Obwiniony w tej sprawie Marcin Skubiszewski (pozwala na ujawnienie personaliów) złożył podczas ostatniego posiedzenie sądu (31 października) wniosek o wyłączenie z prowadzenia rozprawy sędziego Tomasza Uściłko. Jak powiedział wówczas Skubiszewski, nie ma nic przeciwko sędziemu, tylko – według niego – podczas losowania sędziego doszło do nieprawidłowości. Chodzi o to, że z losowania został wykluczony jeden z sędziów, który jest rzecznikiem prasowym suwalskiego sądu.

Zdaniem Skubiszewskiego, ktoś dążył do tego, by sprawę prowadził "odpowiedni" sędzia.

Sąd Okręgowy w Suwałkach, wykluczając z losowania sędziego Marcina Walczuka, uznał, że sędzia ze względu na swoje wypowiedzi prasowe dotyczące tej sprawy nie może uczestniczyć w tym losowaniu. W związku z wnioskiem obwinionego sędzia Tomasz Uściłko odroczył w październiku rozpoczęcie procesu.

Jak poinformował w czwartek PAP rzecznik prasowy suwalskiego sądu sędzia Marcin Walczuk, Sąd Okręgowy w Suwałkach po rozpoznaniu wniosku uznał, że losowanie zostało przeprowadzone prawidłowo. Z kolei wyłączenie sędziego może nastąpić w przypadku jego stronniczości, ale nie z powodu przebiegu losowania. Nowy termin rozpoczęcia procesu apelacyjnego został wyznaczony na 30 listopada.

Obrońcy obwinionych złożyli apelację w tej sprawie po tym, jak Sąd Rejonowy w Suwałkach, uznał w maju winę obwinionych, ale odstąpił od wymierzenia im kary. Obrońcy chcą całkowitego uniewinnienia obwinionych. Proces dotyczy wydarzeń z ostatniego dnia trwającej wówczas kampanii wyborczej do Senatu w części województwa podlaskiego. Anna Maria Anders, która ubiegała się o mandat (i go ostatecznie zdobyła) uczestniczyła wówczas w otwarciu wystawy "Armia Skazańców" w Archiwum Państwowym w Suwałkach, poświęconej jej ojcu. W otwarciu uczestniczyli także m.in. ówczesny szef MSWiA Mariusz Błaszczak i wiceminister Jarosław Zieliński.

Otwarcie ekspozycji zakłóciła grupa osób, które protestowały przeciwko prowadzeniu kampanii wyborczej w takim miejscu. Część miała znaczki Komitetu Obrony Demokracji (KOD). Doszło do utarczek słownych. Kilka miesięcy po zdarzeniu policja postawiła pięciu osobom zarzuty z kodeksu wykroczeń, dotyczące naruszenia porządku w miejscu publicznym.

W pierwszym procesie przed sądem rejonowym zapadł wyrok uniewinniający, który jednak został w całości uchylony przez sąd okręgowy. W powtórnym procesie w I instancji cała piątka obwinionych została znowu uniewinniona, ale sąd odwoławczy – rozpoznając apelację policji – wobec dwóch osób wyroki utrzymał, a wobec trzech ponownie uchylił i przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Suwałkach.