statystyki

Dlaczego Heiko Maas nie przyjedzie do Warszawy

autor: Łukasz Grajewski13.02.2019, 07:00; Aktualizacja: 13.02.2019, 07:42
Wysłanie przez Berlin do Warszawy jedynie wiceministra nie wzmacnia głosu RFN w sprawie Iranu. A to nie koniec problemów Berlina z konferencjami. Po tym, jak USA i Rosja zapowiedziały wycofanie się z traktatu dotyczącego likwidacji pocisków pośredniego oraz średniego zasięgu, minister Maas zapowiedział zwołanie w połowie marca szczytu, którego przedmiotem mają być nowe regulacje rozbrojeniowe. Jednak jak ujawnił magazyn „Der Spiegel”, na razie żadne z liczących się w globalnym wyścigu zbrojeń państw nie wyraziło zainteresowania udziałem w wydarzeniu.

Wysłanie przez Berlin do Warszawy jedynie wiceministra nie wzmacnia głosu RFN w sprawie Iranu. A to nie koniec problemów Berlina z konferencjami. Po tym, jak USA i Rosja zapowiedziały wycofanie się z traktatu dotyczącego likwidacji pocisków pośredniego oraz średniego zasięgu, minister Maas zapowiedział zwołanie w połowie marca szczytu, którego przedmiotem mają być nowe regulacje rozbrojeniowe. Jednak jak ujawnił magazyn „Der Spiegel”, na razie żadne z liczących się w globalnym wyścigu zbrojeń państw nie wyraziło zainteresowania udziałem w wydarzeniu.źródło: ShutterStock

Ambitny minister spraw zagranicznych RFN postrzega kwestię porozumienia nuklearnego z Iranem zupełnie inaczej niż Amerykanie.

Z niemiecką dyplomacją najbardziej utożsamiana jest kanclerz Angela Merkel. Jej twarz zna niemal każdy na świecie. Kontakty ze światem pielęgnuje również prezydent Frank-Walter Steinmeier, choć w niemieckim ustroju głowa państwa nie ma wielu uprawnień. Ale coraz więcej do powiedzenia ma także Heiko Maas, który kieruje resortem spraw zagranicznych od niespełna roku. Polityk SPD to dyplomatyczny nowicjusz z ambitnymi planami. Chce na nowo zdefiniować politykę zagraniczną RFN. Aby być konsekwentnym, postanowił nie przyjechać na konferencję bliskowschodnią do Warszawy.

Zabraknie także Michaela Rotha, wiceministra, którego media uważają za prawą rekę Maasa. Berlin wysyła do nas drugiego wiceministra – Nielsa Annena. To znak, że góra nie chce legitymizować narady w sprawie Bliskiego Wschodu organizowanej pod auspicjami Warszawy i Waszyngtonu.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (4)

  • wstyd, za takich polityków(2019-02-13 22:57) Zgłoś naruszenie 33

    Bo ma trochę godności, w przeciwieństwie do "naszych" polityków. To jak nas traktują ci nasi pseudosojusznicy to po prostu jest żenada. Polityka zagraniczna rządu - to jeden wielki wstyd dla Polaków. Co my mamy z tego angażowania się w bliskowschodnie sprawy USA i Izraela? Traktują nas tego kraje jak popychadło, czego wyraz dały w tej sprawie nowelizacji ustawy o IPN.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • mecenas(2019-02-14 08:54) Zgłoś naruszenie 10

    Godności? Wolne żarty, chodzi o twarde, brzęczące korzyści.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie