L. Kaczyński mówił, że tragedia ta nie miałaby miejsca "bez przyzwolenia ze strony sił trzecich, dwóch zbrodniczych totalitaryzmów". Także Juszczenko podkreślił, że wydarzenia sprzed 65 lat są jedną z kart historii rywalizacji dwóch totalitarnych reżimów. Zaznaczył, że udział w sobotnich uroczystościach uważa za swój obowiązek.

L. Kaczyński wzywał do zachowania pamięci o strasznych wydarzeniach, które miały miejsce na tych ziemiach w latach 40. ubiegłego wieku, by taka tragedia nigdy się nie powtórzyła, by Polacy i Ukraińcy nigdy znów nie stanęli przeciwko sobie.

"Umiejmy z miłosierdziem i odwagą wspólnie modlić się do Boga słowami tej najgłębszej modlitwy, tej samej, którą zakończyłem swoje wystąpienie w Pawłokomie: Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" - powiedział L. Kaczyński.

Jak zaznaczył, tragedia w Hucie Pieniackiej, "tak samo jak cała rzeź wołyńska z lat 1943-44, nie wydarzyłyby się bez przyzwolenia i inspiracji sił trzecich, dwóch zbrodniczych totalitaryzmów".

"W połowie XX wieku Europa Środkowa i Wschodnia, wszystkie tutejsze narody tak sobie bliskie więziami tradycji i współistnienia, wspaniałym wspólnym dziedzictwem kultury, wciągnięte zostały przemocą w tryby zbrodniczej machiny sowieckiego komunizmu i niemieckiego nazizmu. Hitler i Stalin pragnęli władać tymi ziemiami niepodzielnie, w tym celu postępowali zgodnie z odwieczną zasadą +divide et impera - dziel i rządź+" - mówił prezydent.

"Zbrodnia, której tutaj dokonano, na dziesięciolecia zerwała niestety nić zaufania i solidarności pomiędzy Polakami a Ukraińcami"

Jak zaznaczył, "w efekcie prowokacji zniewolone narody występowały zbrojnie nie przeciwko ciemiężcom, ale przeciwko innym okupowanym - same przeciw sobie".

Podkreślił, że mord w Hucie Pieniackiej, gdzie zginęło około tysiąca osób, to przede wszystkim "niewyobrażalna tragedia" dla tych, którzy stracili tam najbliższych. Dodał, że było to też traumatyczne przeżycie dla wszystkich mieszkańców tych okolic.

"Zbrodnia, której tutaj dokonano, na dziesięciolecia zerwała niestety nić zaufania i solidarności pomiędzy Polakami a Ukraińcami" - ocenił polski prezydent.

Jak mówił, władza komunistyczna chciała zniszczyć pamięć o tych wydarzeniach, ale ona przetrwała i nie można na nią zamykać oczu.

"Wierzymy wszak, że - jak uczy Ewangelia - +prawda nas wyzwoli+" - podkreślił Lech Kaczyński.

"Jesteśmy tu, by głośno powiedzieć, że taka tragedia nigdy nie może się powtórzyć, że nigdy my, Polacy i Ukraińcy, nie staniemy przeciwko sobie"

"Stajemy teraz wspólnie na ziemi, która wchłonęła krew niewinnych ludzi, ale stajemy pod krzyżem, który nie oznacza tylko miejsca spoczywania zmarłych, ale nasza obecność tutaj oznacza kolejny krok na drodze pojednania między naszymi narodami" - podkreślił.

"Jesteśmy tu, by głośno powiedzieć, że taka tragedia nigdy nie może się powtórzyć, że nigdy my, Polacy i Ukraińcy, nie staniemy przeciwko sobie" - dodał.

"Dzieje naszych narodów zawierają wiele doniosłych wydarzeń, ale prawdziwa przyjaźń wymaga mówienia całej prawdy, także tej najtrudniejszej i najboleśniejszej. Budowanie strategicznego partnerstwa między naszymi krajami wymaga powściągliwego i rzetelnego spojrzenia na przeszłość, aby błędy, które kiedyś popełniliśmy, nie powtórzyły się" - mówił.

"Razem możemy przezwyciężyć każde zło dzielące nas w przeszłości" - zaznaczył.