statystyki

Godlewski: 6 rad dla rządu po szczycie w Brukseli

autor: Andrzej Godlewski17.03.2017, 07:15; Aktualizacja: 17.03.2017, 10:39
To nie jest porażka, to zwycięstwo – mówił Jarosław Kaczyński, witając Beatę Szydło na lotniku w Warszawie.

To nie jest porażka, to zwycięstwo – mówił Jarosław Kaczyński, witając Beatę Szydło na lotniku w Warszawie.źródło: PAP
autor zdjęcia: Leszek Szymański

Nic się nie stało, wyciągnijmy wnioski – mawiał Lech Wałęsa. Tak teraz powinni postąpić liderzy PiS. Wpływy kanclerz Angeli Merkel nie są wystarczającym wyjaśnieniem izolacji polskiego rządu podczas ostatniej rady europejskiej. Jeśli podobne błędy powtórzą się następnym razem, ich efektem nie będzie już tylko prestiżowa porażka, ale wymierne szkody dla polskich rolników, przedsiębiorców, a być może nawet dla wszystkich obywateli RP.

1. Nie ufać własnej propagandzie

W tym samym tygodniu, kiedy przywódcy UE wybierali Donalda Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej, w kioskach w całym kraju wyłożony był numer „Gazety Polskiej” ze zdjęciem Jarosława Kaczyńskiego na okładce. Uzupełniał je cytat z wywiadu z prezesem PiS: „Tusk jest kandydatem niemieckim”. W środku numeru Kaczyński powoływał się na Viktora Orbána, który „zapowiedział, że nie poprze kandydatury Donalda Tuska, jeżeli ten nie uzyska poparcia kraju ojczystego”. Te zapewnienia obiegły wszystkie prawicowe media i dotarły do polityków PiS. Jeszcze rano tego samego dnia, kiedy 27 przywódców UE przedłużyło kadencję „prezydentowi Europy”, marszałek Senatu Stanisław Karczewski z tajemniczą miną mówił w telewizji, że „może w Brukseli wydarzy się cud i nie dojdzie do wyboru Donalda Tuska”. Ale już kilka dni wcześniej było jasne, że Tusk jest nie tylko „kandydatem niemieckim”, lecz również słowackim, czeskim, francuskim i hiszpańskim. Przedstawiciele tych krajów publicznie zadeklarowali poparcie jego kandydatury. Te informacje w ogóle nie pojawiały się w prorządowych mediach, które koncentrowały się na wskazywaniu wad byłego premiera i mówieniu o zaletach Jacka Saryusz-Wolskiego. Za pewnik przyjmowały one również wsparcie rządu PiS przez Orbána. A przecież nawet niektórzy prawicowi dziennikarze mieli informacje od liczących się polityków węgierskiego Fideszu, którzy zapowiadali, że Orbán nie poprze Tuska. To też nie przebiło się do prawicowego mainstreamu, który wtedy kolportował już informacje o „atomowej broni” naszego rządu, czyli możliwości zawetowania szczytu przez premier Beatę Szydło.

2. Podziękować winnym sukcesu

To nie jest porażka, to zwycięstwo – mówił Jarosław Kaczyński, witając Beatę Szydło na lotniku w Warszawie. Jednak inaczej niż w polskim przysłowiu, ten „sukces” jak na razie pozostaje sierotą. Bo jak dotąd nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za strategię działań polskiej dyplomacji i jej realizację. A przecież ostatnio pojawiło się mnóstwo sygnałów, że naszej polityce zagranicznej brakuje armat. Tuż przed szczytem UE przywódcy największych krajów Unii dyskutowali o Europie różnych prędkości, ale do Wersalu nie zaprosili Polski. Kiedy Komisja Europejska przedstawiła białą księgę o przyszłości UE (27 krajów bez Wielkiej Brytanii), specjalną deklarację złożyli ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i Francji. Również w tym przypadku uznano, że polski głos nie jest potrzebny. Czy w takiej sytuacji nie należałoby dokonać audytu działalności ministra Witolda Waszczykowskiego? Oczywiście, trzeba by w nim pominąć jego działalność publicystyczną i wyłącznie oceniać owoce pracy kierowanej przez niego dyplomacji. Sprawdzenia wymagałaby również skuteczność działań stałego przedstawiciela RP przy UE. To właśnie w gronie ambasadorów 28 państw członkowskich w Brukseli (COREPER) tworzone są rozwiązania, które potem akceptują na szczytach prezydenci i premierzy. Ambasador Jarosław Starzyk ma doświadczenie dyplomatyczne jeszcze z czasów z PRL i powinien potrafić wykuwać kompromisy korzystne dla Polski, względnie alarmować centralę, że są one nieosiągalne, i uchronić polską premier przed niepotrzebnymi upokorzeniami.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • czytelnik(2017-03-17 09:21) Zgłoś naruszenie 00

    panie Godlewski jest takie polskie przysłowie " nie ma takiego złego co by na dobre nie wyszło" pożyjemy zobaczymy

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie