Mogłoby decydować podejście do indywidualnej przedsiębiorczości, do zakresu uczestnictwa agend państwowych w zapewnianiu bezpieczeństwa socjalnego itd. itp., a jednak decyduje synteza nacjonalizmu i paniki (przy czym Izrael jest państwem trapionym zamachami terrorystycznymi, otoczonym wrogością bliższych i dalszych sąsiadów, a Polska nie). Najbardziej „prawicowi” są u nas zwolennicy Ruchu Narodowego, trochę (jednak!) mniej – Prawo i Sprawiedliwość, a np. Bronisław Komorowski, zwolennik wolnego rynku, tradycjonalista, katolik i uczestnik niepodległościowej (nie korowskiej, jak np. Lech Kaczyński) opozycji w latach 70., to już, w wykrzywionej polskiej narracji, niemal lewica…

W rankingu prawicowości realnej, nie narracyjnej, Komorowski to prawica pełną gębą. A i on, w mojej ocenie, zawiódł, kiedy przyszło do obchodów stulecia niepodległości Polski. Były prezydent odrzucił zaproszenie do ponadpartyjnego ich obchodzenia. Nie będę strugał głupiego – wiadomo, że formuła, mętnie rysowana przez Andrzeja Dudę i obóz PiS, nie była zachęcająca. Kto jednak powiedział, że formuła obywatelskich i partyjnych (proszę nie syczeć, ugrupowania polityczne to fundament ustroju, który nazywamy demokracją) obchodów tego dnia musiała być postanowiona przez władzę? Rok temu mógł powstać komitet obchodów z udziałem chociażby prezydentów znaczących polskich miast, dyrektorów muzeów o takim znaczeniu, jak Powstania Warszawskiego, Narodowego (nie tylko stołecznego), Historii Polski, Zamku Królewskiego z udziałem tak wybitnych Polaków jak Adam Strzembosz, Jan Olszewski, Kazimierz Nycz... Można było zaproponować porywający serca i lepszy od prezydenckiego pomysł – i nie byłoby to trudne, skoro Duda odciął się od własnej koncepcji.

Magazyn 2.11.2018

Magazyn 2.11.2018

źródło: GazetaPrawna.pl

Można było przedstawić ten projekt ogółowi Polaków, w tym Andrzejowi Dudzie i Jarosławowi Kaczyńskiemu, a gdyby ci się obrazili, przeprowadzić go bez nich, skoro nie chcą świętować narodowego święta w sposób narodowy, niech świętują w swoim PiS-grajdołku. Jednak opozycja, trwale zainteresowana wzmacnianiem wojny polsko-polskiej, ma alergię na ideę współdziałania z PiS. Pozostało zatem tylko się obrazić.