statystyki

Ładoś, ludowiec mało ludowy. Oto, jak nasi dyplomaci alarmowali o Szoa

autor: Michał Potocki, Zbigniew Parafianowicz09.08.2017, 07:42; Aktualizacja: 09.08.2017, 11:52
Ambasada RP w Bernie przed wojną

Ambasada RP w Bernie przed wojnąźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pracownicy polskiego poselstwa w Bernie z czasów II wojny światowej, którzy pomagali Żydom w pozyskiwaniu względnie bezpiecznych paszportów, należeli do pierwszych, którzy alarmowali świat o Holokauście

Lwowiak Aleksander Ładoś, o którego wysiłkach na rzecz wyposażania Żydów w latynoamerykańskie paszporty napisaliśmy we wczorajszym wydaniu DGP, był postacią z krwi i kości. Niepozbawiony wad, niewahający się wyrażania niepopularnych poglądów, był żywym dowodem prawdziwości powiedzenia – które sam lubił powtarzać – że nie święci garnki lepią.

Juliusz Kühl, nazywany przez współpracowników „małym Chilkiem” – jak pisze ówczesny pracownik placówki w Bernie Stanisław Nahlik (po wojnie słynny prawnik, ale i długoletni współpracownik komunistycznej bezpieki) – „był generalnym pośrednikiem między poselstwem a wszystkimi żydowskimi kołami”, w którego osobie „zbiegały się nici wszystkich prożydowskich akcji”. Wspomnienia współpracowników również przedstawiają go jako postać z krwi i kości, z większym niż przeciętna majątkiem, znajomościami i żyłką do interesów.

Poseł RP w Bernie Aleksander Ładoś

Poseł RP w Bernie Aleksander Ładoś

źródło: Dziennik Gazeta Prawna


Pozostało jeszcze 75% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie