statystyki

Poseł PiS, który jeździ na Woodstock: Jestem tam dla tysięcy młodych ludzi [WYWIAD MAZURKA]

autor: Robert Mazurek05.07.2019, 07:33; Aktualizacja: 05.07.2019, 08:04
Jacek Kurzępa. Fot. Darek Golik

Jacek Kurzępa. Fot. Darek Golikźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Darek Golik

Ci, którzy nie głosują na Prawo i Sprawiedliwość, postrzegają moją partię jako groteskę, taką siermięgę, koturnowych, starych facetów. To się nadaje do omemowania, obśmiania, a nie do budowania przeciw nam barykad. Z Jackiem Kurzępą rozmawia Robert Mazurek

Jedzie pan?

Jak co roku. Zawsze byłem i będę na Przystanku Woodstock i Przystanku Jezus.

Zawsze?

Od ćwierć wieku opuściłem dwa festiwale. Pierwszy raz byłem jeszcze w Żarach, bardzo dawno temu.

Jacek Kurzępa. Fot. Darek Golik

Jacek Kurzępa. Fot. Darek Golik

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pisowiec na Woodstocku?! Owsiak wie?

A nie wiem, nie przedstawiałem mu się.

On jest wściekle antypisowski. Nie przeszkadza to panu?

Ja tam nie jeżdżę dla niego, ale dla tych tysięcy młodych ludzi.

Jak oni reagują na polityka?

Nie zobaczy mnie pan na polu namiotowym w poselskim garniturze. Zresztą ja tam nie jeżdżę jako polityk, ale jako socjolog. To jest wyzwanie dla badaczy. Chcesz poznać młodzież, to przyłóż rękę do jej pulsu, zbadaj i spróbuj zinterpretować.

Jak pan bada?

Łażę, rozmawiam z ludźmi, dotykam, czuję i wtedy więcej rozumiem. Prowadzę badania na temat młodzieży wobec świata wartości.

Gdzie mieszka profesor poseł?

Różnie, albo w namiocie na polu namiotowym, albo w samochodzie, albo na Przystanku Jezus. Ja jestem stary harcerz, więc mi niewiele trzeba – kawałek derki i już.

A w tym roku?

W tym roku jestem skoszarowany na Przystanku Jezus.

Jeździ pan sam?

Bardzo różnie, czasem poznaję ludzi po drodze. Taka historia sprzed lat – wyjeżdżam na Woodstock spod Biłgoraja. Gdzie jest Biłgoraj, wiemy – Roztocze. Jestem na rogatkach i stoi ekipa autostopowiczów. „My do Żar, a pan? Zresztą nieważne, byle do przodu”. Zawiozłem ich do samych Żar, cały czas gadaliśmy o ich świecie, dopytywałem, dlaczego tam jadą, jakie są ich motywacje, a potem kontrolowałem ich w czasie festiwalu.

Matko, co za zgred!

Chciałem sprawdzić, na ile zerwali się z zasad, które sobie założyli przed wyjazdem, a zakładali, że będą wstrzemięźliwi i nie poddadzą się rówieśniczym pokusom.

Jak im wyszło?


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie