statystyki

Nienawiść to produkt rynku politycznego. Podlega prawom popytu i podaży

autor: Sebastian Stodolak28.07.2019, 20:00
Z człowieka/ zawsze z człowieka/ i tylko z człowieka” – odpowiada poeta Tadeusz Różewicz na pytanie, skąd bierze się zło. Także ta jego szczególna forma, jaką jest nienawiść, której wybuch obserwowaliśmy ostatnio w Białymstoku.

Z człowieka/ zawsze z człowieka/ i tylko z człowieka” – odpowiada poeta Tadeusz Różewicz na pytanie, skąd bierze się zło. Także ta jego szczególna forma, jaką jest nienawiść, której wybuch obserwowaliśmy ostatnio w Białymstoku.źródło: PAP
autor zdjęcia: Artur Reszko

Imperializm ekonomiczny nie jest taki zły. Może pomóc w walce z nienawiścią.

Z człowieka/ zawsze z człowieka/ i tylko z człowieka” – odpowiada poeta Tadeusz Różewicz na pytanie, skąd bierze się zło. Także ta jego szczególna forma, jaką jest nienawiść, której wybuch obserwowaliśmy ostatnio w Białymstoku.

Ale dlaczego ten wybuch nastąpił teraz? Prawnik i publicysta Robert Gwiazdowski z właściwą sobie ironią tropi przyczynę w przedwyborczej gorączce. „Jako że program gospodarczy lewica bezbożna ma prawie taki sam jak lewica pobożna, to kampania wyborcza zaczyna się ogniskować wokół LGBT” – napisał na Twitterze. I nie myli się. Polityka jest źródłem potężnych społecznych wybuchów nienawiści. Zwykły człowiek nie wstaje z łóżka ze słowami: „Kogo by tu dzisiaj znienawidzić…”, tylko bije się w myślach ze swoimi mniejszymi bądź większymi problemami. To politycy podpowiadają mu, że za jego kłopoty odpowiedzialny jest nie on sam, a inni. Kto? O, istnieje cały katalog onych, z którego w zależności od potrzeb można skorzystać: spekulanci, żydzi, chrześcijanie, islamiści, ateiści, bogaci wyzyskiwacze, biedne nieroby, imperialiści, izolacjoniści, konspiratorzy i demoralizatorzy itp. itd. Dopiero po wskazaniu winnych pojawia się nienawiść.

Jednak to nie poezja Różewicza pomoże nam w zrozumieniu politycznej roli nienawiści i mechanizmów jej produkcji. Zrobi to ekonomia.

Bajki na zły sen

Tak, chociaż to miłość zdecydowanie częściej niż nienawiść bywała przedmiotem zainteresowania ekonomistów. Już Adam Smith w „Teorii uczuć moralnych” pisał o miłości jako fundamentalnej potrzebie ludzkiej, choć miłości romantycznej nie darzył szacunkiem. Opisywał ją jako zrozumiały, lecz „śmieszny” etap młodości. Ale cały romantyzm odebrał miłości Gary Becker, ekonomista z Uniwersytetu Chicagowskiego, który przed 50 laty zastosował do analizy relacji międzyludzkich aparat cen, kosztów transakcyjnych i oddziaływania podaży z popytem. Miłość, wzniosłe uczucie, w tym ujęciu przypomina rodzaj towaru, który można opisać modelem ekonometrycznym. I właśnie na tej fali ekonomizowania wszystkiego wyrosło w końcu także zainteresowanie nienawiścią.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie