statystyki

Demograf: W najbliższych latach Polska będzie się coraz szybciej wyludniać. Co się stanie z rynkiem pracy?

28.03.2016, 08:58; Aktualizacja: 28.03.2016, 09:00
W perspektywie najbliższych ponad 30 lat liczba ludności Polski zmniejszy się przynajmniej o 1/9

W perspektywie najbliższych ponad 30 lat liczba ludności Polski zmniejszy się przynajmniej o 1/9źródło: ShutterStock

Wszystkie dostępne prognozy demograficzne dla Polski wskazują, że w nadchodzących dekadach czekać nas będzie najpierw powolne, a później coraz szybsze wyludnianie się - mówi demograf prof. Piotr Szukalski. Jak dodaje, depopulacja "wywróci rynek pracy", a także spowoduje m.in. upadek niektórych firm.

Reklama


Reklama


Demograf z Uniwersytetu Łódzkiego podkreśla, że najnowsze dostępne prognozy wskazują, iż w perspektywie najbliższych ponad 30 lat liczba ludności Polski zmniejszy się przynajmniej o 1/9, a w niektórych regionach czy powiatach ten spadek sięgnie aż 30 proc. Skutki depopulacji będą znaczące zwłaszcza w skali lokalnej i regionalnej.

"Nie zdajemy sobie w ogóle sprawy z tego, że depopulacja w bardzo wyraźny sposób wywróci rynek pracy i to na dwa różne sposoby. Z jednej strony zmniejszać się będzie w nadchodzących dekadach bardzo wyraźnie liczba osób zdolnych do wykonywania pracy, a jednocześnie w ramach tego, co nazywamy potencjalnymi zasobami pracy, narastać będzie w coraz większym stopniu znaczenie starszych pracowników, którzy mają przynajmniej 45-50 lat” - zaznaczył ekspert.

Zmniejszenie się liczby ludności w niektórych jej segmentach oznacza, iż część przedsiębiorców będzie napotykać na poważne problemy ze sprzedażą swoich produktów. "Jeśli mamy mieć do czynienia w dłuższej perspektywie z dalszym znaczącym spadkiem liczby urodzeń, wówczas się okaże, że pojawiają się problemy dla tych, którzy produkują wózki dziecięce, wanienki do kąpieli czy odzież dziecięcą. Generalnie w przypadku wyludniania pojawiają się problemy dla producentów, bo to prowadzi do zmniejszania się popytu na cały szereg dóbr konsumpcyjnych” - dodał prof. Szukalski.

Jak podkreślił, nie uświadamiamy sobie też, że zmniejszanie się liczby osób młodych prowadzi do rewolucji w zakresie usług edukacyjnych. I to nie tylko w taki oczywisty sposób, że zmniejsza się liczba potencjalnych uczniów szkół wszystkich szczebli, ale to jest również wielki problem dla rynku pracy.

„Ta zmniejszająca się liczba młodzieży oznacza konieczność, prędzej czy później, zamykania całego szeregu szkół kształcących w niszowych zawodach. A to z kolei oznacza, że na regionalnym rynku pojawić się mogą znaczące niedobory w niektórych zawodach niszowych, mało popularnych, w których kształci się niewiele osób, zdecydowanie większe niż to by wynikało tylko i wyłącznie z czynnika demograficznego” - zaznaczył.

Na obszarach, które charakteryzować się będą szybkim wyludnianiem, nadal trzeba będzie utrzymać dotychczasową infrastrukturę m.in. drogi, sieci wodociągowo-kanalizacyjne, szkoły, biblioteki. Likwidacja, czy łączenie szkół związana ze zmniejszającą się liczbą uczniów już obecnie często wywołuje protesty, a tak naprawdę te bardzo duże zmiany są dopiero przed nami – podkreślił ekspert.

Depopulacja, która oznaczać będzie przede wszystkim zmniejszanie się liczby młodych osób, prowadzić będzie także do zmniejszenia wpływów podatkowych dla samorządów.

„Musimy też zdać sobie sprawę, że jeśli pojawiają się symptomy wyludniania, które są tak naprawdę oznaką niższej atrakcyjności danego obszaru, to mamy do czynienia z wtórnym wyludnianiem się, będącym rezultatem tego, że młodzi ludzi rozpoczynający dorosłe życie stwierdzają: +to nie jest dobre miejsce do zamieszkiwania, trzeba stąd uciekać+” - dodał.

„To tylko pogłębia problemy prowadząc do tego, iż samorządy pozbawione są płatników podatków, a jeśli spojrzymy na ludność, znajduje się w niej wyraźna nadreprezentacja osób starszych, a więc takich, których podatki są relatywnie niskie, a które jednocześnie są znaczącymi konsumentami usług z zakresu przede wszystkim usług opiekuńczo-pielęgnacyjnych, za co odpowiedzialne są władze samorządowe” - podkreślił demograf.

Jego zdaniem musimy się zastanowić nad tym, jak i czy w ogóle jesteśmy w stanie wzorem innych, wyżej rozwiniętych krajów, stosować te same instrumenty mające zapobiegać na niektórych obszarach nadmiernemu wyludnianiu. "Tam próbowano wykorzystywać imigrantów, aczkolwiek powiedzmy sobie szczerze z mizernym skutkiem, bo imigranci, których zapraszano, preferują generalnie osiedlanie się w największych skupiskach miejskich, gdzie są największe szanse na urządzenie się” - podsumował prof. Szukalski.

Reklama


Źródło:PAP

Reklama

  • tak sobie rozważam(2016-03-28 09:28) Odpowiedz 166

    a gdy obecny rząd próbuje zmniejszyć depopulację poprzez np. program 500+ to niemal wszystkie partie opozycyjne uważały to za niedorzeczność i sekowały te dzałania. Szczęśliwie jednak większość społeczeństwa zaczęła właściwie doceniać tą dalekowzroczną politykę państwa. Nawet media niechętne obecnej władzy powoli zaprzestają kpin i szyderstw dotyczących tego tematu. Bo kto w przyszłości będzie przykładowo pracować na nasze emerytury? Imigranci ze wschodu a może uchodźcy islamscy?!

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • Strachy na Lachy -Roboty i boty nas zastąpią (2016-03-28 10:38) Odpowiedz 90

    Dwadzieścia lat temu słuchałem tych demografów jak wieścili, że po 20 latach depopulacja "wywróci rynek pracy", a także spowoduje upadek wielu firm. A mówion tak dlatego , że wchodziła nowa reforma emerytalna. A dziś ponad 10% bezrobocie i od nowa ta sama bajeczka bo PIS chce obniżyć wiek emerytalny. Widać tu zmowe rożnych grup interesu , tak jak kiedyś. A prawda jest taka , że za kolejne 20 lat będzie masa robotó w przemyśle i botów w pracach umysłowych. Takie są trendy w nanotechnice , informatyce czy robotyce. O tym demografowie zapomnieli, tylko w czyim interesie jest by o tym nie mówic.

  • wieczne_wakacje(2016-03-28 13:08) Odpowiedz 80

    Ekspertyza jak najbardziej trafna. Do tego należy dodać, zaburzenie proporcji pomiędzy ilością osób w w wieku produkcyjnym (spadek) do osób w wieku poprodukcyjnym (gwałtowny wzrost) i wynikające z tego problemy. Obecnie służba zdrowia nie radzi sobie z problemami, a co będzie za 15-20 lat, kiedy znacznie wzrośnie liczba osób powyżej 60 roku życia? I drugie pytanie, kto będzie nas leczył i za jakie pieniądze? O ile młodzi ludzie chętnie wybierają kierunek lekarski, o tyle nie widać chętnych na studiowanie pielęgniarstwa. Chyba, że otworzymy się na mieszkańców Ukrainy, Białorusi, Rosji. Przestaniemy traktować ich jako potencjalnych wrogów i nauczymy się z nimi żyć w zgodzie i szacunku. Oczywiście problemy nie będą tylko dotyczyć zdrowia.

  • EWA(2016-03-28 11:05) Odpowiedz 60

    Gdyby rolą mediów było przekazywanie informacji, to głos "ekspertów" byłby wiarygodny. Tymczasem, obecnie rolą wielu mediów jest prymitywna propaganda połączona z cenzurą, więc należy się zastanawiać, jaką rolę mają pełnić przytaczane "ekspertyzy"... W tym wypadku, "ekspert" pisząc o zmniejszających się wpływach podatkowych nie uwzględnia istnienia kasty uprzywilejowanych obywateli, którzy nie płacą, lub płacą w sposób symboliczny, różne daniny (a tu są rezerwy!). Poza tym - jeśli już zaczyna wróżyć upadek wielu przedsiębiorstw, to zapomniał o uwzględnieniu prawdopodobnego wprowadzenia do Polski TTIP, która to umowa szybciej wykosi polskie małe i średnie przedsiebiorstwa , niż spadek liczby ludności. Czyli - "ekspertyza" do bani, pytanie - w jakim celu opublikowana ?

  • ■♡■♡■♡■♡■♡♤(2016-03-28 10:26) Odpowiedz 53

    Najlepiej nic nie planować ani nie zakładać że napewno tak będzie. Zazwyczaj większość planów nie została wykonana a przewidywania legly w gruzach.. Jak będzie mało ludzi do pracy będą obcy do pracy . Niech nie demonizuja

  • Krytyk oszustów(2016-03-28 13:07) Odpowiedz 34

    "Tak sobie rozważam", że 500+ też nie rozwiąże tej sprawy. To dobrze, że na drugie dziecko rodzina otrzyma 500 zł, ale w ten sposób PiS traci poparcie nawet wśród swoich zwolenników. Wielu rozmówców uwaza, że lepiej było dać wszystkim dzieciom np. po 300 PLN-ów bo bylo by sprawiedliwiej. No ale metoda PiSu jest prosta; dziel i rządź............................................... Co do treści ; uważam, że podstawową sprawą jest dostępność pracy i mieszkań..................... PiS w osobie wicepremiera wprawdzie mówi o stoczniach, reindustralizacji, trochę o górnictwie, którego chyba nie da się łatwo rozwiązać. Nic nie slychać o mieszkaniach po 2000zł/m2- ( co na to prezes? )...................Moim skromnym zdaniem, w największym skrócie: PRACA i MIESZKANIA panie profesorze.

  • Kuba(2016-03-28 19:41) Odpowiedz 03

    Gazeta Bezprawna a POlityczna powinna za to gloryfikować Balcerowicza oraz Tuska . Tusk miał się wziąść do roboty ? i co znow zrobił -delirkę!

  • dante(2016-03-29 11:50) Odpowiedz 00

    Jeżeli widzimy rozwój poprzez demografię to źle . Będzie dobrze jak ludności na świecie określi liczba 1 miliard. W Polsce ok 30 milionów świat musi rozwijać się w sposób zrównoważony i to jest klucz. Populacja i niszczenie świata przez urbanizacje to wojna globalna, samozagłada.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama