statystyki

Unia stworzy własne siły szybkiego reagowania

autor: Jakub Kapiszewski26.06.2017, 07:49; Aktualizacja: 26.06.2017, 08:07
Państwa członkowskie będą teraz miały trzy miesiące na zadeklarowanie, czy chcą wziąć udział w PESCO oraz w jakim stopniu chcą się zaangażować.

Państwa członkowskie będą teraz miały trzy miesiące na zadeklarowanie, czy chcą wziąć udział w PESCO oraz w jakim stopniu chcą się zaangażować.źródło: ShutterStock

Spotkanie przywódców państw UE potwierdziło silną wolę współpracy w zakresie bezpieczeństwa i obrony.

Rada Europejska chce jak najszybszego uruchomienia ustrukturyzowanej współpracy (Permanent Structured Cooperation, PESCO), której celem jest utworzenie stałych sił szybkiego reagowania, niezależnych od struktur NATO i Eurokorpusu. Mogłyby zostać użyte w misjach stabilizacyjnych. Takich jak np. utrzymanie pokoju w Mali, gdzie na przełomie 2012 i 2013 r. interweniowali Francuzi, aby odbić z rąk dżihadystów północ kraju. A także – w wyjątkowych okolicznościach – działań w czasach pokoju (jak patrolowanie Morza Śródziemnego w trakcie kryzysu migracyjnego).

PESCO jest przewidziane przez art. 42 traktatu o Unii Europejskiej, zwanego lizbońskim. Na jego mocy grupa państw UE może się porozumieć w celu powołania wspólnego kontyngentu wojsk. Żaden kraj nie może zostać zmuszony do uczestnictwa w PESCO; jeśli jednak już zadeklaruje uczestnictwo, ale nie wywiąże się z zobowiązań, członkowie na forum Rady Europejskiej będą mogli wykluczyć marudera.

Dzięki PESCO współpraca w dziedzinie wojskowości ma nabrać realnych kształtów. Dotychczas nie wyglądała najlepiej, co ukazuje choćby historia europejskich grup bojowych, powołanych w 2007 r. w ramach Wspólnej Polityki w zakresie Bezpieczeństwa i Obrony (Common Security and Defense Policy, CSDP). Są to międzynarodowe grupy w sile po 1,5 tys. żołnierzy każda, przy czym rotacyjnie zawsze dwie są w dyspozycji Rady Europejskiej. Od ich utworzenia minęła dekada, ale nie wykorzystano ich ani razu. Powodów było wiele, w tym brak zapewnionego finansowania. W razie wysłania żołnierzy na misję kosztami musiałyby się podzielić państwa członkowskie, których żołnierze akurat „mieliby dyżur”, z niewielkim wsparciem unijnym. Założono też całkowitą dobrowolność uczestnictwa w grupach, z których można się też bez konsekwencji wycofać.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (4)

  • Bert(2017-06-26 09:06) Zgłoś naruszenie 42

    trzonem tych europejskich sił będzie francuska brygada poprawności poltycznej, niemiecki korpus lgbt i holenderski batalion wstydu.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński (2017-06-26 10:52) Zgłoś naruszenie 11

    Najłatwiejsze do zrealizowania będzie stworzenie pododdziału samobójców. Problemem będzie tylko dostarczenie ich na linię frontu, Monty Python wiecznie żywy

    Odpowiedz
  • tęczowa armia niuni pejskiej(2017-06-26 19:40) Zgłoś naruszenie 11

    Amerykanie mają Delta Force, a UE będzie mieć Dildo Force.

    Odpowiedz
  • tomasz_kubik@toya.net(2017-11-11 21:54) Zgłoś naruszenie 00

    PESCO prawdopodobnie pozostanie pomysłem na papierze, bo prawdę mówiąc po co nieefektywny dubel w sytuacji, gdy Europę zabezpiecza Pakt Północnoatlantycki. O ile zaś Eurokorpus będzie kształtować się jako struktura stabilizująca i antyterrorystyczna, to udział Polski w jego strukturach ma pragmatyczny sens.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie