Wskutek strajku w piątek przed południem opóźnionych zostało kilkadziesiąt połączeń lotniczych. Najwięcej opóźnień rejsów miało miejsce w portach lotniczych w Lizbonie, Porto oraz w Faro.

Jak poinformował Fernando Simoes z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Lotnictwa Pasażerskiego (SINTAC), który organizuje protest, w ciągu dnia należy się spodziewać dalszego pogorszenia sytuacji na portugalskich lotniskach.

Kierownictwo syndykatu ostrzegło, że do niedzieli może dojść do paraliżu pracy lotnisk, gdyż ekipy, które przystąpią do strajku nie zostaną zastąpione innymi pracownikami. W piątek w ciągu dnia spodziewane jest też przyłączenie się do strajku personelu lotnisk naziemnych w portach krajowych.

Głównym żądaniem strajkujących jest przywrócenie awansów wewnętrznych w strukturach personelu naziemnego oraz związanych z tym podwyżek, a także odstąpienie przez spółkę Portway, zarządzającej portugalskimi lotniskami, od eliminowania dodatków socjalnych dla pracowników.

Kierownictwo syndykatu SINTAC poinformowało, że w przypadku braku reakcji kierownictwa Portway na żądania strajkujących związek zawodowy przeprowadzi kolejne protesty w styczniu oraz w marcu.

Władze spółki Portway w opublikowanym w piątek rano komunikacie odrzuciły oskarżenia o łamanie uprawnień pracowników lotnisk, zaś trzydniowy protest nazwały strajkiem nie mającym podstaw prawnych.