Państwo izraelskie wykorzystuje do celów politycznych nauczanie o Holokauście – twierdzi Hanoch Kacir , dyrektor organizacji Metukenet.
Politycy zazwyczaj mówią to, co chcą usłyszeć ich wyborcy. Czy zatem w Izraelu przynajmniej część społeczeństwa domaga się krytycznych komentarzy pod adresem Polaków?
Nie, nie ma takiego konkretnego zapotrzebowania. Wielu Polaków współpracowało z nazistami, podobnie jak czyniło to wielu Ukraińców czy Litwinów. Polacy nie są jakoś specjalnie wyróżnieni. Duża część Izraelczyków uważa natomiast, że cały świat jest przeciwko Żydom. W czasach mojego dzieciństwa była taka popularna piosenka „Ha’olam kulo negdenu”, co oznacza „Cały świat jest przeciwko nam”. A ponieważ wszyscy są przeciwko nam, to Izraelczycy nie garną się do negocjacji. To Dawid Ben Gurion (jeden z założycieli i pierwszy premier Izraela – red.) mówił, że „liczy się nie to, co mówią goje, ale to, co robią Żydzi”. To przekonanie, że nie można głosić kazań pod naszym adresem, ponieważ przeszliśmy przez piekło Holokaustu, nadal jest w Izraelu bardzo silnie obecne.