statystyki

Stodolak: Komisja noblowska zasługuje na Nobla [OPINIA]

autor: Sebastian Stodolak16.10.2019, 07:33; Aktualizacja: 16.10.2019, 09:55
Sebastian Stodolak

Sebastian Stodolakźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: Materialy prasowe

Po dekadach kluczenia po omacku wśród makroekonomicznych wskaźników i wydumanych modeli komisja noblowska dokonała przełomowego odkrycia: globalnym problemem nie jest zawartość portfela tuzów z Wall Street, lecz bieda w krajach Trzeciego Świata. I za próbę jego rozwiązania nagrodziła trzech ekonomistów. Gdyby to było możliwe, sama powinna dostać Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii.

Nie było łatwo i po drodze zaliczono sporo wtop. Ekonomicznym Noblem nagrodzono finansistów Myrona Scholesa i Roberta Mertona za „nową metodę wyceny derywatywów”. Tak trafnie je wyceniali, że w rok po otrzymaniu Nobla, w 1998 r., z hukiem zbankrutował ich wspólny fundusz inwestycyjny Long-Term Capital Management. „Long-term” to on nie był; działał w sumie cztery lata.

Trudno także powiedzieć, co kierowało komisją, gdy nagradzała Eugene’a Famę za jego „analizę empiryczną cen aktywów”. Analizował je z taką przenikliwością, że zanegował istnienie giełdowych baniek i trzymał się tego jeszcze cztery lata po kryzysie 2008 r., gdy pękła bańka na rynku nieruchomości. Ale największa wtopa komisji to wyniesienie na piedestał w 1970 r. Paula Samuelsona, który „aktywnie przyczynił się do podniesienia poziomu analizy ekonomicznej”, a w rzeczywistości popchnął ekonomię w stronę mechanistycznego scjentyzmu i skrajnego zmatematyzowania. Do tego uważał, że ZSRR prześcignie gospodarczo Stany Zjednoczone. Trwał przy tej prognozie do końca lat 80.

Ostatnich 20 lat zwiastowało jednak zmianę noblowskiego modus operandi. Komisja coraz częściej nagradzała ekonomistów, którzy mieli kontakt z ziemią. Empirystów i eksperymentatorów w rodzaju Paula Romera (chce budować, na razie bez skutku, „miasta statutowe”) albo Alvina Rotha (projektuje niepieniężne rynki umożliwiające np. skuteczniejsze przeszczepy organów) czy teoretyków takich jak Elinor Ostrom (badała warunki dobrego zarządzania dobrem wspólnym).

Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w tym roku. Abhijit Banerjee, Esther Duflo i Michael Kremer otrzymali nagrodę „za eksperymentalne podejście do łagodzenia globalnej biedy”. Zauważcie: nie do zmniejszania nierówności, lecz do łagodzenia biedy. Wreszcie dostrzeżono, co jest istotą ekonomii jako nauki. Nie jest nią badanie, skąd bieda się bierze – bieda to nasz stan naturalny, historia ludzkości to historia skrajnego i powszechnego ubóstwa, oczekiwanej długości życia poniżej 35 lat, potężnego niedożywienia oraz wyniszczających wojen, które władcom jawiły się jako jedyny sposób wzbogacenia się.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • i tyle w temacie propagandy(2019-10-16 10:35) Zgłoś naruszenie 31

    Od paru dekad wiadomo, że jest to pseudo nagroda dla celebrytów za którą stoi zamorski decydent.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie