Turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu ogłosił w piątek, że iracka integralność terytorialna i jedność polityczna jest "warunkiem koniecznym" dla stabilności kraju i wezwał irackich Kurdów do włączenia się w działania mające na celu umocnienie jedności Iraku - podaje AP.

Turcja, walcząca od 30 lat z kurdyjskimi rebeliantami na południowym wschodzie kraju zamieszkałym w większości przez Kurdów, stanowczo sprzeciwia się kurdyjskim dążeniom do niepodległości.

Niepodległościowe ambicje irackiego Kurdystanu odrzuca również rząd Iraku. "Żadna partia nie może sama decydować o losie Iraku" - powiedział rzecznik rządu Saad al-Haddithi. "Irak zgodnie z konstytucją jest demokratycznym, federalnym, w pełni niezależnym krajem. (...) Wszelkie działania którejkolwiek ze stron w Iraku muszą być oparte o konstytucję" - powiedział Haddithi.

W środę władze irackiego Kurdystanu zapowiedziały zorganizowanie 25 września br. referendum w sprawie proklamowania niepodległości.

Od 1991 roku iracki Kurdystan, składający się z trzech prowincji, cieszy się autonomią; jego sił zbrojne są zaangażowane w walkę z dżihadystami z terrorystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS).

Z komunikatu władz wynika, że referendum ma się odbyć także w sąsiadującej z Kurdystanem bogatej w ropę prowincji Kirkuk, do której Kurdowie roszczą sobie prawa podobnie jak rząd centralny w Bagdadzie.

W przeszłości kurdyjskim aspiracjom niepodległościowym sprzeciwiały się mocarstwa regionalne, zwłaszcza graniczące z Irakiem państwa z licznymi mniejszościami kurdyjskimi.

W ostatnich latach liczący ok. 4,6 mln mieszkańców Kurdystan dążył do maksymalizacji swej autonomii, budując własny rurociąg do Turcji i niezależnie eksportując ropę naftową w sytuacji, gdy stosunki z rządem centralnym w Bagdadzie zostały nadszarpnięte m.in. w związku z podziałem dochodów z ropy.