Samorządy wolą pieniądze turystów od spokoju mieszkańców. Z inicjatywą wyszły władze Gdańska, które skierowały do sejmowej komisji Przyjazne Państwo projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Przewiduje on, że właściciel lokalu, który stara się o koncesję, nie musiałby prosić o opinię mieszkańców.
Publikacja: 23 lipca 2010, 03:00 Aktualizacja: 23 lipca 2010, 08:22
Właściciele lokali, którzy na gdańskiej Starówce nie zamykają ogródków po godzinie 22, kilka razy w tygodniu przyjmują wizyty policji. Wszystko za sprawą sąsiadów, którym przeszkadzają nawet rozmowy klientów siedzących przy stolikach na chodniku. – Stare Miasto nie może wymierać po godzinie 22 – skarży się Grzegorz Pilarski, właściciel pubu przy ul. Piwnej. Okolica, zgodnie z intencjami władz miasta, ma być tętniącym życiem deptakiem. Ale mieszkańcy mówią „nie”.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: tak i siak z IP: 83.4.82.* (2010-07-23 09:06)
Ale mieszkańcy mówią „nie”. I mają rację. Trudno wysłuchiwać wrzasków, jeśli rano trzeba wstać do pracy.
2: ff z IP: 145.237.108.* (2010-07-23 09:30)
Po co miastu jacyś mieszkańcy, niepotrzebny element, tylko stoją po zasiłki. Można ich wysiedlać w sezonie letnim, np. bydlęcymi wagonami wywozić do prac w polu. Będzie jakiś pożytek. Nie będą przeszkadzać turystom.
3: Fix z IP: 87.207.144.* (2010-07-23 09:35)
Jest to typowe działanie wyznawców ideologii Miltona Friedmana - stratega tzw. kapitalizmu kataklizmowego. Ideologia ta znana jest pod nazwą "neoliberalizm"
Jej trzon stanowi tzw. "święta trójca" polityki gospodarczej, czyli:
- likwidacja sfery publicznej, - pełna swoboda działania dla korporacji, - redukcja wydatków socjalnych do absolutnego minimum.
To Milton Friedman napisał, że : „... Tylko kryzys- rzeczywisty lub postrzegany - prowadzi do realnych zmian... Dla nas poczucie zagrożenia i chaos to doskonała okazja dla zarobku"
Najpierw wyczekuje się na poważny kryzys, następnie zaś powstałe w jego wyniku zamieszanie wykorzystuje się do oddania części sektora publicznego w prywatne ręce.
Na koniec takie "reformy" uznaje się za permanentne.
4: Cisza nocna ? z IP: 212.244.6.* (2010-07-23 10:09)
A gdzie elektorat Platfusów ma chlać i rozrabiać po 22 !?
5: filologini z IP: 83.31.173.* (2010-07-23 10:10)
Do 3: Prawo i etyka w tym świecie to normy zbędne. A przecież na neoliberałów głosowało tylko 25% uprawnionych. Pytanie, ilu wśród nich stanowią beneficjenci systemu a ilu 'postraszonych' PISem i J.Kaczyńskim?
6: cccc z IP: 77.253.28.* (2010-07-23 10:27)
Niech bieda patrzy i...słucha ...jak się świat przestępczy bawi..."Widziały gały kogo wybierały"...!!! Jest PO-super!
7: fff z IP: 79.191.81.* (2010-07-23 11:18)
Przyjazne państwo Palikota - rewelacja ...
8: rydzykant z IP: 89.229.216.* (2010-07-23 13:43)
A co mają mówić mieszkańcy bloków znajdujących się w odległości kilkudziesięciu metrów od kościoła i jego dzwonnicy-gdzie codziennie o 6.00 walą w dzwony nie zważając,że ludzie ciężko pracujący na zmiany chcą wypocząć i płaczą małe dzieci obudzone ze snu!!!Prośby o zaprzestanie tego procederu zostają skwitowane stwierdzeniem,że to po ciszy nocnej.
9: rydzykant z IP: 89.229.216.* (2010-07-23 13:48)
Szkoda,że nie rządzą oszołomy z PiS. Wtedy zamiast nocnych zabaw i pijaństwa w barach były by obowiązkowe całonocne modlitwy przy krzyżu przed Pałacem Prezydenckim i również comiesięczne obowiązkowe pielgrzymki na Wawel.
10: assissi z IP: 82.177.125.* (2010-07-23 16:56)
Piszę z Krakowa. W artykule jest przekłamanie: "Lokatorzy gonili kota właścicielom lokali położonych w okolicahc krakowskiego Rynku". Nie jest to zgodne z prawdą. Moze warto przypomnieć, że po pierwsze nikt, nigdy w Krakowie nie przestrzegał zapisu o ciszy nocnej, skargi jeśli były, to i tak nikt nimi sobie głowy nie zawracał. Obecnie w Rynku zameldowanych jest...46 osób. Stare Miasto - do niedawna wyjątek na trustycznej mapie świata ze względu na fakt, że od pokoleń mieszkali w nim te same rodziny - wyludnia sie w zastraszajacym tempie. Warto zapytać też, co to niby ma byc ta "starówka" w Krakowie mamy też Kazimierz. To ta dzielnica też ma zostać oczyszczona z ludzi, którzy tu mieszkają? Ostatnio władze miasta wydały zgodę na urządzenie nad Wisłą plaży. Szybko okazało się, ze jest to przybytek o nazwie "Plaża" z której łomot niesie wokół do 3ciej nad ranem uniemożlwiając sen w odległych o pół kilometra osiedlach.
Dziwi mnie interpretacja zawarta w arykule: wymarłe historyczne miasto ma przyciągnać turstów i biznes, który z nich żyje - czyli szybkie zyski najważniejsze? Może warto pamiętać, że rozrywka o której tu mowa przyciąga specyficzny element i generuje określone problemy społeczne - takie jak prostytucja czy narkomania. W cywilizowanym świecie tego typu działalność prowadzona jest POZA obszarem rezydencjonalnym! I tak powinno być i u nas.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.