Państwo bez mózgu. Polska ma zbyt małe zasoby kapitału intelektualnego [WYWIAD]

autor: Kacper Leśniewicz11.05.2018, 09:00; Aktualizacja: 11.05.2018, 09:54
Sporo problemów widocznych po 1990 r. było długo ignorowanych, częściowo dlatego, że nie rozumiano ich znaczenia dla rozwoju - mówi Andrzej Zybała.

Sporo problemów widocznych po 1990 r. było długo ignorowanych, częściowo dlatego, że nie rozumiano ich znaczenia dla rozwoju - mówi Andrzej Zybała.źródło: ShutterStock

Nie weryfikujemy wiedzy, nie chcemy konfrontować opinii z faktami. Stąd tyle u nas górnolotnych monologów zamiast dialogu, nierealnych wizji zamiast przetestowanych projektów działań - mówi Andrzej Zybała, profesor Szkoły Głównej Handlowej, który zajmuje się zagadnieniami polityki publicznej, dialogu społecznego, rządzenia publicznego. Ostatnio wydał książkę „Polski umysł na rozdrożu. W poszukiwaniu źródeł niepowodzeń części naszych działań publicznych”.

wróć do artykułu

KioskWersja cyfrowaKioskWersja cyfrowaKioskWersja cyfrowa
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Reklama

Komentarze (113)

  • Renka-Zofia(2018-08-01 20:57) Zgłoś naruszenie 20

    Wiadomo, mózgi wyprane przez kościół... reszta na zachodzie, bo kto ma trochę oleju w głowie opuszcza ten polski kato-bolszewicki grajdoł... tragedia Polski polega na tym, ze niemal wszyscy Polacy osiągają sukces gdy emigrują. Ale nijak sukcesu osiągnąć we własnym kraju nie mogą!

    Odpowiedz
  • ???(2018-05-12 03:05) Zgłoś naruszenie 23

    bo Donald tęga głowa wyjechał z kraju do belgioka.

    Odpowiedz
  • Tytt(2018-05-12 11:08) Zgłoś naruszenie 24

    Potrzeba nam więcej tytanów - Cimoszko, Nałęcz, Passent. Oni są dobrze nauczeni i tytuły mają. Z czerwonym paskiem. I czerwonym krawatem.

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2018-05-11 21:50) Zgłoś naruszenie 24

    Zybała bredzi . I mataczy . A przede wszystkim trzyma stosowny dystans do prawdy . Jak , zresztą , wszystkie takie Zybały .... A tę prawdę , w kilku zdaniach - góra , mają Zybały w dowolnym , moim wpisie , na jakikolwiek temat . Obejdzie się bez koniaczku ... nie stać go ...

    Odpowiedz
  • aquinat(2018-05-12 22:40) Zgłoś naruszenie 12

    Nic dodać, nic ująć. Jedna refleksja mnie nachodzi: skoro nie ma rządu, jest nierząd, nie ma parlamentu, prezydenta, TK, za chwilę nie będzie sądów, nie ma wojska i policji, a życie toczy się dalej. Skoro tak, to może państwo polskie jest w ogóle niepotrzebne?

    Odpowiedz
  • AnMin(2018-05-12 15:32) Zgłoś naruszenie 11

    Świetnie, że prof. Zybała krótko, jasno i kompleksowo opisał problemy w funkcjonowaniu polskiego państwa i społeczeństwa, które dotyczą każdego z nas. W swojej pracy często zauważam właśnie powierzchowne podchodzenie do złożonych problemów, niechęć do analizy i rozważania problemu z różnych punktów widzenia, by znaleźć najlepsze rozwiązanie. Jest to załatwiane twierdzeniami "nie ma co dzielić włosa na czworo", "nie ma na to czasu", "nie będziemy się z tego doktoryzować", "interesuje mnie tylko praktyka", które prowadzą właśnie do podejmowania byle jakich decyzji ("przecież jakoś to będzie", "tak robią wszyscy" itp.). Później sprawa wraca i okazuje się, że trzeba było wziąć pod uwagę to, co zostało pominięte. Dopiero jednak "pożar" " wymusza dokładniejsze przeanalizowanie sytuacji i okazuje się, że wielu problemów wywołanych "pożarem" można było uniknąć, oszczędzić pieniadze, wysiłek i czas wielu osób, gdyby tylko poważnie potraktować sprawę, zastanowić się, zestawić ze sobą różne informacje (latwiej dostępne niż kiedyś dzięki np. Internetowi), rozważyć nie tylko krótkofalowe korzyści własne, ale wziąć też pod uwagę dluższą perspektywę, interesy innych osób i ich punkt widzenia. Wtedy często w ogóle można było uniknąć także samego "pożaru". Podejście pozwalające unikać "pożarów" czy ograniczać ich skutki na pewno jest trudniejsze i nie daje 100% gwarancji sukcesu, ale taki sposób działania przynosi dobre efekty dla calego państwa i spoleczeństwa w dłuższej perspektywe czasu. Każdy z nas może je odczuć, nawet jeżeli nie jest ich świadom i nawet jeżeli nie da się ich ująć w tabelkę w Excelu. Polacy są kreatywni, ta cecha ma duże znaczenie w dzisiejszym świecie, swojej kreatywności jednak nie decydujemy się najczęściej wykorzystywać dla innych celów niż szybka i prosta korzyść własna, a moglibyśmy przecież także skorzystać, gdybyśmy choć trochę pomyśleli także o dobru państwa i społeczeństwa. To jest nasze państwo, nie ma co narzekać i się od niego odcinać, dopóki nie zaczniemy uważać go za wspólne i swoje i dbać o nie nikt nas w tym nie zastąpi i nie da nam tego, czego potrzebujemy od państwa właśnie i co tylko od państwa możemy dostać. Tylko w tym celu trzeba ze sobą współpracować, rozmawiać, wymieniać informacje, konfrontować się ze sobą, jednocześnie walcząc o swoje ale też dbając o drugiego człowieka, przyznać, że nie wiem wszystkiego i czasem dać się przekonać do zmiany zdania właśnie słuchając drugiej osoby i jej argumentów opartych na wiedzy, wskazując też własne argumenty i wiedzę, na której są oparte. Czasem trzeba też nie ustąpić i wziąć odpowiedzialność za swoją decyzję. Wielu ludzi kieruje się takimi zasadami, także w administracji publicznej, tylko wszystkim byłoby lepiej, gdyby było ich znacznie więcej, gdyby takie podejście stało się zasadą. Trzeba jednak czasem samemu zrealizować swój obowiązek o którym mówi urzędnik a nie starać się za wszelką cenę go uniknąć i cieszyć się potem z własnego sprytu. To wszystko nie jest łatwe, ale zrozumienie przez coraz większą liczbę Polaków takiego podejścia i podążanie w tym dobrym kierunku na codzień jest możliwe. Więc jeszcze raz: świetnie, że powstają artykuły takie jak ten i stają się okazją, żeby przynajmniej porozmawiać o tym, co jest ważne i może by było choć trochę więcej zmian na lepsze.

    Odpowiedz
  • vb(2018-05-12 22:09) Zgłoś naruszenie 10

    Z tego tekstu wyziera jedno - polakatolik #kmwtw #pdk

    Odpowiedz
  • mm(2018-08-02 09:56) Zgłoś naruszenie 10

    Wie to każdy studiujący filozofię a w szczególności logikę. Rozmowa z dotychczasowymi znajomymi zaczyna sprawiać przykrość

    Odpowiedz
  • rumjal(2018-05-15 10:08) Zgłoś naruszenie 11

    Ten artykuł potwierdza mizerię analityków. Właśnie z taką mizerną i powierzchowną analizą mamy do czynienia. Pan profesor nie raczył zauważyć że w "cywilizowanym świecie" tytuł "profesor" nie jest dany dożywotnio a jest jedynie kontraktem na czas obejmowania katedry. To co się dzieje na "uczelniach" przez tych nieusuwalnych, dożywotnich mianowanych przez głowę państwa (!!!), profesorów to bagno i nepotyzm. Na UJ to już chyba dynastie wydziałowe powstały. Żadne zdolności, żaden geniusz - nic się nie przebije przez smołę układów. Jakim cudem ma się odbywać pozytywna selekcja? Takie wykształcenie jacy profesorowie. Pan profesor w artykule bije pianę, dokonuje "naukawej" analizy a nie dotyka sedna. Selekcji ludzi. Gdyby ją zmienić to on i jemu podobni, przede wszystkim, zostaliby przez taka reformę wypluci na margines.

    Odpowiedz
  • Obywatel(2018-05-12 17:53) Zgłoś naruszenie 11

    Wszystkim, którym podobał się ten, moim zdaniem znakomity wywiad, polecam wydaną niedawno książkę Andrzeja Zybały - Polski umysł na rozdrożu.

    Odpowiedz
  • aJ.(2018-05-15 15:35) Zgłoś naruszenie 12

    Jesteśmy państwem bez elit. Elity zostały roztrzelane w Katyniu, wywiezione w ramach celowej polityki okupantów do Gułagów i obozów koncentracyjnych, niedobitki zmuszone do pozostania na emigracji lub wegetowania na marginesie społeczeństwa (gdzie celowo wypychano tych, którzy przeżyli okupacje i stalinizm). "Wypychano" to zresztą bardzo łagodne określenie na "metody operacyjne" służb komunistycznego państwa. Świadoma polityka społeczna polegała na promowaniu BMW: "biernych, miernych ale wiernych" jako nowe pseudoelity tego pseudopaństwa, jakim był PRL. Ośrodki analityczne istniały w Moskwie, w koloniach były zbędne, a nawet szkodliwe. Przy "pokojowym oddawaniu władzy" w 1989r. dotychczasowe "elity" (a przede wszystkim kształtujace je służby) zadbały, aby warunkiem oddania kontroli nad państwem była ich nietykalność, zachowanie nietykalności politycznej, statusu materialnego i społecznego, słowem - zachowanie postkomunistycznych pseudoelit, nie odrodzenie przedwojennych w jakiejkolwiek formie (to, ile lat musieliśmy czekać na Muzeum Powstania, czy odkrycie prawdy o Żołnierzach Niezłomnych, czy choćby jakikolwiek film o nich - pierwszym z brzegu dowodem na to, że nietykalność i bezpieczeństwo tych ukształtowanych przez komunistów na potrzeby podbitego państwa pseudoelit musiała opierać się na hodowaniu narodowej amnezji co do ich, "wybranej kasty", roli w prawdziwej historii Polski). Cała strategia tych elit polegała na przekonaniu o własnej wyższości nad "tym tam narodem", o tym, że w "Centrali" (teraz w Brukseli), wiedzą lepiej, doprowadzą nas do światłej przyszłości, a ich zadanie polega na wytłumaczeniu tej oczywistości miejscowej ciemnocie, tkwiącej w nacjonalistyczym zaścianku i religijnych przesądach - czyli mniej więcej na tym samym, do czego ukształtowała tę pseudoelitę poprzednia, moskiewska "centrala". Mówiąc już skrótowo - myślenie strategiczne naszych pseudoelit niejako genetycznie, z samej ich natury, sprowadzało się do utrzymania "ciemnego Polactwa" w posłuszeństwie wobec "światłej centrali" i oczekiwania, że "Centrala" w zamian zadba o uprzywilejowaną pozycję takich "przywódców narodu". Tak zostały ukształtowane, to było i jest dla nich (oraz opanowanych przez nie mediów, ośrodków akademickich, itp.) oczywistością. Wniosek jest taki, że Polska nie poradzi sobie z opisywanym przez Autora problemem "państwa bez głowy", dopóki nie odrodzi autentycznych elit. Zadanie tym trudniejsze, że byliśmy pozbawieni własnej państwowości przez ostatnie wieki, a elity odrodzone w krótkim okresie międzywojennym wymordowano z cała bezwzglednością - pod tym względem jesteśmy w goszej nawet sytuacji, niż w 1918 roku, kiedy odziedziczyliśmy polskie elity z państw zaborców. A spontanicznie powstające think-tanki istnieją (Jagielloński24.pl, Nowa Konfederacja), pytanie, czy nasi posłowie i politycy czytają ich opracowania, czy odczuwają taką potrzebę.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • magdalena19(2018-05-16 18:55) Zgłoś naruszenie 10

    "Społeczeństwa rozwinięte inwestują w specjalistów w wąskich dziedzinach, którzy potem uczestniczą w podejmowaniu kluczowych decyzji. Obecnie jako państwo nie mamy mocy analitycznych, które pozwoliłyby nam tworzyć koncepcje strategiczne dla siebie i je z powodzeniem realizować w strukturach ponadnarodowych." zgadzam się z tym, dopiero skończyłam pisemne matury, przeglądam oferty uczelni i większość to nauka o niczym. na ten moment jedynym wyjątkiem, który udało mi się namierzyć jest wsb, gdzie kierunki są bardzo wąsko wyspecjalizowane, a program studiów przewiduje nie tylko wkuwanie książki, ale też warsztaty, casy, zajęcia z praktykami... trzymajcie kciuki, żebym się dostała...

    Odpowiedz
  • Waclaw ADAMSKI(2018-07-09 21:04) Zgłoś naruszenie 03

    POLECAM 45 Zasad Zniewolenia Polski - Jakuba Bermana.( znajdziecie na Youtube) Przwciez nikt do tej pory nie odwolal ani nie uniewaznil tych zasad . Chyba w dalszym ciagu obowiazuja z pelnymi konsekwencjami. Nic dziwnego ,ze sa takie konsekencje.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Żero(2018-05-25 14:50) Zgłoś naruszenie 03

    Strasznie pan profesor histeryzuje. No nie da się wszystkiego zrobić na 100% dobrze. Mamy dostęp do funduszy i technologii (do niektórych ciągle nie mamy) od niedawna. Większość rzeczy robimy pierwszy raz. Nie mamy kultury dla tych działań ani zoptymalizowanych procesów. Normalne, że idzie jak po grudzie. Jednak powoli do przodu - uczymy się. Nie wspomnę, że nam sąsiedzi inteligencję wymordowali, a ta PRLowska to taka na pół gwizdka. Jeszcze ze 2 pokolenia i będziemy pistolety. Mojrzesz nie wszedł do Ziemi Obiecanej.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Jarek(2018-07-30 14:55) Zgłoś naruszenie 01

    Ani słowa o wszechobecnej korupcji Państwa do 2015 r

    Odpowiedz
  • opa(2018-05-17 17:45) Zgłoś naruszenie 00

    Tak to prawda - wynik wyborów.

    Odpowiedz
  • NN.x(2018-09-29 12:23) Zgłoś naruszenie 00

    Przyczyną problemu patologii w życiu publicznym jest - tak jak za nieboszczki komuny - pozbawienie obywateli biernego prawa wyborczego do sejmu. Ponieważ prawem tym zainteresowany jest niewielki % wyborców dlatego jest jak za PRL-u. Brak tego prawa wyklucza RP z grona państw demokratycznych - vide Kodeks dobrych praktyk w sprawach wyborczych z 2003 roku Rady Europy.

    Odpowiedz
  • NN.x(2018-09-29 12:23) Zgłoś naruszenie 00

    Przyczyną problemu patologii w życiu publicznym jest - tak jak za nieboszczki komuny - pozbawienie obywateli biernego prawa wyborczego do sejmu. Ponieważ prawem tym zainteresowany jest niewielki % wyborców dlatego jest jak za PRL-u. Brak tego prawa wyklucza RP z grona państw demokratycznych - vide Kodeks dobrych praktyk w sprawach wyborczych z 2003 roku Rady Europy.

    Odpowiedz
  • marlon(2019-12-03 16:56) Zgłoś naruszenie 00

    tak jest jak ten gość pisze, nie inaczej. choć z drugiej strony to nie do końca polaków wina, tylko efekt braku udziału w rozwoju świata. nie mieli jak nauczyć się myśleć bo tak naprawdę nigdy (albo rzadko) musieli, robił to za nich przeważnie jakiś kolejny hegemon/zaborca najeźdźca ta niechęc to realistycznego myślenia i umiłowanie bujania w obłokach widoczna jest także dziś. weźmy np. te wszystkie płacze o komunie i wojnie. polacy mieli z odstępem najlżejszą komunę z całego bloku wschodniego a są dziś jedynymi, których to jeszcze ekscytuje. wojna skończyła się 80 lat temu, a w polsce... jakby wczoraj. można by spytać - a dlaczego tak jest? no może (między innymi) dlatego, że zajmowanie się sprawami sprzed pokoleń NIC NIE KOSZTUJE. pogadać sobie można, poekscytować się i powywijać pięścią... ALE NIE TRZEBA NIC ROBIĆ. a polak robić nie lubi, woli jak inni robią za niego (a najbardziej gdy inni za niego płacą) takie "tematy z obłoków wzięte" świetnie się do tego nadają polacy mieli stosunkowo mało kontaktu z realnymi sprawami, dlatego nie potrafią ich rozpoznawać

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie