statystyki

Jak przerwać zaklęty krąg poczucia winy i być rodzicem wystarczająco dobrym?

autor: Anita Sobczak13.12.2019, 08:53; Aktualizacja: 13.12.2019, 08:54
Wzór współczesnej polskiej matki? Dzielna, godząca życie zawodowe z rodzinnym, troszcząca się, zmartwiona, stająca na wysokości zadania po pokonaniu tysiąca przeszkód

Wzór współczesnej polskiej matki? Dzielna, godząca życie zawodowe z rodzinnym, troszcząca się, zmartwiona, stająca na wysokości zadania po pokonaniu tysiąca przeszkódźródło: ShutterStock

Urodziny na wrotkowisku. Rozkrzyczane ośmiolatki szykują się do wejścia na parkiet. Część już śmiga, część chwieje się jeszcze u boku rodziców. Jedno z dzieci upada spektakularnie na pupę. Płacze, zdejmuje wrotki i oświadcza, że w życiu ich już nie założy. I rzeczywiście dziewczynka przez całą imprezę siedzi, z daleka obserwując kolegów i koleżanki z klasy. – Daliśmy ciała – martwi się matka.

To nie jest opowieść o upartej kilkulatce, lecz o rodzicach w matni, głównie matkach. O tym, że wyrzuty sumienia to ścieżka, na którą wkraczają z zaskakującą łatwością.

Dziewięciolatka ślęczy nad lekcjami. Ćwiczy odmianę „to be”. Zatrzymuje się nad tłumaczeniem na angielski czasownika „są”. „They?” – pyta matkę, której od razu przychodzi na myśl scena z „Dnia świra”. Wieczorem rodzice się głowią, co robią źle („Nie potrafimy wytłumaczyć? Wybraliśmy złą szkołę?”). A może po prostu dzieciak jest mniej zdolny i potrzebuje więcej czasu, żeby przyswoić wiedzę? Na ten trop nie wpadają.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego rodzicom tak łatwo przychodzi obwinianie siębie? „Wraz z tą pierwszą, a potem kolejnymi ciążami, dołączyłam do wielkiej, chyba niekończącej się grupy Winnych” – napisała kilka lat temu na swoim blogu Katarzyna Gałązka, matka trójki dzieci. „Że nie potrafię karmić, że karmię nie dość zdrowym jedzeniem, że poszłam na fitness, zamiast spędzić wieczór z dziećmi, że nie przypilnowałam lekcji albo że za bardzo się wtrącam i nie pozwalam na samodzielność, że nakrzyczałam, że się zezłościłam”. Lista przewin nie ma końca.

Bo to się zwykle tak zaczyna…

– Matka równa się poczucie winy – mówi Joanna Jaskółka, autorka bloga „Matka jest tylko jedna”. I przytacza jedno z najwcześniejszych wspomnień związanych z rodzicielstwem. – Położna na pierwszym spotkaniu powiedziała mi, że teraz będę musiała się dostosować. Mojego dziecka jeszcze nie było na świecie, a ja już musiałam wpasować się w rolę matki, która myśli głównie o nim – opowiada.

Magazyn DGP 13 grudnia 2019

Magazyn DGP 13 grudnia 2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jeśli nie myślisz głównie o dziecku, nie stawiasz jego potrzeb na pierwszym miejscu, to coś z tobą nie tak. I dlatego, nawet jeśli w pierwszej chwili miałaś wątpliwości, wskakujesz do kotła z napisem „wyrzuty sumienia”, z którego bardzo trudno wyleźć. I coraz częściej słyszysz wewnętrzny głos: chyba nie jesteś wystarczająco dobrą matką.

Według Kai Kozłowskiej, która jest coachem pracującym z rodzicam, chodzi też o pułapkę własnych wyobrażeń. – Wymyśliłam sobie, że będę najlepszą albo najweselszą, albo najbardziej kreatywną, albo najbardziej luźną lub najbardziej ogarniającą mamą świata. Krótko mówiąc, miałam pomysł na swoje rodzicielstwo – mówi. Potem następuje zderzenie z rzeczywistością i to dzieje się najczęściej niedługo po urodzeniu dziecka. Miało być różowo i miło, a nie jest.


Pozostało 75% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie