statystyki

Wigura: Rządy Polski i Izraela w podobny sposób starają się o uznanie świata dla wyjątkowości swojego historycznego doświadczenia

autor: Karolina Wigura „Kultura Liberalna”23.02.2019, 19:30
Polska Izrael

Polska Izraelźródło: ShutterStock

Nie zapomnimy i nie przebaczymy” – powiedział kilka dni temu szef izraelskiego MSZ Israel Katz w kontekście zachowania Polaków wobec Żydów podczas II wojny światowej. Polskiemu odbiorcy słowa te mogą kojarzyć się z frazą podobnie brzmiącą, jednak o zupełnie innym wydźwięku. „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – napisali w 1965 r. polscy biskupi do biskupów niemieckich. Te dwa stwierdzenia, wbrew pozorom, mają podobne korzenie. Dzieli je jednak głęboka zmiana, która od słynnego listu biskupów dokonała się w polityce.

Po tym, jak Polska, organizując w Warszawie szczyt bliskowschodni, odegrała dobrowolnie rolę sprzymierzeńca, czy też – jak chcieli niektórzy – lokaja USA, słowa Katza stały się gorzkim podsumowaniem naszych dyplomatycznych starań. Część komentatorów stwierdzała, że zarówno te słowa, jak i wcześniej wypowiedziane przez szefa izraelskiego MSZ stwierdzenie o antysemityzmie wyssanym z mlekiem matki wynikają z prostego faktu. Zgodnie z tą interpretacją w Izraelu rządy sprawuje ugrupowanie bardzo podobne do Prawa i Sprawiedliwości. Politycy rządzącej populistycznej partii Likud musieli podkreślić swoje antypolskie nastawienie, ponieważ za dwa miesiące czekają ich wybory. Pragną zatem dbać o wrażliwą na takie sformułowania część elektoratu, podobnie jak PiS w niektórych sytuacjach dba o wyborców znajdujących się najbardziej na prawo.

Rzeczywiście, trudno nie dostrzec podobieństw między dzisiejszą Polską a Izraelem. Ale trzeba powiedzieć więcej. To ze względu na te podobieństwa konflikt między dwoma krajami wydaje się dziś nieunikniony. Aby jednak dobrze zrozumieć, z czego to wynika, trzeba przyjrzeć się wydźwiękowi historycznemu i geopolitycznemu słów izraelskich i polskich polityków.

Skrucha jako część dyplomacji

Przede wszystkim powiedzmy, że oba kraje starają się o uznanie świata dla wyjątkowości swojego doświadczenia historycznego. Czynią to w pewnych konkretnych ramach.

Otóż mówiąc o nieprzebaczeniu i pamięci, Israel Katz odwołał się do konkretnego procesu historycznego. Było to odniesienie do swoistej epoki pamięci, która ukształtowała się w Europie po 1945 r. Nie od razu, ale z czasem, po II wojnie światowej, politycy największych europejskich państw zaczęli dokonywać symbolicznych gestów dotyczących przeszłości. Fotografowano przedstawicieli państw i moralne autorytety, jak klęczeli, trzymali się za ręce lub obejmowali się podczas uroczystych ceremonii i nabożeństw. Wśród błysków fleszy wypowiadano słowa o moralności i skrusze. Kształtowało się nowe narzędzie oddziaływania na opinię zbiorową.


Pozostało 78% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (4)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie