Portal wpolityce.pl napisał, że od dwóch tygodni niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej "i inni przedstawiciele establishmentu III RP wzajemnie przesyłają sobie, poprawiają i komentują projekt orzeczenia, jaki ma wydać Trybunał Konstytucyjny". Portal opublikował też 269-stronicowy dokument, który - jak zaznaczają dziennikarze portalu - jest projektem orzeczenia Trybunału z 9 marca.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki mówił w środę w Sejmie, że mamy do czynienia "z serią niezwykłych zdarzeń". "Mieliśmy przeciek z raportu Komisji Weneckiej. Dziś w mediach pojawił się kolejny przeciek, tym razem z wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Projekt wyroku wraz z uzasadnieniem, który - jak się okazuje - krąży gdzieś między politykami Platformy, był dzisiaj dostępny w internecie. To jest sytuacja kompromitująca i (...) całkowicie ośmieszająca poważną instytucję państwową. My też pytamy, czy to jest rzeczywiście tylko zbieg okoliczności, czy te przecieki nie są jakąś częścią politycznych działań, których pionkami staje się Komisja Wenecka i Trybunał Konstytucyjny" - zaznaczył.

Poseł PiS Michał Wójcik na późniejszej konferencji prasowej w Sejmie powiedział, że jeśli doniesienia medialne są prawdziwe, to byłby to "jeden z największych skandali w historii Trybunału Konstytucyjnego".

"Pytamy prezesa Rzeplińskiego, czy prawdą jest, że to jest projekt wyroku, że ten projekt funkcjonował pomiędzy posłami Platformy, chcemy, żeby prezes Rzepliński zdementował doniesienia mediów, które piszą o tym, że od dwóch tygodni ten projekt krążył pomiędzy posłami PO" - powiedział poseł PiS. Jak ocenił, byłoby to "pewnego rodzaju przestępstwo".

"To jest rzecz niesłychana, że jedna ze stron konsultowałaby projekt wyroku z kimś, kto ma orzec w sprawie ustrojowej" - podkreślił Wójcik.

Zdaniem Małgorzaty Wassermann (PiS), jeśli okazałoby się, że przed naradą sędziów TK, wyrok byłby gotowy wcześniej, byłaby to rzecz "niesłychana i niespotykana w świecie prawniczym". "To jest nie tylko kwestia odpowiedzialności dyscyplinarnej, ale przede wszystkim karnej" - oceniła.

"Po stronie Trybunału dochodzi do rozgrywek politycznych, a nie działań stricte prawnych. Prezesa TK, jak i wszystkich sędziów Trybunału, obowiązuje zarówno konstytucja, jak i ustawa, która została uchwalona w grudniu. Nie respektując tej ustawy (sędziowie TK) działają w sposób nieważny w świetle prawa" - przekonywała Wassermann.

Rzecznik klubu PiS Beata Mazurek zaapelowała do prezesa Rzeplińskiego, aby przed ogłoszeniem wyroku, odniósł się do doniesień medialnych.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki na konferencji prasowej powiedział także, że nie ma takiej możliwości, by jakiekolwiek państwo na świecie mogło narzucić Polsce cokolwiek w zakresie polskiego prawa, zmienić konstytucję czy modyfikować prawo. "To jest suwerenne prawo Polaków, polskiego narodu i instytucji, które pochodzą z wyborów. Tu nie ma żadnego zagrożenia, że ktoś nas będzie karać za coś, czego my nie zrobiliśmy, a ktoś uważa, że zrobiliśmy. Tu będzie tylko niestety trwał taki medialny szum, który wywołują środowiska byłej władzy w Polsce i przenoszą to za granicę" - zaznaczył.

Jego zdaniem spór wokół TK stał się "jedynym paliwem działań opozycji". "Nie mają żadnych argumentów, więc trzymają się rozpaczliwie (...) Trybunału" - podkreślił Terlecki.

Jego zdaniem, decyzja o niepublikowaniu wyroku TK, który jest niezgodny z prawem, z konstytucją, jest sprawą oczywistą. "Co do tego nie mamy wątpliwości. Natomiast jakie mogą być konsekwencje międzynarodowe stosowania prawa w Polsce? Wydaje mi się, że nie ma takiej możliwości, żeby jakaś instytucja międzynarodowa zakwestionowała polską konstytucję czy obowiązujące w Polsce prawo" - podkreślił.

"Dzisiaj jest ważny dzień, bo mamy nadzieję, że nasze wezwania do rozsądku odniosą skutek i że Trybunał Konstytucyjny nie będzie działać wbrew prawu. Mamy nadzieję, że pan prezes Rzepliński, ratując autorytet tak ważnej instytucji, nie będzie zachowywać się jak polityk, nie będzie działać jak jeden z motorów działań opozycji, tylko zastosuje się do aktualnie obowiązującego prawa" - dodał szef klubu PiS.

We wtorek Trybunał Konstytucyjny w 12-osobowym składzie badał skargi grup posłów, I prezes SN, RPO i KRS na nowelizację ustawy o TK autorstwa PiS. Wyrok ma zostać ogłoszony w środę o godz. 13. PO, Nowoczesna, PSL, I prezes SN, RPO i KRS chcą uznania noweli za niekonstytucyjną.

W TK nie stawili się przedstawiciele Sejmu, Rady Ministrów ani prokuratora generalnego. Według nich sprawa powinna być rozpoznana - tak jak przewiduje nowela - w składzie 13-osobowym oraz według kolejności wpływu. TK oddalił wniosek prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry o odroczenie rozprawy.

Premier Beata Szydło mówiła we wtorek, że jej obowiązkiem jest publikowanie tych orzeczeń, które zostały podjęte na mocy obowiązującego prawa. "Komunikat, który przedstawią wybrani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, nie będzie orzeczeniem w myśl obowiązującego prawa. W związku z czym nie mogę łamać konstytucji, nie mogę takiego dokumentu publikować" - powiedziała. Zaznaczyła, że posiedzenie "nie odbywa się zgodnie z obowiązującą w tej chwili ustawą".

Zaskarżona nowelizacja stanowi m.in., że TK co do zasady orzeka o konstytucyjności aktów normatywnych w pełnym składzie co najmniej 13 spośród 15 sędziów TK (wcześniej pełny skład to co najmniej dziewięciu sędziów). Orzeczenia pełnego składu mają zapadać większością 2/3 głosów, a nie - jak wcześniej - zwykłą. Terminy rozpatrywania wniosków mają być wyznaczane w TK według kolejności wpływu.