statystyki

Kontakt wirtualny jest tym, co w polskich gimnazjach i liceach nadaje sens życia

autor: Joanna Pasztelańska22.09.2017, 07:07; Aktualizacja: 22.09.2017, 09:13
telefon, konsument

Kontakt wirtualny jest tym, co w polskich gimnazjach i liceach nadaje sens życia. Główna zasada nawiązywania nastoletnich relacji to bycie onlineźródło: ShutterStock

W tym roku szkolnym nikt nikogo nie będzie ciągnął za warkocz, a na krzesło nie podrzuci pinezek. Zaloty przyjęły formę cyfrową.

Matylda, 16 lat, warszawska licealistka. Ma 1,5 tys. znajomych. Ponad 80 proc. z nich nigdy nie spotkała, a z połową jej kontakt ograniczył się do lajków. I co z tego, i tak w sieci jest popularna. Na Facebooku ma ponad 50 obserwujących, ale i tak najważniejszy jest Snap (Snapchat) oraz Insta (Instagram). To tam, jak mówi, poznaje najbliższe osoby.

Na Snapie (tu przesłane konkretnej osobie wiadomości, zdjęcia lub filmy mogą być dostępne tylko przez kilka czy kilkanaście sekund, a po obejrzeniu znikają – aut.) nie ma, tłumaczy mi Matylda, miejsca na inwigilację przez rodziców, jest za to pełna swoboda. – Fajnie, że można widzieć się na żywo i że nie wszyscy mają do tego dostęp. FB pod tym względem jest już mało modny, poza tym ustawienia prywatności nie są w nim wystarczające, a przynajmniej dla mnie – mówi dziewczyna.

Kontakt wirtualny jest tym, co w polskich gimnazjach i liceach nadaje sens życia. Główna zasada nawiązywania nastoletnich relacji to bycie online. Zielony kolor, oznaczający w aplikacjach dostępność w sieci, musisz mieć zawsze i wszędzie. Na lekcji, w szkolnym WC, u babci, na urodzinach i w kościele. Kogo nie ma na Snapie, kto nie używa Insta, nie istnieje. – Super, że wciąż pojawia się coś nowego, jak np. te naklejki 3D (filtry na zdjęcia umieszczane do Instagramie – red.), najbardziej lubię uszy misia i długie rzęsy – dodaje Matylda. Potem w tych uszach, wąsach i dzióbkach można pokazać się znajomym. Puścić do nich oko lub zagadać. A jak dobrze pójdzie i nikt się nie zorientuje, taką fotę wrzucić na legitymację na nowy rok szkolny.

Grupa szyta na miarę

W tym samym czasie, gdy nastolatki nakładają królicze uszy na zdjęcia na Snapie, w serwisie randkowym Eteen.pl rozgrywają się rzeczy najwyższej wagi. Internauta radzionators ze Skierniewic szuka dziewczyny, lat 17, która tak jak on interesowałaby się sztukami walki i „młodzieżową miłością”. Zrozpaczona Karolina poszukuje Patryka, z którym pisała na Snapie, ale nagle „chyba coś ich rozłączyło”. Ktoś tu rozgląda się za „chłopakiem do popisania”, a ktoś inny za „only sex” lub za „kimkolwiek w wieku 16–17 lat (...) nawet z innego miasta”. Jest grupa, w której 15–17-latkowie mogą znaleźć swoje połówki „szybciej i bezpieczniej” oraz „metal, rock, punk i wszystko, co ostre”. Jest kącik dla osób biseksualnych, które chcą „wziąć sprawę w swoje ręce”, oraz szukających znajomych tylko do gier. „Ja osobiście szukam chłopaka. Wiek 13–18, nie ma być puszysty i w miarę wyglądać. Ja mam 14,5 lat i jestem raczej ładna. Przynajmniej tak słyszałam” – pisze założycielka grupy dla tych, którzy „chcą się zesfatać” (pisownia oryginalna).


Pozostało jeszcze 77% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie