Przypomniał on, że zarzuty mają związek z dwoma zdarzeniami, do których doszło w Łodzi.

Jak wynika z ustaleń, pokrzywdzona – studiująca w Polsce obywatelka Algierii - została dwukrotnie zaatakowana przez nieznanego sobie wcześniej mężczyznę. Pierwszy atak nastąpił w połowie maja na przystanku tramwajowym u zbiegu ul. Żeromskiego i al. Mickiewicza. Napastnik ubliżał kobiecie oraz szarpał ją za ramiona. Jego agresywne wypowiedzi i zachowania wskazywały na to, że powodem ataku są uprzedzenia na tle narodowym i wyznaniowym.

Kolejny atak miał miejsce ostatniego dnia maja. Z relacji pokrzywdzonej wynika, że robiąc zakupy w jednym z supermarketów zauważyła mężczyznę, który wcześniej ją zaatakował. Kobieta wyszła z marketu i poszła na przystanek tramwajowy przy al. Piłsudskiego. Tam doszło do kolejnego ataku. Napastnik znieważał studentkę i kilkukrotnie ją kopnął, powodując obrażenia ciała.

Zdarzenie zarejestrowane zostało na monitoringu. Policja zatrzymała mężczyznę, który przyznał się do winy tłumacząc się swoimi poglądami. W czwartek usłyszał zarzuty. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. (PAP)