statystyki

Koniec ze schematami. Szukamy takiej formy aktywności, która będzie także terapią

autor: Marta Kawczyńska30.04.2018, 19:00
ćwiczenia, bieganie, sport

W czym tkwi siła naturalnego ruchu i dlaczego zyskuje coraz więcej zwolenników? Gdy Agnieszka Sokołowska przed kilkoma laty zaczynała pracować jako terapeutka, wiele osób podchodziło do takich zajęć nieufnie, bo „dorosłym takie rzeczy nie przystoją”.źródło: ShutterStock

Ludzie stają się coraz bardziej otwarci, szukają pomocy, dociekają, co się z nimi dzieje. Potrzebują wsparcia, żeby dotrzeć do emocji. Chcą się nauczyć dzielić swoimi radościami i troskami albo skutecznie ustawiać granice.

Sala jednej ze szkół jogi na warszawskim Żoliborzu. Kilka osób zaczyna poruszać się w rytm utworu „Lilies of the Valley” z muzyki do filmu o tancerce Pinie Bausch. Każdy tańczy tak, jak chce. Osobno, czasem z kimś, bez powtarzalnej choreografii.

„Zauważ, na jaki ruch masz ochotę”, „Czy chcesz być w kontakcie z innymi osobami, czy chcesz być sam ze sobą?”; „Zobacz, co cię przyciąga, a na co kompletnie nie masz dziś ochoty” – podpowiada prowadząca.

– Moja przygoda z tańcem trwa od dzieciństwa. Gdy byłam mała, uwielbiałam jeździć do lasu, chodziłam wtedy na bosaka i spontanicznie się poruszałam, wyginałam. Może nie był to taniec, ale taki ruch i jednoczesne obcowanie z naturą sprawiały mi przyjemność. Gdy byłam nastolatką, a w moim życiu działy się trudne rzeczy, biegłam do pokoju, włączałam głośną muzykę i tańczyłam w bardzo ekspresywny, szalony sposób. Wtedy stres i napięcia odpływały – mówi o swoich początkach pracy z ciałem prowadząca warsztat Agnieszka Sokołowska, terapeutka tańcem i ruchem (DMT), nauczycielka języka ruchu w podejściu Laban/Bartenieff (to metoda opisania, wizualizacji i interpretacji ruchu ludzkiego ciała).

Śmieje się, że w liceum mało brakowało, a nie zatańczyłaby poloneza na studniówce. – Prowadziłam wszystkich facetów, z którymi tańczyłam w parze. Chyba instynktownie wyczuwałam, że nie lubię, gdy ktoś mi coś narzuca. Fascynowała mnie niezależność, dlatego próbowałam m.in. tańca współczesnego czy CI, czyli tańca improwizowanego w kontakcie z innymi – opowiada.

Praca narzuca mi sposób bycia

Na co dzień przez kilka lat pracowała w dziale personalnym jednej z dużych firm. – Moje coraz bogatsze doświadczenie ruchowe sprawiło, że zaczęłam poważnie się zastanawiać, w jakim kierunku pójść. Podczas szkoleń nie tylko rozmawiałam z ludźmi, ale wykorzystywałam też ruch. Chciałam, żeby poczuli się lepiej, czerpali ze swojej natury. Oczywiście nie było to w formie performance’u. Aż trafiłam do czteroletniego Studium Psychoterapii Tańcem i Ruchem, później ukończyłam Laban Bartenieff International Movement Studies. Pracuję od ponad 15 lat, od ponad sześciu lat uczę języka ruchu i ciała. Dzięki poznaniu analizy ruchu stworzonej przez Rudolfa Labana zarówno terapeuci, jak i uczestnicy zajęć mogą lepiej poznać swoje ciało i powrócić do tego, co w ich ruchu jest najbardziej naturalne – tłumaczy Agnieszka Sokołowska.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie