statystyki

Kryzys solidarności w UE na pewno się pogłębi [OPINIA]

autor: Krzysztof Kutwa30.10.2019, 08:15; Aktualizacja: 30.10.2019, 08:30
Za pierwszy przejaw polityki spójności można uznać plan Marshalla, powojenną pomoc USA dla Europy

Za pierwszy przejaw polityki spójności można uznać plan Marshalla, powojenną pomoc USA dla Europyźródło: ShutterStock

Polityka spójności to polityka wzrostu, a nie redystrybucji. Jeśli wiodące narzędzie stymulacji konkurencyjności i zrównoważonego dobrobytu stanie się po 2020 r. programem socjalnym dla ratowania wybranych gospodarek, kryzys solidarności w UE na pewno się pogłębi. Zła relokacja budżetu uderzy w całą Unię. Zwłaszcza że na horyzoncie widać już spowolnienie.

W pierwszej połowie września odbyły się w Berlinie polsko-niemieckie konsultacje na temat unijnej polityki spójności. Przytaczając w ich trakcie wnioski z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Polityka spójności”, jego dyrektor Piotr Arak dowodził, że do dziś nie powstała długookresowa strategia, obejmująca okres po 2020 r., dla największego funduszu inwestycyjnego UE. A bez niej nie da się prowadzić konstruktywnej dyskusji nad kształtem, zasadami i ewentualnymi cięciami w budżecie.

Kończąca swą misję Komisja Europejska co prawda zaproponowała pięć celów polityki spójności po 2020 r., ale nie powstała kompleksowa strategia. KE wyznaczyła zaledwie ogólne cele, a jednocześnie zaplanowała dotkliwe cięcia. Zapowiedziano, że budżet polityki spójności na lata 2021–2027 będzie obcięty do 330 mld euro. Szacunki te nie tylko wydają się błędne, ale wręcz nie do końca wiadomo, z czego wynikają. W sytuacji nadchodzącego spowolnienia gospodarczego i coraz mocniej odczuwanego zwątpienia w zasadę solidaryzmu w UE, którego najbardziej spektakularnym przykładem jest brexit, odpowiedzialność i nastawienie na poprawę dobrobytu Europejczyków powinny iść w parze.

Jeśli propozycja KE zostanie utrzymana, w kolejnych siedmiu latach Polska dostanie aż o 23 mld zł mniej do zainwestowania. Nominalnie bylibyśmy szóstym najbardziej stratnym krajem, ale już trzecim najbardziej dotkniętym cięciami, jeżeli spojrzeć na intensywność pomocy. Więcej straciłyby tylko Malta i Czechy. Południe, które do dziś otrzymało największe wsparcie per capita, w kolejnej perspektywie finansowej dostałoby nawet więcej niż obecnie. Propozycji cięć sprzeciwił się Parlament Europejski. Jest to o tyle istotne, że akceptacja PE jest niezbędna do przyjęcia wysokości wypłat. Szanse na to, by do końca roku zakończono negocjacje i wypracowano konsensus, są niewielkie.


Pozostało jeszcze 57% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie