CBA zatrzymało 64 osoby, w tym lekarza psychiatrę oraz przedsiębiorców i prowadzących sklepy w dużych sieciach handlowych i supermarketach. W prowadzonej przez Biuro i Prokuraturę Okręgową w Łodzi sprawie dot. m.in. oszustw na szkodę ZUS zarzuty usłyszało już 87 osób.
Publikacja: 14 listopada 2011, 11:10 Aktualizacja: 14 listopada 2011, 13:30
Sprawa dotyczy wręczania i przyjmowania łapówek, wystawiania fałszywych zwolnień lekarskich i wyłudzanych na ich podstawie zasiłków chorobowych - powiedział PAP rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. Głównym poszkodowanym w tym procederze był ZUS.
Osoby zatrzymane w sprawie - oprócz lekarza i przedsiębiorców także bezrobotni oraz osoby zagrożone zwolnieniem z pracy - usłyszały już zarzuty m.in. oszustwa, przyjmowania i wręczania korzyści majątkowych w zamian za wystawianie fałszywych zwolnień lekarskich oraz posługiwania się takimi zwolnieniami.
Jednym z rekordzistów pod względem postawionych zarzutów jest 39-letni Krystian R. - pomoc medyczna w łódzkim prywatnym gabinecie 54-letniej lekarz psychiatry Ewy I.
"Krystian R. był już zatrzymany wcześniej. Usłyszał łącznie 84 zarzuty. W ostatnich dniach na polecenie Prokuratury Okręgowej w Łodzi zatrzymano 64 osoby. Wśród nich jest m.in. zatrzymana w poniedziałek Ewa I., która wkrótce ma być przesłuchana w prokuraturze" - poinformował Kopania.
Wyjaśnił, że Krystian R. był jedną z trzech osób, które organizowały proceder wystawiania fałszywych zwolnień i "naganiały" klientów do gabinetu lekarskiego. Oprócz niego procederem tym zajmował się też 39-letni Włodzimierz S. oraz 41-letni Piotr Z. Krystian R. za swoje usługi początkowo miał brać prowizję w wysokości 10 zł, a później 30 zł. Dwaj pozostali za każde "lewe" zwolnienie otrzymywali po 20 zł.
Pacjenci trafiali do gabinetu nie tylko przez pośredników, ale również m.in. za pośrednictwem ogłoszeń.
"Każde zwolnienie lekarskie było wystawiane za opłatą stanowiącą wysokość jednorazowej wizyty w gabinecie. Do października 2010 r. było to 60 zł, od października do grudnia 2010 r. - 80 zł, a później nawet 100 zł. Często podczas jednej wizyty wystawiano kilka kolejnych zaświadczeń +do przodu+. Za każde pobierano opłatę" - powiedział Kopania.
Dwie osoby - Krystian R. i Dariusz S. - zostały aresztowane
Przedsiębiorcy i prowadzący sklepy w dużych sieciach handlowych w różny sposób wykorzystywali fałszywe zwolnienia swoich pracowników.
"W jednej z dużych sieci handlowych osoby tam zatrudnione wykonywały swoje obowiązki w okresie, w którym formalnie były na zwolnieniu lekarskim. Za swoją pracę otrzymywały wynagrodzenie, którego większą część stanowił wyłudzony zasiłek chorobowy z ZUS" - wyjaśnił Kopania.
Były też inne pomysły. Dariusz S., który usłyszał osiem zarzutów, fikcyjnie zatrudniał pracowników w sklepach jednej z sieci handlowych. Osoby zatrudnione jednocześnie w kilku punktach handlowych w rzeczywistości nigdy nie pracowały, a miały ustalone wysokie wynagrodzenie. Później dzieliły się z Dariuszem S. zasiłkiem chorobowym otrzymywanym z ZUS.
Jak poinformowało CBA, wśród osób ostatnio zatrzymanych na terenie całego kraju są 33 kobiety i 31 mężczyzn w wieku od 18 do 56 lat. Według rzecznika Biura Jacka Dobrzyńskiego to rekordowa liczba osób zatrzymanych przez CBA w ramach jednej operacji; niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Zatrzymane osoby przewieziono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która od maja prowadzi w tej sprawie śledztwo. Wcześniej sprawą zajmowała się Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi, która dokonała pierwszych zatrzymań.
Dwie osoby - Krystian R. i Dariusz S. - zostały aresztowane. Łącznie w sprawie zarzuty usłyszało 87 osób. Zajęto też mienie w wysokości ponad 200 tys. zł.
1: obserwator z IP: 83.19.170.* (2011-11-14 15:26)
Jak ZUS został pokrzywdzony, to prokuratorzy zatrzymują lekarzy wystawiających fałszywe zwolnienia.
Jak pracownik zgłaszał fakt ewidentnego fałszowania orzeczeń lekarskich, wyników badań i wystawiania fałszywych opinii przez lekarzy medycyny pracy, to prokuratura po przesłuchaniu lekarzy WOMP w Łodzi i IMP w Łodzi stwierdziła brak dowodów fałszowania badań, opinii i orzeczeń lekarskich stwierdzających brak podstaw do rozpoznania chorób zawodowych.
W tym przypadku poszkodowanym jest pracownik, który na skutek warunków pracy naruszających drastycznie przepisy BHP nie może uzyskać świadczeń należnych z strony ZUS i pracodawcy.
Takich przestępstw ewidentnych fałszerstw orzeczeń lekarskich o braku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych przez medycynę pracy jest w skali kraju tysiące. Niech świadczy o tym fakt, że od 2000r. spadła ilość uznawanych chorób zawodowych z przeszło 12tys. do kilkuset rocznie, które otrzymują wyłącznie górnicy, nauczyciele i pracownicy medyczni.
Na podstawie tych fałszywych orzeczeń sanepidy wydają fałszywe orzeczenia lekarskie. Nawet jeżeli pracownik odwoła się od decyzji sanepidu o braku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych, to sądy administracyjne oddalają skargi pracowników walczących o uznanie choroby zawodowe, gdyż sądy administracyjne same wskazują, że nie mają uprawnień do powoływania biegłych sądowych, ani nie posiadają wiedzy medycznej w celu weryfikacji merytorycznej orzeczeń lekarskich wydanych przez medycynę pracy. Sanepid pomimo posiadania takich uprawnień nic w tym zakresie nie robi, tylko przyjmuje za główny dowód w sprawie orzeczenie lekarskie medycyny pracy.
Tak więc lekarze orzecznicy medycyny pracy to święte krowy, które nie podlegają odpowiedzialności karnej. Te święte krowy piszą w orzeczeniach np. że pracownik nie mógł zatruć się środkami chemicznymi, gdyż środki chemiczne jedynie podrażniają skórę i układ oddechowy zaprzeczając, jakoby środki chemiczne nie przenikają przez układ dermalny (skórę), że brak przekroczenia dopuszczalnej normy stosowanych w pracy środków chemicznych i brak zgłoszenia się do IMP w Łodzi na toksykologię nie mógł spowodować zatrucia przewlekłego środkami chemicznymi, stosując je przez wiele lat bez rękawic ochronnych, których pracodawca nie dostarczał pracownikowi, a jeżeli dostarczył to wystarczały na kilka dni, gdyż rozpuszczały się od stosowanych środków chemicznych. IMP w Łodzi nawet nie zlecił pracodawcy przeprowadzanie stosownych badań w zakresie stężeń stosowanych środków chemicznych w miejscu pracy. Medycyna pracy w sprawie orzekania chorób zawodowych nie chce uznać, ze środki chemiczne przenikając przez skórę powodują rozległe zmiany immunologiczne, stany zapalne powodując uszkodzenie układu nerwowego i układu ruchu. Temu także zaprzecza wybitny profesor alergolog będący dyrektorem IMP w Łodzi w odpowiedzi na skargi na wydanie opinie i orzeczenia lekarskie przez IMP w Łodzi.
Jaka jest wiarygodność takich opinii, orzeczeń lekarskich, odpowiedzi dyrektora IMP w Łodzi, jeżeli Centralny Instytut Ochrony Pracy pisze, ze medycyna pracy nie przyjmuje do wiadomości faktu udowodnionego w badaniach i w statystyce, że środki chemiczne przenikają przez skórę powodując rozległe zmiany w organizmie, a wręcz mogące spowodować śmierć pracownika.
Lekarze z IMP w Łodzi w opracowaniach medycznych dla potrzeb BHP piszą tłumacząc się z tego faktu, że medycyna pracy nie uznaje w orzeczeniach lekarskich w sprawie chorób zawodowych faktu zatruć się środkami chemicznymi przez skórę, gdyż dotychczas nikt nie zlecił przeprowadzenia IMP w Łodzi stosownym w tym zakresie badań. Pomimo, że od wielu lat wiele lekarstw podawanych jest przez skórę do organizmu, gdzie medycyna światowa uznaje fakt że środki chemiczne przenikają przez skórę powodując wiele zmian chorobowych u pracowników, to IMP w Łodzi tkwi w tym zakresie w latach 50-tych.
Wszystko po to, żeby nie wydać orzeczeń lekarskich o rozpoznaniu choroby zawodowej u pracownika zgłaszającego choroby zawodowe, aby chronić ZUS przed stratami finansowymi w związku z stwierdzeniem choroby zawodowej.
Nadmieniam, że składka rentowo wypadkowa została nie tak dawno zmniejszona do 3,5%, którą płacił pracodawca w całości. Teraz ponownie są zamierzenia podniesienia tej składki rentowo wypadkowej, ale kosztem wynagrodzenia pracownika.
Teraz pracownik z swojego wynagrodzenia poniesie odpowiedzialność za złe warunki pracy zastosowane dla niego przez pracodawcę.
Wkraczamy w erę pierwotnego kapitalizmu, gdzie pracownikowi należała się tylko ciężka praca, a nie płaca, gdzie pracownik który utracił zdrowie w pracy będzie wywalany na bruk bez żadnych świadczeń.
O tych faktach pisał św. pamięci Rzecznik Praw Obywatelskich pisząc w 2008r. do ministra pracy i spraw socjalnych Pani Fedak o nagminnym łamaniu przepisów w sprawie chorób zawodowych, wskazując potrzebę przeniesienia postępowań w sprawie chorób zawodowych z Sądów administracyjnych do Sądów Pracy, gdzie jest możliwość powołania biegłych sądowych w celu weryfikacji orzeczeń lekarskich medycyny pracy wydanych w sprawie chorób zawodowych, tak jak stosuje się w przypadkach wypadków w pracy, gdzie wypadki w pracy i chorobowe są umieszczone w jednych przepisach.
Obecna RPO odmówiła udzielenia pomocy w skardze kasacyjnej do NSA na wyrok Sadu administracyjnego wojewódzkiego, który był oparty na fałszywej decyzji sanepidu opartej na fałszywych orzeczeniach, wskazując brak w jej przekonaniu naruszeń praw obywatelskich pomimo przedstawienia dowodów o fałszowaniu orzeczeń lekarskich oraz fałszowaniu i wpływaniu na decyzje o braku podstaw do stwierdzenia chorób zawodowych wydane przez sanepid.
Stwierdzam, że Naszym państwie istnieje patologia w postaci zorganizowanej grupy osób mająca na siłę usunąć choroby zawodowe, aby chronić pracodawców i ZUS przed odpowiedzialnością finansową i karną za złe warunki pracy pracownika.
Media o tych faktach nie chcą pisać dlatego staram się upublicznić w tych komentarzach. Mam na tą patologię ewidentne dowody, które prokuratury nie wyjaśniły nawet w stopniu minimalnym w wszczętych śledztwach na moje zgłoszone zawiadomienia o popełnionych przestępstwach przez lekarzy orzeczników w sprawie chorób zawodowych.
2: obserwator z IP: 83.19.170.* (2011-11-14 15:28)
Jak ZUS został pokrzywdzony, to prokuratorzy zatrzymują lekarzy wystawiających fałszywe zwolnienia.
Jak pracownik zgłaszał fakt ewidentnego fałszowania orzeczeń lekarskich, wyników badań i wystawiania fałszywych opinii przez lekarzy medycyny pracy, to prokuratura po przesłuchaniu lekarzy WOMP w Łodzi i IMP w Łodzi stwierdziła brak dowodów fałszowania badań, opinii i orzeczeń lekarskich stwierdzających brak podstaw do rozpoznania chorób zawodowych.
W tym przypadku poszkodowanym jest pracownik, który na skutek warunków pracy naruszających drastycznie przepisy BHP nie może uzyskać świadczeń należnych z strony ZUS i pracodawcy.
Takich przestępstw ewidentnych fałszerstw orzeczeń lekarskich o braku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych przez medycynę pracy jest w skali kraju tysiące. Niech świadczy o tym fakt, że od 2000r. spadła ilość uznawanych chorób zawodowych z przeszło 12tys. do kilkuset rocznie, które otrzymują wyłącznie górnicy, nauczyciele i pracownicy medyczni.
Na podstawie tych fałszywych orzeczeń sanepidy wydają fałszywe orzeczenia lekarskie. Nawet jeżeli pracownik odwoła się od decyzji sanepidu o braku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych, to sądy administracyjne oddalają skargi pracowników walczących o uznanie choroby zawodowe, gdyż sądy administracyjne same wskazują, że nie mają uprawnień do powoływania biegłych sądowych, ani nie posiadają wiedzy medycznej w celu weryfikacji merytorycznej orzeczeń lekarskich wydanych przez medycynę pracy. Sanepid pomimo posiadania takich uprawnień nic w tym zakresie nie robi, tylko przyjmuje za główny dowód w sprawie orzeczenie lekarskie medycyny pracy.
Tak więc lekarze orzecznicy medycyny pracy to święte krowy, które nie podlegają odpowiedzialności karnej. Te święte krowy piszą w orzeczeniach np. że pracownik nie mógł zatruć się środkami chemicznymi, gdyż środki chemiczne jedynie podrażniają skórę i układ oddechowy zaprzeczając, jakoby środki chemiczne nie przenikają przez układ dermalny (skórę), że brak przekroczenia dopuszczalnej normy stosowanych w pracy środków chemicznych i brak zgłoszenia się do IMP w Łodzi na toksykologię nie mógł spowodować zatrucia przewlekłego środkami chemicznymi, stosując je przez wiele lat bez rękawic ochronnych, których pracodawca nie dostarczał pracownikowi, a jeżeli dostarczył to wystarczały na kilka dni, gdyż rozpuszczały się od stosowanych środków chemicznych. IMP w Łodzi nawet nie zlecił pracodawcy przeprowadzanie stosownych badań w zakresie stężeń stosowanych środków chemicznych w miejscu pracy. Medycyna pracy w sprawie orzekania chorób zawodowych nie chce uznać, ze środki chemiczne przenikając przez skórę powodują rozległe zmiany immunologiczne, stany zapalne powodując uszkodzenie układu nerwowego i układu ruchu. Temu także zaprzecza wybitny profesor alergolog będący dyrektorem IMP w Łodzi w odpowiedzi na skargi na wydanie opinie i orzeczenia lekarskie przez IMP w Łodzi.
Jaka jest wiarygodność takich opinii, orzeczeń lekarskich, odpowiedzi dyrektora IMP w Łodzi, jeżeli Centralny Instytut Ochrony Pracy pisze, ze medycyna pracy nie przyjmuje do wiadomości faktu udowodnionego w badaniach i w statystyce, że środki chemiczne przenikają przez skórę powodując rozległe zmiany w organizmie, a wręcz mogące spowodować śmierć pracownika.
Lekarze z IMP w Łodzi w opracowaniach medycznych dla potrzeb BHP piszą tłumacząc się z tego faktu, że medycyna pracy nie uznaje w orzeczeniach lekarskich w sprawie chorób zawodowych faktu zatruć się środkami chemicznymi przez skórę, gdyż dotychczas nikt nie zlecił przeprowadzenia IMP w Łodzi stosownym w tym zakresie badań. Pomimo, że od wielu lat wiele lekarstw podawanych jest przez skórę do organizmu, gdzie medycyna światowa uznaje fakt że środki chemiczne przenikają przez skórę powodując wiele zmian chorobowych u pracowników, to IMP w Łodzi tkwi w tym zakresie w latach 50-tych.
Wszystko po to, żeby nie wydać orzeczeń lekarskich o rozpoznaniu choroby zawodowej u pracownika zgłaszającego choroby zawodowe, aby chronić ZUS przed stratami finansowymi w związku z stwierdzeniem choroby zawodowej.
Nadmieniam, że składka rentowo wypadkowa została nie tak dawno zmniejszona do 3,5%, którą płacił pracodawca w całości. Teraz ponownie są zamierzenia podniesienia tej składki rentowo wypadkowej, ale kosztem wynagrodzenia pracownika.
Teraz pracownik z swojego wynagrodzenia poniesie odpowiedzialność za złe warunki pracy zastosowane dla niego przez pracodawcę.
Wkraczamy w erę pierwotnego kapitalizmu, gdzie pracownikowi należała się tylko ciężka praca, a nie płaca, gdzie pracownik który utracił zdrowie w pracy będzie wywalany na bruk bez żadnych świadczeń.
O tych faktach pisał św. pamięci Rzecznik Praw Obywatelskich pisząc w 2008r. do ministra pracy i spraw socjalnych Pani Fedak o nagminnym łamaniu przepisów w sprawie chorób zawodowych, wskazując potrzebę przeniesienia postępowań w sprawie chorób zawodowych z Sądów administracyjnych do Sądów Pracy, gdzie jest możliwość powołania biegłych sądowych w celu weryfikacji orzeczeń lekarskich medycyny pracy wydanych w sprawie chorób zawodowych, tak jak stosuje się w przypadkach wypadków w pracy, gdzie wypadki w pracy i chorobowe są umieszczone w jednych przepisach.
Obecna RPO odmówiła udzielenia pomocy w skardze kasacyjnej do NSA na wyrok Sadu administracyjnego wojewódzkiego, który był oparty na fałszywej decyzji sanepidu opartej na fałszywych orzeczeniach, wskazując brak w jej przekonaniu naruszeń praw obywatelskich pomimo przedstawienia dowodów o fałszowaniu orzeczeń lekarskich oraz fałszowaniu i wpływaniu na decyzje o braku podstaw do stwierdzenia chorób zawodowych wydane przez sanepid. Stwierdzam, że Naszym państwie istnieje patologia w postaci zorganizowanej grupy osób mająca na siłę usunąć choroby zawodowe, aby chronić pracodawców i ZUS przed odpowiedzialnością finansową i karną za złe warunki pracy pracownika.
Media o tych faktach nie chcą pisać dlatego staram się upublicznić w tych komentarzach. Mam na tą patologię ewidentne dowody, które prokuratury nie wyjaśniły nawet w stopniu minimalnym w wszczętych śledztwach na moje zgłoszone zawiadomienia o popełnionych przestępstwach przez lekarzy orzeczników w sprawie chorób zawodowych.

Ponad 3 tys. osób przeszło w sobotę ulicami stolicy w Marszu Wyzwolenia Konopi - manifestacji środowisk, które opowiadają się za legalizacją marihuany w Polsce. Policja zatrzymała 29 osób - głównie za posiadanie narkotyków.