statystyki

Sieć Obywatelska Watchdog. Kim są "wściekłe psy stróżujące"?

autor: Mira Suchodolska27.02.2016, 17:00; Aktualizacja: 27.02.2016, 17:02
Praca, rynek pracy, człowiek, kontrola

Choć Watchdog Polska jest organizacją apolityczną, bardzo często wchodzą w polityczny światźródło: ShutterStock

Mieszkają w niewielkich miejscowościach. Nie są szczególnie agresywne, ale szczekają głośno, bywa, że gryzą. Są utrapieniem dla lokalnej władzy, bo patrzą jej na ręce.

reklama


reklama


Nikt ich nie lubi – ani prawa, ani lewa strona. Środek też nieszczególnie. Ba, są solą w oku Andrzeja Rzeplińskiego, prezesa Trybunału Konstytucyjnego, który nie chciał ujawnić kwot wynagrodzeń na umowach zawieranych przez TK z osobami fizycznymi. Przegrał z nimi pod koniec zeszłego roku sprawę przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie. I wniósł skargę kasacyjną do NSA.

Psy na początku lutego rozjuszyły też posłankę PiS Krystynę Pawłowicz. Kiedy ujawniły rachunek za obiad, jaki zjadł prezes Jarosław Kaczyński z Viktorem Orbánem i domagały się odpowiedzi na kilka innych pytań (m.in. dotyczących przebiegu spotkania) napisała na swoim profilu facebookowym: „CO to jest jakaś bezczelna »sieć obywatelska WATCHDOG«? KTO daje im zlecenia na prawicę? KTO FINANSUJE? Gdzie te »PSY« spały przez ostatnie 8 lat?”.

Psy odpowiedziały natychmiast, podając swoich partnerów (jest ich wielu, m.in. Centrum Edukacji Obywatelskiej, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Court Watch Polska, Fundacja im. Stefana Batorego, Fundacja im. Heinricha Bölla, Stowarzyszenie Homo Faber, Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych, Ashoka, Forum Społeczeństwa Obywatelskiego Unii Europejskiej i Rosji) oraz udostępniając linki do dokumentów finansowych (nie biorą pieniędzy od instytucji publicznych, utrzymują się z grantów i darowizn). Zrobiło się o nich głośno, pokazały ich media, a na konto „psów stróżujących” zaczęły wpływać datki od zwyczajnych ludzi. Padło wiele mądrych i ważnych słów o tym, że władza powinna działać w interesie obywateli. Że ci mają prawo wiedzieć, jakie decyzje podejmuje i dlaczego. W jaki sposób wydaje ich pieniądze. Słowo „transparentność” pojawiło się kilka tysięcy razy. Co z tego? Choć Watchdog Polska jest organizacją apolityczną, sprawa zrobiła się polityczna. Jak wszystko u nas. Każdy wie swoje, choć nie ma pojęcia. Chyba że mieszka w pipidówie, którą trudno znaleźć na mapie. I ma wśród swoich znajomych psa, który węszy i stróżuje w jego imieniu.

Mnie z nimi zetknął los. Dwa ostatnie weekendy spędziłam w tym towarzystwie na szkoleniu. Podczas którego opowiadałam im o dziennikarstwie. Uczyłam, jak pisać, żeby ludzie przeczytali i zrozumieli. A oni opowiadali mi swoje historie. Skąd się w tym watchdogowaniu wzięli. Chętnie podzieliłabym się nimi wszystkimi – dziejami społecznikowskiego życia dwudziestu narwanych idealistów, których poznałam. Ale muszę się ograniczyć do kilku, bo – jak to się mówi w naszym fachu – gazeta nie jest z gumy. Będzie tak, jak mi relacjonowali swoje historie. Bez komentarzy mądrych profesorów, analiz i podsumowań. Tylko jedna uwaga: wszyscy moi rozmówcy swoją działalność społeczną zaczęli od tego, że lokalna władza naruszyła ich prywatne interesy. Zaczęli o nie walczyć, a potem już poszło samo: złapali bakcyla. I zaczęli nim zarażać.

Katarzyna Okuniewska

Idealistka, lat 53, Stare Lipiny, okolice Wołomina. Zadbana, wygadana, ładnie się uśmiecha. Brunetka. O swoich poglądach politycznych: „Trochę anarchizuję. W tym sensie, że mi się żadna władza nie podoba. Ja uważam, że władza, to służba, więc niektórym – OK, większości – przeszkadzam”.

Katarzyna do 2014 r. żyła jak wszyscy. Głównie życiem domowym. Mąż, dzieci. Pobudowali się w Starych Lipinach, prowadzili interes. Obok dogorywało wysypisko śmieci. Tak przynajmniej myśleli, bo zgodnie z wszelkimi planami tudzież deklaracjami lokalnych władz miało zostać zamknięte i rekultywowane. Wiosną 2015 r. zaczęły do nich docierać niepokojące wieści: na sesji rady miasta ma zostać uchwalony plan zagospodarowania dla terenu składowiska. Zamiast rekultywować wysypisko, mają tam – na częściowo zalewowym terenie – wybudować instalację do przerabiania odpadów. – Okazało się, że samorząd dysponuje decyzją środowiskową pozyskaną bez wymaganych prawem konsultacji społecznych – opowiada Katarzyna. Wiadomo, wszyscy wytwarzamy odpady, trzeba coś z nimi zrobić. W tym przypadku oznaczało to, że za płotem ich domów powstaną silosy, w których te śmieci będzie się suszyć. A jak będą za szybko schły, to trzeba je będzie polewać gnojówką, która z nich wycieka. Smród? Tak. Spadek wartości ziemi? Oczywiście. W dodatku wszystko zrobione za plecami ludzi.

Katarzyna zaczęła się bić. Zgromadziła ludzi, którzy podobnie jak ona byli zaniepokojeni i niezadowoleni. Ale lokalna władza nie chciała z nimi gadać. Brała na przetrzymanie. Powołali więc stowarzyszenie Zielony Wołomin. Były marsze, protesty, ulotki.

Samorząd miał to w nosie. Budowali, budowali, nawet nocą. Koszt 14,5 mln zł. Wszystko z kredytów – Funduszu Ochrony Środowiska oraz bankowych. Więc znów protesty i marsze. W odpowiedzi pozew sądowy od samorządu: o 120 tys. zł. za plamę na honorze. Wiele osób się przestraszyło, wycofało.

30 marca ma zapaść wyrok w sprawie unieważnienia decyzji środowiskowej. Wszystko wskazuje na to, że wygrają, ale i tak zwyczajni ludzie zapłacą za tamte chybione decyzje władz lokalnych. Bo kredyty trzeba spłacić, a śmieci wywozić.


Pozostało jeszcze 75% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama

  • Obkuty(2016-02-27 19:13) Odpowiedz 30

    Gatunek pokrewny - sygnalizator pracowniczy. Te same problemy, taki sam stosunek do nich innych pracowników, nawet zw. zawodowych. Przykre, ale lubimy "jeździć" na plecach innych. Ja już z tego "wymiękłem" i działam tylko na własny rachunek, choć to o wiele trudniejsze, ale za to, powiedziałbym, wdzięczniejsze.

  • j(2016-02-27 20:31) Odpowiedz 20

    takie mamy skutki zakłamanej transformacja i wolnej amerykanki jaką stworzono,

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama