systemie podatkowym i ubezpieczenia społecznego). Jeśli nie, konieczne może być przedstawienie dodatkowych dokumentów, np. paska z wypłatą.

Ktoś, kto nie spełnia jeszcze kryterium czasowego, może ubiegać się o tzw. tymczasowy status osoby osiedlonej. Wtedy po upływie pełnych pięciu lat na wyżej określonych zasadach może stać się „pełnym” osiedlonym, co z kolei otwiera drogę do brytyjskiego obywatelstwa.

Pressing, panowie, pressing

Perspektywy obywateli UE w Wielkiej Brytanii (których łącznie jest ponad 3 mln) to jedna z niewielu rzeczy, która na dziś jest mniej więcej pewna w horyzoncie czasowym wykraczającym poza 31 grudnia 2020 r. Cała reszta jest do przegadania, przy czym rozmowy jeszcze się nie zaczęły. Na razie Komisja Europejska pracuje nad tzw. mandatem negocjacyjnym – dokumentem wyliczającym priorytety Unii w nadchodzących rokowaniach. Ten ma być gotowy do 3 lutego. Następnie pochylą się nad nim państwa członkowskie i zaproponują ewentualne zmiany, by był gotowy do 25 lutego. Wtedy rozmowy będą mogły zacząć się na początku marca.

Negocjatorzy napotkają pierwszy problem: czas. Premier Boris Johnson twardo bowiem stoi na stanowisku, że nie życzy sobie obowiązywania przepisów przejściowych dłużej niż do końca grudnia tego roku. To oznacza, że umowa regulująca stosunki między stronami – w tym zasady wymiany handlowej – musi nie tylko być gotowa 1 stycznia 2021 r., lecz także ratyfikowana przez każdą ze stron.


Pozostało jeszcze 62% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Komentarze (1)

  • r.t.(2020-02-01 13:21) Zgłoś naruszenie 01

    Kto następny?Może Polska?Obecna władza chyba do tego dąży by dołączyć do tworzącej się Uni Vatykańskiej.Wtedy bez żadnego wysiłku będziemy mieć dobrobyt.Wystarczy tylko intensywny paciorek i bezwzględne poddaństwo Jego Eminencjom.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie