Masz dosyć swojego konta na portalu społecznościowym? Zabij się
Publikacja: 23 stycznia 2010, 03:00 Aktualizacja: 26 stycznia 2010, 10:06
Śmierć Simony Lodi była szybka i bezbolesna. Ostatnimi jej słowami, zanim jednym kliknięciem myszki popełniła samobójstwo, było: „Odwalcie się!”. Dziś tłumaczy (bo na szczęście nadal żyje w realu), że to było skierowane nie tyle do jej kilkuset przyjaciół z Facebooka, ile do tego całego e-życia. – To był krzyk do znajomych: obudźcie się, życie w sieci nie jest za darmo. Poświęcając mu tyle czasu, tracicie rzeczywiste życie – opowiada nam Włoszka. Na ostateczny krok, czyli skasowanie swojego konta na Facebooku, zdecydowała się 5 listopada 2009 roku. Tę datę zapamięta wielu internautów, bo wtedy po raz pierwszy zrobiło się głośno o sieciowych samobójstwach. Stało się tak dzięki wirtualnym przyjaciołom Simony. Jeden drugiemu – jak to bywa w sieci – przekazywali informację o jej śmierci i wkrótce w ślady Lodi poszło co najmniej kilkaset osób z całego świata.
„Zabij się i odpocznij w swoim prawdziwym życiu!” „Patrz, jak twoje życie 2.0 uchodzi z ciebie!” „Odłącz się i zostaw za sobą swoje ID”. W sieci z dnia na dzień rośnie w siłę ruch nawołujący do popełnienia samobójstwa na portalach społecznościowych: masowego odprzyjaźnienia się na Facebooku, skasowania swojego konta na Naszej-Klasie , skasowania własnej przestrzeni na MySpace, odcięcia gałęzi w drzewie Twittera czy usunięcia fotek z Fotki.pl. Nie w smak to jednak właścicielom tych serwisów, którzy boją się utraty rzędu wirtualnych dusz i zysków, jakie z nich czerpią.
Marsz serwisów społecznościowych wydawał się jeszcze niedawno nie do zatrzymania. Twitter w dwa lata urósł do 60 mln ćwierkających ptaszków, na MySpace swoją przestrzeń ma blisko ćwierć miliarda osób, nawet swojska Nasza-Klasa w ledwie kilkanaście miesięcy dorobiła się blisko 13 mln użytkowników. Wszystkich jednak przebił nazywany piątym najbardziej ludnym państwem świata Facebook z 350 mln kont. Ostatnio jednak pojawiły się oznaki zmiany trendu. Choć nadal dzień w dzień swoje wirtualne życie zaczynają tysiące internautów, to coraz więcej osób decyduje się je zdecydowanym ruchem zakończyć. – Można oczywiście nie logować się tak często jak dotychczas, nie łączyć się z portalem za pomocą telefonu komórkowego, wyznaczyć sobie maksimum czasu spędzanego w życiu 2.0. Ale w sytuacji gdy zaczyna ono przytłaczać, gdy ma się poczucie, że straciło się nad nim kontrolę, nagłe skasowanie konta, zwane przez internautów samobójstwem, jest przez wiele osób uważane za wyjście najskuteczniejsze – tłumaczy psycholog internetu dr Michał Parzuchowski. – Okazuje się, że dla wielu osób z takim samobójstwem łączą się podobne przeżycia jak z samobójstwem tradycyjnym. E-przyjaciele są zaszokowani, zadają sobie pytanie „dlaczego?”. Mogą się nawet czuć winni. To pokazuje, jak bardzo e-życie jest bliskie temu w realu – dodaje Parzuchowski.
1: lala z IP: 62.21.20.* (2010-01-23 19:32)
nielatwo popelnic samobojswo, ale kiedy sie to zrobi, nagle okazuje sie,ze ma sie znacznie wiecej czasu w ciagu dnia
2: GK z IP: 79.191.168.* (2010-01-25 10:52)
Na portalach społecznościowych szukają miejsca Ci, którzy albo chcą poszerzyć krąg znajomych, albo nie mają ich w realu. Skoro nie mają ich w realu, to w Matrixie tez nie będą mieć (popełniają prawdopodobnie te same błędy). Udzielanie się w e-społecznościach ma wzbogacić nasze życie, a nie je zastąpić. Jeśli ktoś traktuje to jako substytut realu, to się prędzej, czy później rozczaruje. Matrix to nie jest inna rzeczywistość, tylko przeniesienie naszej rzeczywistości do sieci. Wciąga, na pewno, jak każda nowa "zabawka" i jak każdą zabawkę można rzucić w kąt, gdy się znudzi, ale co z uczuciami ludzi, z którymi nawiązało się znajomość? Czyli zupełnie jak w realu, to jest tylko inna forma.

Ojciec półrocznej Magdy przyszedł dzisiaj do katowickiego aresztu, by spotkać się z żoną Katarzyną W. Kobieta została w sobotę aresztowana na dwa miesiące pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka.

Blisko połowa Polaków szukając informacji o produktach czy usługach w sieci wierzy komentarzom zupełnie obcych osób – wynika z najnowszego raportu Digital Life 2011, w którym zebrano zachowania internautów z całego świata. Przesyt nadejdzie za dwa lata.

W internecie i na ulicach trwa bitwa o ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). A co ty wiesz o tej umowie?
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?