statystyki

Tomasz Sekielski: Nie dam się hejterom [WYWIAD]

autor: Robert Mazurek21.03.2019, 20:00; Aktualizacja: 22.03.2019, 10:01
Powiedziałem o tym publicznie, bo otyłość i nadwaga to choroby cywilizacyjne i według badań zdrowo ponad 50 proc. Polaków ma problem z nadwagą.

Powiedziałem o tym publicznie, bo otyłość i nadwaga to choroby cywilizacyjne i według badań zdrowo ponad 50 proc. Polaków ma problem z nadwagą.źródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Darek Golik

- Lata pracy przy newsach, codzienny deadline, wielkie napięcie i wielki stres. Nie przez przypadek dziennikarze żyją krócej. Ja też nie dawałem sobie rady ze stresem i kompensowałem sobie to napięcie jedzeniem - mówi w wywiadzie dla DGP Tomasz Sekielski.

Ile?

Sto kilo.

Chcesz zejść do setki?

Nie, chcę zrzucić sto kilogramów. Co tu gadać, muszę stracić kwintal wagi, jak tucznik. Uwierz mi, nie jest łatwo mówić takie rzeczy, ale takie są realia.

To możliwe?

Tak, choć to nie wydarzy się w pół roku ani nawet w rok. To cel mniej więcej na dwa lata.

Opowiadasz o tym czasem, jakby to było jakąś komedią, zabawną przygodą: „Jestem gruby jak hipopotam i muszę się odchudzić, chi, chi, chi…”.

Muszę mieć dystans i do świata, i do siebie, zwłaszcza teraz. Bo co innego mam zrobić? Siąść i rozpaczać?

A nigdy nie ogarniała cię rozpacz?

Niejeden raz miałem wszystkiego dosyć.

Popadałeś w depresję?

Chyba nie, bo przecież normalnie pracowałem, jakoś funkcjonowałem, więc tak bym tego nie nazwał. To na pewno nie była taka depresja jak w książkach, nie odcinało mi zasilania i nie zamykałem się w pokoju.

To co było?

Ogarniał mnie coraz większy wstyd, chowałem się w sobie.

Ty? Przecież lubisz ludzi.

Ale nie miałem ochoty do nich wychodzić.

Dlaczego?

Ze wstydu właśnie. Nie chciałem się pokazywać. Co, znowu założę tę samą koszulę, bo ją ostatnio kupiłem, a ona już jest przymała?

To nie jest przyjemne, wiem coś o tym.

Szykowałem się na wesele znajomych i trzeba było się ubrać. Garnitury mam takie, że zmieściłoby się tam pół dzisiejszego mnie, odpadają. No, ale jest marynarka, którą niedawno kupiłem. Wziąłem tę największą, próbuję i nie bardzo się mieszczę, a przecież na takim weselu wszyscy mnie rozpoznają, patrzą jak jestem ubrany. Czułem się z tym fatalnie, łapałem doła.

Ale jednak poszedłeś na wesele?

Bo to byli moi przyjaciele. Na weselu wszyscy mnie rozpoznawali i na początku było miło, ale po kilku kielonkach jakiś odważniejszy wujek mówił mi: „Ależ pan jest wielki!”, a po kolejnych kilku już walił prosto z mostu: „Ale się spasłeś”.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (4)

  • pearl(2019-03-21 23:24) Zgłoś naruszenie 142

    Lubię Pana i cenię. Prymitywnymi komentarzami proszę się nie przejmować. Rodacy lubią szarość i "przyciętych" ludzi do ich poziomu - jak żywopłot. Ot takie gusta.

    Odpowiedz
  • Janka(2019-03-22 10:38) Zgłoś naruszenie 90

    Trzeba mieć dystans do siebie i odwagę, żeby publicznie o tym mówić. Życzę wszystkiego najlepszego i dużo samozaparcia, trzymam za pana kciuki!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Iwona(2019-03-22 20:14) Zgłoś naruszenie 70

    Na pocieszenie dodam, że mezczyzni dużo łatwiej i szybciej chudną niż kobiety.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie