statystyki

Wszyscy ludzie Kaczyńskiego: Teraz oni rządzą i dzielą. Skąd się wzięli w rządzie PiS?

autor: Mira Suchodolska31.01.2016, 18:30
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości i Jarosław Kaczyński,

Oprócz kilku twarzy dobrze znanych i kojarzonych przez każdego przeciętnego konsumenta polityki zdecydowana większość to osoby nieznane. Fot: PAP/Paweł Supernak źródło: PAP

Teraz oni rządzą i dzielą. Minister, wiceminister, podsekretarz. Do tego grono urzędników, doradców, specjalistów, członków gabinetów politycznych. Setki nazwisk. Skąd się wzięli w rządzie ci wszyscy ludzie?

reklama


reklama


Oprócz kilku twarzy dobrze znanych i kojarzonych przez każdego przeciętnego konsumenta polityki zdecydowana większość to osoby nieznane. Oblicza, które nie brzmią znajomo nawet dla wyjadaczy. Postanowiłam sprawdzić, czy są jakieś mateczniki, środowiska, do których sięgnięto, aby obsadzić te wszystkie fotele i krzesła? Intuicja podpowiadała, że musi być jakiś klucz. Choćby instytucjonalny. Jednak rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. A jednocześnie prostsza.

Jeszcze nigdy do żadnego tekstu nie wykonałam tak gigantycznego przeglądu materiałów. Ponad 200 tys. znaków bardziej i mniej oficjalnych życiorysów. Czy coś je łączy?

Środowiska intelektualne

Najbardziej oczywistą kuźnią kadr wydawały się środowiska intelektualne kojarzone z prawicą. Jak choćby Instytut Sobieskiego, think tank założony w 2005 r. przez Pawła Szałamachę, dziś ministra finansów (wycofał się z aktywnej działalności w IS w 2011 r., kiedy został posłem). To największy prawicowy think tank, którego misją – jak stoi na stronie internetowej – jest „tworzenie idei dla Polski. Idei opartych na przekonaniu o potrzebie budowy w Polsce suwerennej republiki, silnego, sprawnego, ale też i ograniczonego państwa, które zapewnia zachowanie równowagi pomiędzy wolnością i odpowiedzialnością obywatelską, gwarantującego swobodę gospodarczą. Państwa zapewniającego ład społeczny ufundowany na prawie naturalnym i chrześcijańskim dziedzictwie narodowym oraz ogólnoludzkich wartościach”.

Do tej pory najważniejszymi osiągnięciami tego środowiska było opracowanie w 2004 r. raportu na temat publicznego wysłuchania, który sprawił, że wysłuchanie publiczne stało się w Polsce instytucją prawną. Drugi ważny raport, który przełożył się na rzeczywistość, to „Program polityki rodzinnej” z 2007 r. – jego elementy znalazły się w obecnej polityce prorodzinnej rządu. Do którego zresztą wszedł – jako podsekretarz w resorcie rodziny, pracy i polityki społecznej – współautor tego raportu Bartosz Marczuk. Nieco podejrzany, bo dziennikarz: pracował jako kierownik działu w DGP, był zastępcą naczelnego „Rzeczpospolitej”, „Wprost” i kwartalnika „Rzeczy Wspólne”. Na jego kandydaturę, jak mówią wtajemniczeni, musiał się zgodzić prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Z Instytutem Sobieskiego związany jest także Leszek Skiba – podsekretarz stanu, główny rzecznik dyscypliny finansów publicznych w resorcie finansów (czyli u Szałamachy), a także pełnomocnik rządu do spraw wspierania reform na Ukrainie. Ostatnio pracował w NBP, gdzie zajmował się funkcjonowaniem Unii Gospodarczo-Walutowej oraz przygotowywaniem prognoz makroekonomicznych dla strefy euro. Na liście ekspertów Sobieskiego jest także minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, ale, co interesujące, w jego resorcie nie ma żadnych prominentnych osób związanych z tym środowiskiem.

Kolejnym think tankiem postrzeganym jako prawicowy jest Klub Jagielloński, stowarzyszenie zrzeszające studentów oraz absolwentów uczelni wyższych zainteresowanych działalnością społeczną. Podobnie jak Instytut Sobieskiego odwołuje się do filozofii chrześcijańskiej. Z niego w prostej linii wywodzi się Jarosław Gowin – dziś minister nauki, konserwatysta po wielu politycznych przejściach, który od 1990 r. dryfował między wieloma ugrupowaniami. Od Forum Prawicy Demokratycznej Aleksandra Halla poprzez środowiska Unii Demokratycznej i Unii Wolności, Platformę Obywatelską, gdzie był ministrem sprawiedliwości. Walczył w 2011 r. o szefostwo PO z Tuskiem, ale mu się nie udało. Potem był jeszcze romans z republikanami i Polską Razem.

Gowin z Klubu Jagiellońskiego wziął do swojego obecnego resortu tylko jako podsekretarza stanu dr. Piotra Dardzińskiego. Jak komentuje prof. Rafał Chwedoruk, politolog z UW, nie ma w tym niczego zaskakującego. W Polsce think tanki nie odgrywają tak naprawdę większej roli w życiu publicznym. One dopiero się kształtują. O wiele ważniejsze, jeśli chodzi o polityczne koneksje i przełożenie na rzeczywistość, są wciąż wspólne historyczne doświadczenia. Choć w przypadku Gowina można zauważyć jedną prawidłowość: silne chrześcijańskie korzenie. Mające także przełożenie instytucjonalne. Jarosław Gowin jest związany ze środowiskiem miesięcznika „Znak”, współtworzył Wyższą Szkołę Europejską im. ks. Józefa Tischnera (w niej również wykładał Dardziński). Z WSE związana jest także Jadwiga Emilewicz – podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju. Kilka osób w rządzie związanych jest także z Centrum Myśli Jana Pawła II i Uniwersytetem Papieskim, ale, generalnie rzecz biorąc, na tym się kończy „intelektualna środowiskowość”.

Można jeszcze wziąć pod uwagę szkoły wyższe, jakie kończyli członkowie rządu Beaty Szydło, jednak wydaje się to intelektualną pułapką. Bo przecież nie ma w tym niczego nadzwyczajnego, że w większości są absolwentami renomowanych uczelni. Uniwersytet Warszawski, Jagielloński, Katolicki Uniwersytet Lubelski, UMCS, Gdański, Śląski, UKSW, UAM – jeśli pominęłam jakąś uczelnię, proszę o wybaczenie. Zresztą tutaj trudno o klucz ideologiczny. Wprawdzie, jak zauważa prof. Chwedoruk, na mapie instytucji naukowych od lat jako najbardziej konserwatywne jawią się politechniki i w ogóle wszystkie kierunki związane z naukami ścisłymi, to w linii uniwersyteckiej UJ góruje swoją prawicowością nad UW, choć są różnice pomiędzy poszczególnymi wydziałami. Te prawne są bardziej konserwatywne niż socjologie czy politologie. Choć nie zawsze. Wprawdzie prezydent Andrzej Duda kończył prawo na Jagiellonce, ale to jednak właśnie stamtąd wyszła inicjatywa, aby pozbawić go tytułu naukowego za bezczynność w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Ale mniejsza o większość. Absolwentów studiów politechnicznych najwięcej jest w resorcie środowiska i energii, co nie powinno dziwić.

To, co mnie zaskoczyło, to nadreprezentacja osób związanych z Polską Akademią Nauk. Lista byłaby długa, więc tylko kilka najbardziej prominentnych nazwisk: Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury (z PAN wywodzi się także historyk Magdalena Gawin, która jest generalnym konserwatorem zabytków). Naukowe korzenie w PAN mają także Jarosław Gowin oraz podsekretarz w jego resorcie prof. Jarosław Sirko, fizyk.

Historia się kłania


Pozostało jeszcze 66% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama

  • BRYDZIA(2016-01-31 19:45) Odpowiedz 1113

    Jak skad sie wzieli przeciez sa polakami i walcza o dobro POLSKI a jest ich jeszcze wiecej ludzie madrzy ,wyksztalceni, a przedewszystkim kochajacy swoj KOCHANY KRAJ POLSKA za ten kraj wielu oddali zycie a jest grupa pseudo POLAKOW ktorzy chca zniszczyc polske. Kiedys jeden z politykow tak powiedzial RZAD SIE WYRZYWI SAM wiec jak jest taki rzad to przykro. BRYDZIA

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Tez pytanie ... ?(2016-01-31 20:24) Odpowiedz 74

    "Skąd się wzięli " ... To wszyscy ... "UFOLUDKI" ... z Nowogródzkiej.

  • tylko polska krew(2016-02-01 04:22) Odpowiedz 57

    Same solidaruchy czyli dziadostwo, żadnej genialnej jednostki pokroju geniusza wszechczasów Józefa W. Stalina,ta badna tak jak poprzednia obłowi się na gruzach Polski i spieprzy za granicę do swoich

  • macie problem skąd się wzięli?(2016-02-01 08:50) Odpowiedz 42

    Wybory były w Polsce, ale tym razem nie na reke koszernym szwabom i dlatego takie idiotyczne tytuły.

  • Wysiłek? No to szpryngej wynagrodzi, c`nie?(2016-01-31 20:38) Odpowiedz 48

    A co do nadreprezentacji, to proponuję ćwiczenie pt Nadreprezentacja żydowska we władzach polskich w latach 2007-20015 oraz nadreprezentacja żydowska w prezydenturze polskiej po roku 1989 i jej prawdziwe przyczyny. Szpryngej za to nie zapłaci, ale może wkrótce się opłaci. Samo.

  • Biografia(2016-02-01 09:20) Odpowiedz 33

    Ja wiem skąd się wziął Tusk. "Jak się skończył w hotelu alkohol to Jego kolega ze Świetlika dostarczał do pokoju najlepszą maryske"

  • Ted(2016-02-01 10:35) Odpowiedz 34

    ALE SFORA !!!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama