statystyki

Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi

autor: Andrzej Krajewski26.05.2019, 16:30; Aktualizacja: 26.05.2019, 16:59
Schowanie się za Wielkim Murem nie ocaliło dynastii Ming. Zjednoczone plemiona Mandżurów stworzyły państwo zdolne najpierw podbić Mongolię i Koreę, a potem najechać Chiny, dając początek dynastii Qing. Władała ona Państwem Środka aż do XX w.

Schowanie się za Wielkim Murem nie ocaliło dynastii Ming. Zjednoczone plemiona Mandżurów stworzyły państwo zdolne najpierw podbić Mongolię i Koreę, a potem najechać Chiny, dając początek dynastii Qing. Władała ona Państwem Środka aż do XX w.źródło: ShutterStock

Chiny powinny zdominować świat już dawno temu. Ale choć miały odpowiedni potencjał, nigdy im się to nie udało.

D efetyzm, jaki panuje w zachodnich mediach, poraża. Ująć go można w jednym zdaniu: kraje Zachodu są skazane na ekonomiczną, a w konsekwencji polityczną dominację Chin. Opinia ta powielana jest również w Polsce.

Ekspansja ekonomiczna Państwa Środka przytłacza rozmachem. Z biednego, zacofanego kraju Chiny w ciągu życia jednego pokolenia stały się drugą gospodarką świata. Jeśli utrzymają tempo wzrostu, w ciągu kolejnej dekady wyprzedzą Stany Zjednoczone. Wysiłki prezydenta Donalda Trumpa, żeby odwrócić ten trend, postrzegane są jak przedłużanie agonii.

Zachód nie bierze jednak pod uwagę, że Chiny powinny zdominować świat już 700 lat temu, ponieważ miały wszelkie narzędzia, by tego dokonać. Tymczasem sztuka ta udała się raczej małym europejskim państwom, a potem Stanom Zjednoczonym. W tym samym czasie o wiele potężniejsze ekonomicznie Państwo Środka doświadczało bolesnych upadków, w dużej mierze na własne życzenie. Nawet dziś decyzja Google’a o zerwaniu współpracy z firmą Huawei pokazuje, jak bolesne ciosy może zadać w gospodarczej rozgrywce Ameryka.

Zamiast Kolumba

Niewiele brakowało, by epokę wielkich odkryć geograficznych rozpoczęli Chińczycy: kilkadziesiąt lat przed początkiem morskiej ekspansji Portugalii i prawie wiek przed wyprawą Kolumba. W lipcu 1405 r. z portu w Suzhou wypłynęło na wyprawę 317 ogromnych okrętów, zwanych baochuanami („statkami skarbowymi”), wioząc na swych pokładach ponad 27 tys. pasażerów, wśród nich uczonych, kupców oraz urzędników cesarza Yongle. Dowodzący wprawą admirał Zheng He otrzymał zadanie dotarcia na krańce znanego świata i wytyczenia nowych szlaków handlowych. Cesarz Yongle podbił już Mongolię i Wietnam, lecz większe szanse na pomnożenie bogactw dawała ekspansja ekonomiczna.

Pierwsza wyprawa Zheng He dowiodła, iż nie będzie to takie trudne. W każdym porcie, od Jawy i Sumatry po indyjskie miasto Kalikat (obecnie Kozhikode), chińska flota robiła piorunujące wrażenie. Zza horyzontu wyłaniał się las wysokich na 30 m masztów i purpurowych żagli, a potem oczom tubylców ukazywały się długie na ponad 100 m okręty. Z każdego sterczały lufy dział i moździerzy, a na pokładzie tkwił uzbrojony po zęby oddział wojska. Nic dziwnego, że zaproszeni na pokład admiralskiego okrętu miejscowi przywódcy od razu godzili się na zaproponowane umowy handlowe oraz uiszczanie corocznej daniny Pekinowi. Wielka flota odbyła siedem wypraw, docierając aż do cieśniny Ormuz, wschodniego wybrzeża Afryki oraz Mekki.

Bez stoczenia choćby jednej bitwy Zheng He wymusił zgodę na współpracę gospodarczą na władcach ponad 30 państw. W dekrecie z 1409 r. cesarz Yongle obiecywał, że jego admirał wraz z flotą będą tak działać, aby „powstrzymując siebie i dyscyplinując innych, nie łamać zasad, nie być tyranem dla mniejszych i słabszych. Niech wszyscy cieszą się szczęściem pokoju”. W tym czasie Europa tkwiła w marazmie, a jej rozwój gospodarczy dusiła deflacja spowodowana brakiem szlachetnych kruszców do bicia monet oraz odcięciem od azjatyckich rynków przez Turków.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie