statystyki

Starcie na kultury: Opieramy się amerykanizacji, ale oprzeć się jej nie umiemy

autor: Sylwia Czubkowska25.12.2016, 19:00; Aktualizacja: 25.12.2016, 19:59
Dziś dynie oraz poprzebierane dzieciaki można spotkać i w polskich miastach, i na wsiach.

Dziś dynie oraz poprzebierane dzieciaki można spotkać i w polskich miastach, i na wsiach.źródło: ShutterStock

O tym, że nie zgadzamy się, by obca popkultura zastępowała nasze tradycje. Bo mamy karpia, dziady i kulturę szlachecką! I o tym, czy jest sens opierać się tej globalizacji.

Oto prosty i pomysłowy prezent na Boże Narodzenie.

– Boga w to nie mieszajmy. Mówmy: Święta.

Taki dialog usłyszałem podczas kręcenia reklamowego filmiku. I przyznaję – że zbiło mnie z tropu. Jak to, pomyślałam. Jak to „nie mieszajmy w to Boga”, przecież to jest Boże Narodzenie. W końcu zadałam sobie pytanie: czy tacy jesteśmy już poprawni politycznie, czy po prostu kopiujemy zachodnie wzorce bez głębszego zastanowienia?

Kilka tygodni później wraz z kilkunastoma dziennikarzami podczas warsztatów antydyskryminacyjnych rozmawialiśmy o tym, jakich słów używać, by choć nieświadomie nie nakręcać negatywnych emocji.

– Cyganie czy Romowie? – pytała trenerka.

– Oczywiście, że Romowie – karnie wszyscy odpowiedzieli.

– A dlaczego nie Cyganie?

– Bo to brzmi pejoratywnie.

– A czy wiecie dlaczego tak brzmi? Bo sami Cyganie, co może być zaskakujące, nie widzą nic złego w nazywaniu ich Cyganami.

Spojrzeliśmy po sobie. Nie wiedzieliśmy, skąd przechył w stronę Romów. Jedyna odpowiedź, jaka się cisnęła na usta, to poprawność polityczna.

A czym wytłumaczyć to, że przestaje nam przeszkadzać Halloween? Kilka lat temu było świętem znanym głównie z telewizji. Dziś dynie oraz poprzebierane dzieciaki można spotkać i w polskich miastach, i na wsiach. Choć nadal znajdzie się kurator oświaty, dyrektorka szkoły, publicysta czy ksiądz, który wyciągnie argument o obcym charakterze święta i jego satanistycznych czy pogańskich korzeniach. Oraz zakończy tradycyjnym: My mamy dziady!

A co stoi za zanikaniem kolejnych naszych zwyczajów: od tych świątecznych (słyszeliście o odganianiu wilka w Wigilię) po normy zachowań (całowanie kobiet w rękę)? To jasne: globalizacja, a raczej westernizacja kultury. Ale jak mocno zmienia ona nasze funkcjonowanie? I czy jest w ogóle sens przed nią się bronić? Czy nie szkoda na to energii?


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (6)

  • mam ten kraj w tyle(2016-12-25 19:59) Zgłoś naruszenie 1510

    Jest sens się opierać i wygrać, bo Zachód to czyste zło

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Slawek(2016-12-25 21:09) Zgłoś naruszenie 123

    Nasze zwyczaje to nasze korzenie. Jeśli zatracimy je zastępując obca kultura zatracimy tożsamość. Staniemy się masą bezksztaltna jaka to miejsce we Francji i jej sąsiednich krajów. Będziemy duchami na margines kulturowy we własnym kraju . Zapomnimy kim jesteśmy nasze dziedzictwo zginie ,a my razem z nim . Obce kulturowo narody zdominuja nas. Tego chcemy?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Lubuszanin(2016-12-26 13:35) Zgłoś naruszenie 51

    Jesteśmy specyficznym społeczeństwem,chłoniemy jak gąbka wszystkie durnoty otaczającego nas świata,dobre zwyczaje umykają naszej uwadze,ale durnoty już nie,żłopiemy piwsko bez opamiętania/bo tam też/od połowy grudnia do lutego odpalamy ,różnej maści race hukowe ,cierpią zwierzęta ,ludzie i gospodarka /pożary ,poranienia/i nikt na to nie reaguje,a psy umierają na zawały?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie