statystyki

Socjolożka Elżbieta Korolczuk o relacjach matka-córka [WYWIAD]

autor: Kacper Leśniewicz11.01.2019, 07:00; Aktualizacja: 12.01.2019, 11:53
matka z wózkiem

Jedna z dominujących opowieści ostatnich 25 lat – że jeśli się chce, to można mieć wszystko – traci na naszych oczach swoją moc.źródło: ShutterStock

Kiedyś nie można było, bez narażania się na ostracyzm, stwierdzić, że nie chce się dziecka. Ale przede wszystkim dla wielu kobiet to było w ogóle nie do pomyślenia. To właśnie te obszary „nie do pomyślenia” są dziś źródłem dużego napięcia między pokoleniem matek i córek.

Popkultura przedstawia relacje matki i córki przez pryzmat niezmiennych zestawów cech charakteru, poradniki psychologiczne kreślą czarno-białe scenariusze trudnej przyjaźni. Matki i córki są właściwie nieobecne w naukach społecznych. Skąd pomysł, żeby wziąć na warsztat naukowy akurat ten temat?

To fascynujący temat, który pozwala zobaczyć w zupełnie innym świetle ogromne zmiany, jakie zaszły w naszym społeczeństwie przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Możemy dzięki temu spojrzeć w inny sposób na polską historię, ale też i na relacje w rodzinie. Można postawić tezę, że tradycyjna wizja rodziny jest zdecydowanie mocniej zakorzeniona w światopoglądzie matek – niepokój budzi u nich np. wybór odmiennego modelu związku przez ich córki. Trudno im np. zaakceptować sytuację, w której córka pracuje zawodowo, podczas gdy mąż opiekuje się dziećmi i domem. A córki buntują się przeciwko podwójnemu etatowi, czyli pracy zawodowej i obciążeniu pracą w domu.

Co jeszcze różni od siebie matki i córki? Jakimi są kobietami?

Często mówi się, że niezmiennym elementem życia Polek były odmiany konserwatyzmu, ale to zbyt upraszczające. Analizując doświadczenia trzech pokoleń kobiet – bo w rozmowach pojawiały się też historie babek, dla których kluczowym doświadczeniem był wybuch II wojny światowej – można zobaczyć, jak duże przeobrażenia zachodziły w każdym pokoleniu. Matki to osoby wchodzące w dorosłe życie w latach 60.–70., w przypadku córek to lata 80. i wczesne 90., czyli czas transformacji. Tak naprawdę tylko w pokoleniu babek można mówić o spójności między społecznymi wyobrażeniami na temat tego, co znaczyło być kobietą, tym, co na ten temat myślały same zainteresowane, a możliwościami, by to wyobrażenie realizować. Z dzisiejszej perspektywy to były konserwatywne wyobrażenia dotyczące podległości kobiet i umiejscowienia ich głównie w kontekście domu – mimo działalności emancypantek, mimo że w 1918 r. zyskały prawo głosu, to na co dzień niewiele z nich domagało się „całego życia” jak Zofia Nałkowska. Tyle że kiedy gwałtownie zmienia się kontekst społeczny i ekonomiczny, wypracowane wzory, także wzory płci, już nie mogły być realizowane.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie