statystyki

Geopolityka, czyli opium dla mas

autor: Piotr Maciążek16.10.2018, 07:44; Aktualizacja: 16.10.2018, 07:45
Na pierwszy rzut oka koncepcja wpływu geografii na zjawiska społeczno-polityczne tłumaczy w zasadzie całe dzieje powszechne.

Na pierwszy rzut oka koncepcja wpływu geografii na zjawiska społeczno-polityczne tłumaczy w zasadzie całe dzieje powszechne.źródło: ShutterStock

Coraz popularniejsza w Polsce geopolityka to prawdziwe opium dla mas. Szkoła myślenia o zjawiskach społeczno-politycznych przez pryzmat geografii zyskuje status kultowej wśród naukowców, komentatorów i hobbystów. Dzieje się tak mimo że jest ona groźna dla polskiej racji stanu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że popularyzowanie myśli geopolitycznej niesie za sobą cały pakiet szkodliwych definicji, takich jak koncert mocarstw czy strefy wpływów. Dla europejskiego państwa średniej wielkości, jak Polska, przywracanie do życia tych nieco zapomnianych w ostatnich dekadach idei rodzi śmiertelne niebezpieczeństwo.

Geopolityka jako ideologia (bo przecież nie nauka) stanowi wygodne uwiarygodnienie rewizjonistycznych postaw niektórych państw na arenie międzynarodowej. Rosji pozwala wysuwać pretensje do niepodległych państw Europy Środkowej i Azji Środkowej za pomocą kalekich teorii Lwa Gumilowa czy Aleksandra Dugina. Pod hasłami „spadkobiercy imperiów stepowych” czy „imperium lądowego”, trywializujących wiele zjawisk politologicznych, socjologicznych i gospodarczych, sprytnie ukrywa się rosyjskie sny o imperium.

Stąd popularność geopolityki w Rosji i ścisłe związki tej szkoły myślenia na naszym rodzimym podwórku z Kremlem. Warto tu przypomnieć o zarzutach, pod jakimi zatrzymano prezesa Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych Mateusza Piskorskiego. Geopolityka jest popularna w krajach o statusie mocarstw. Wyciągamy z tego błędną przesłankę, że powinniśmy powielać te wzorce. Jak już wspomniałem, dla europejskiego państwa średniej wielkości są one zabójcze i powinniśmy się im z całą siłą przeciwstawiać. Tymczasem obserwujemy zjawisko odwrotne.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (5)

  • Stefek(2018-10-17 12:16) Zgłoś naruszenie 91

    Masakra... jesli przestaniemy mowic o geopolityce nie sprawi to ze ona zniknie tylko ze my stracimy ta wiedze! No i oczywiscie wszelkiej masci media moga latwiej manipulowac opinia.

    Odpowiedz
  • Calvados(2018-10-16 13:08) Zgłoś naruszenie 60

    Zabawny tekst. Nie wiem, jak taka poważna gazeta może brać na serio wynurzenia jakiegoś człowieczka bez studiów...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Śmiechłem(2018-11-14 19:12) Zgłoś naruszenie 20

    Ten moment gdy ignorancja jest chwalona przez media które powinny popularyzować wiedzę i informacje. Gratulacje.

    Odpowiedz
  • Geopolityk(2018-10-18 15:39) Zgłoś naruszenie 20

    "Dzieje się tak mimo że jest ona groźna dla polskiej racji stanu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że popularyzowanie myśli geopolitycznej niesie za sobą cały pakiet szkodliwych definicji, takich jak koncert mocarstw czy strefy wpływów." To, że geopolityka uczy o koncertach mocarstw i strefach wpływów, nie znaczy, że jak rzucimy geopolitykę w kąt i będziemy tkwić w błogiej głupocie, to strefy wpływów i dogadywanie się mocarstw przestaną istnieć. To tak jakby stłuc termometr, bo pokazuje on, że mamy gorączkę i wierzyć, że bez termometru będziemy zdrowi i żadna gorączka nas męczyć nie będzie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie