statystyki

Lewestam: Mapa i terytorium

14.07.2017, 07:40; Aktualizacja: 14.07.2017, 12:16
Karolina Lewestam

Przez wiele lat udawaliśmy, że granic w ogóle nie ma. Tymczasem zupełnie niedawno wokół nas rozpleniło się nieokreślone poczucie zagrożenia. Nie do końca rozumiemy, z czym owo zagrożenie jest związane – jak większość podskórnych lęków, nasz lęk jest tyleż mętny, co wielowymiarowyźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: materialy prasowe

 Co nas dziś najbardziej interesuje? Granice. Można powiedzieć, że mamy obsesję granic, niezdrową potrzebę myślenia o nich, poszukiwania ich, przyglądania się im, upewniania się, że leżą tam, gdzie leżą, i przekładania ich tam, gdzie – jak nam się wydaje – leżeć powinny.

Reklama


Wiele znaków na to wskazuje. Nie mówię tu bynajmniej o próbie Jacka Sasina przesunięcia granic Warszawy nad Bałtyk i do Tatr; nie chodzi mi również, o dziwo, o zamianę granic prawa w efektowne płotki w lekkoatletycznym popisie naszej władzy. Nagle granica na powrót stanęła w centrum zainteresowania całego bliskiego nam świata. Oto ktoś zajmuje część Ukrainy; zagadka zen: czy jeśli inne kraje nie uznały nowej granicy, to granica naprawdę się zmieniła? Druga zagadka zen: jeśli sankcje są nieprzyjemne dla obu stron, to znaczy, że Donbas jest Putina? Ruchomość granic to jedno, a ich przepuszczalność to drugie. Znów zagadka: jeśli granica nie jest granicą, to czy granicą będzie mur – i kiedy prezydent Meksyku wreszcie za niego zapłaci? A jeśli Sąd Najwyższy uzna, że zakaz wjazdu dla muzułmanów nie jest zakazem wjazdu dla muzułmanów, to czy to jest zakaz wjazdu dla muzułmanów, czy też jednak nie? Inna ciekawa zagadka: jeśli ktoś tak bardzo chce odzyskać swoje granice, że wychodzi z klubu, to czy powinniśmy ograniczyć jego dostęp do pozbawionego granic wspólnego rynku?

Temat granic najbardziej ożywili nadciągający do Europy uchodźcy i migranci. Pytamy więc: gdzie są granice wód terytorialnych, na których już musimy ratować tonące łodzie? Jak istotne są granice w ramach UE, teraz gdy oprócz nas chcą je przekraczać przybysze? Gdzie jest granica między Unią a narodem, gdy naród jako członek Unii musi nagle przyjąć uchodźców? Gdzie są granice naszej cywilizacji i czy u tych granic, gdziekolwiek się one znajdują, faktycznie odbywa się oblężenie? Czy są kultury, między którymi zawsze musi leżeć granica, czy zawsze można mieć jakąś metakulturę, która uczyni granicę zbędną? I gdzie (jeśli w ogóle gdzieś) są granice obowiązku pomocy bliźniemu?


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama