statystyki

Szahaj: Dzieci turbokapitalizmu

autor: Andrzej Szahaj11.03.2016, 08:49; Aktualizacja: 11.03.2016, 08:50
Andrzej Szahaj filozof polityki i historyk myśli społecznej

Andrzej Szahaj filozof polityki i historyk myśli społecznejźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wstyd przyznać, ale zdarza mi się oglądać telewizję. Czynię to coraz rzadziej i z coraz mniejszą chęcią. Bo nie znajduję w niej wielu programów wartych mojego czasu. Ale nie o tym chcę mówić.

Reklama


Reklama


Tym razem idzie mi o dzieci. Z przerażeniem zauważyłem, że w telewizji jest coraz więcej programów, w których dzieci grają rolę dorosłych. Rywalizują ze sobą w różnorakich talent show, prezentują potencjalne walory modelek czy modeli, gotują czy odgrywają siebie w reklamach.

Skąd się wzięło moje przerażenie? Zacznę od oczywistości: dzieci to nie mali dorośli, dzieci to dzieci. Ktoś może zapytać: i co z tego? Nie trzeba tu żadnej pogłębionej wiedzy pedagogicznej, aby wiedzieć, że dzieci są łatwowierne, biorą świat i innych ludzi na serio, nie potrafią się zdobyć na dystans, bo nie posiadają stosownych kompetencji społecznych i kulturowych, które czynią człowieka krytycznym wobec otaczającego świata. W tym sensie są doskonałym materiałem na ofiary manipulacji. Nie potrafią się bronić. No i też manipuluje się nimi na potęgę. Przede wszystkim czynią to reklamy skierowane do dzieci, w których zresztą nierzadko występują najmłodsi. Dorośli z reguły zdają sobie sprawę, że reklama jest manipulacją, że jej przekaz nie zawsze jest zgodny z prawdą, zaś zawarte w niej treści trzeba brać z przymrużeniem oka. (Choć nie wszyscy dorośli są tacy, gdyby nie było naiwnych dorosłych, reklama nie mogłaby istnieć). Dzieci przyjmują wszystko z dobrodziejstwem inwentarza. Dlatego reklama wchodzi w ich świat jak nóż w masło. Jej skutkiem jest m.in. ciągła presja na dorosłych, aby kupili to czy owo. Trudno się przed nią obronić (wszak każdy chce, aby jego dzieci były zadowolone), co powoduje, że dziś dzieci i nastolatki stały się segmentem społeczeństwa szczególnie żarliwie napędzającym konsumpcję.

Trudno się dziwić, że stają się też coraz poważniejszym obiektem zainteresowania marketingowców wszelkiej maści. Czy jest w tym coś złego? Odpowiedź jest prosta. Przekaz światopoglądowy reklam jest moralnie wątpliwy. Przekonują one z reguły, że wartość naszego życia i nasze poczucie szczęścia zależy od tego, co posiadamy. Czynią z konsumpcji główny wyznacznik dobrego życia. Nadto posługują się spreparowanymi, fałszywymi obrazami świata, w których nie ma miejsca na prawdę naszego życia rodzinnego czy zawodowego (że można być szczęśliwym w rodzinach innych niż te uznane w reklamie za wzór, że można mieszkać skromnie i nie posiadać wielu rzeczy, lecz nie być wcale gorszym od innych, że można chcieć w życiu czegoś innego niż tylko posiadania nowych rzeczy czy udziału w szałowej zabawie, którą zapewnia ponoć jedynie zjedzenie czy wypicie czegoś reklamowanego, że świat nie składa się wyłącznie z osób oddających się pracy w korporacji, klasy średniej z wielkich miast). Posługują się stereotypami, szczególnie w odniesieniu do podziału pracy między kobietami i mężczyznami, definicji rodzinnego szczęścia czy pragnień i marzeń poszczególnych grup wiekowych. Są niezwykle skutecznym narzędziem socjalizowania dzieci do konsumpcji, pokazując zarazem, że posiadanie rzeczy ma moc pozycjonowania społecznego, tzn. umieszczania ludzi na stosownych szczeblach drabiny społecznej. (Brakuje u nas jeszcze socjalizowania do hazardu, którego byłem świadkiem w jednym z kasyn Las Vegas, gdzie grupy dzieci z obłędem w oku oddawały się grom na automatach wypłacających wygraną w słodyczach i zabawkach).


Pozostało jeszcze 46% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama