statystyki

Tak ratowano polskich Żydów. Szwajcarskie archiwa pokazują przebieg humanitarnej akcji

autor: Michał Potocki, Zbigniew Parafianowicz08.08.2017, 07:39; Aktualizacja: 08.08.2017, 09:43
Zdjęcia przysłane z okupowanej Polski, które miały zostać wklejone do paszportów, oraz listy osób, znalezione przez szwajcarską policję w domu Israela Chaima Eissa

Zdjęcia przysłane z okupowanej Polski, które miały zostać wklejone do paszportów, oraz listy osób, znalezione przez szwajcarską policję w domu Israela Chaima Eissaźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Archiwa szwajcarskiej policji pozwalają odtworzyć przebieg akcji ratowania polskich Żydów.

Setki stron dokumentów pokazują krok po kroku, jak szef polskiej placówki dyplomatycznej w Bernie próbował ocalić z Zagłady ortodoksyjne elity. Obok Raoula Wallenberga i Chiune Sugihary należał do wąskiej grupy osób, które bez względu na konsekwencje zaangażowały się w wyposażanie Żydów w uznawane za bezpieczne wizy i paszporty.

Peeselowiec Aleksander Ładoś był katolikiem, masonem i byłym ministrem rządu RP w Angers. Jak sam o sobie pisał, cierpiał na chłopomanię, która wynikała z fascynacji Stanisławem Wyspiańskim. Współpracownicy wspominali, że miał skłonność do gry w brydża na wysokie stawki. W młodości działał w konspiracji i nie ukrywał, że lubi ryzyko. W pracy cenił komfort i swobodę palenia papierosów w gabinecie. Jak wyliczył mu jego współpracownik Stanisław Nahlik, 15 godzin dziennie potrafił spędzić w pozycji leżącej.

więcej
Wideo

Tak ratowano polskich Żydów. Szwajcarskie archiwa pokazują przebieg humanitarnej akcji

Pracownik poselstwa RP w Bernie Juliusz Kühl, ortodoksyjny Żyd, to z kolei salonowy lew, którego kochała stołeczna śmietanka towarzyska, bo znał się na inwestowaniu pieniędzy. „Szczupły rudzielec w binoklach o złotej oprawie, zawsze tajemniczo uśmiechnięty. Zawsze wiedział i bezbłędnie radził, co i kiedy sprzedać czy kupić” – pisał Nahlik we wspomnieniach. Znali go wszyscy znaczący Żydzi w Szwajcarii. Jeden z toastów na jego hucznym weselu chwalił go właśnie za znajomości „von A bis Z, von Agudat bis Zion” (od A do Z, od Agudat do syjonistów).

Kühl był doskonale wykształcony, choć – jak sam wspominał – doktorat napisany na Uniwersytecie Berneńskim był stratą czasu. Wiedział, z kim należy przegrać w szachy albo tenisa, aby nawiązać dobre stosunki. Duet Ładoś–Kühl to jeden z najciekawszych przykładów polsko-żydowskiej współpracy w czasie wojny. Szanse miały tylko pełnowymiarowe postaci. Takie, które – nawiązując do sformułowań z depeszy MSZ z 1943 r. – w „momentach natury ściśle humanitarnej” potrafią „pójść jak najdalej”.

Do Szwajcarii niekiedy trafiały zdjęcia zbiorowe

Do Szwajcarii niekiedy trafiały zdjęcia zbiorowe

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Operacja prowadzona przez grupę Ładosia była nielegalna. Od 1943 r. interesowała się nią szwajcarska policja, która inwigilowała osoby zaangażowane w proceder. W Archiwum Federalnym w Bernie zachowały się dokumenty opisujące działania służb – protokoły rewizji, przesłuchań, podsłuchów telefonicznych. Na ich podstawie można dokładnie odtworzyć przebieg paszportyzacji. Przy pełnej aprobacie polskiego rządu w Londynie kupowano od konsula Rudolfa Hüglego blankiety. Wypełniali je na terenie polskiej placówki Konstanty Rokicki albo Stefan Ryniewicz, po czym Kühl zanosił je Hüglemu do podpisu. Zgodnie z porozumieniem z paragwajskim konsulem do okupowanej Polski trafiały notarialnie poświadczone fotokopie paszportów.

Prośby o dokumenty wysyłali do Szwajcarii często sami Żydzi, a ich adresatami byli przedstawiciele organizacji pomocowych. Powszechny był język ezopowy. Często paszporty określano jako „paczki z żywnością”. Pisano ogólnie: „Mamuś kochana! Starajcie się wszelkimi siłami załatwić sprawę Suski, aby nie było za późno i żebyście później nie żałowali tego przez skąpstwo. Nie mam więcej nic do pisania. Całuję Was serdecznie” – czytamy w jednym z listów.

„W obecnym liście chciałem Pana poprosić gorąco o następującą przysługę, a mianowicie o natychmiastowe wysłanie dla mnie i dla moich przyjaciół paczuszek na następujące nazwiska: Seweryn Korman, Elkan Milchior, Wolf Milchior, Izydor Rolnik z rodzinami. Mam nadzieję, że się Pan tą sprawą niezwłocznie zajmie i możliwie jak najrychlej nam to załatwi” – apelował autor innego.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie