Wydawałoby się, że sposób myślenia o gospodarce i państwie wyznaczony przez neoliberalną czy wręcz libertarianistyczną narrację złego państwa i dobrego rynku kapitalistycznego odchodzi do lamusa. Klęska projektu neoliberalnego, ujawniona wyraźnie w ostatnim kryzysie gospodarczym, powinna kazać nam inaczej spojrzeć na miejsce i rolę państwa w gospodarce, na mityczne przewagi własności prywatnej nad własnością państwową oraz kwestie zysku i strat. I być może, faktycznie, gdzieś taka zmiana się dokonała, ale z pewnością nie u nas.
Oto przykład: los Poczty Polskiej. Wiadomo już, że jej akcje mają trafić na giełdę, co de facto oznacza jej prywatyzację, a następnie możliwość przejęcia przez podmioty gospodarcze spoza Polski. Sytuacja jest typowa dla naszych najnowszych dziejów: staramy się być bardziej ortodoksyjni w wolnorynkowym podejściu do naszego życia niż najbardziej znani wolnorynkowcy na świecie, jak np. Amerykanie. Nasze neofickie przywiązanie do idei własności prywatnej i absurdalna niechęć do państwa nie mają sobie chyba równych w obrębie cywilizacji zachodniej. Czasem można odnieść wrażenie, że w Polsce już od dawna rządzi jakaś Tea Party (amerykańska partia anarchokapitalistyczna), i to bez względu na to, kto naprawdę sprawuje władzę. Co ciekawe i absolutnie unikalne, nawet nasze państwo nie lubi państwa – nasi politycy wszystkie funkcje tradycyjnie sprawowane przez państwo najchętniej oddaliby w ręce prywatne. Zamiast myśleć o naprawie państwa, myślą o jego likwidacji. Sytuacja to zaiste dziwaczna i trudno się dziwić, że uchodzimy dziś na świecie za jeden z najbardziej libertarianistycznych krajów w Europie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.