statystyki

Kempa: Nie sprowokuje mnie pani, żebym źle mówiła o Telewizji Trwam czy Radiu Maryja [WYWIAD DGP]

autor: Magdalena Rigamonti07.01.2016, 20:30; Aktualizacja: 07.01.2016, 20:44
Beata Kempa

Beata Kempa. Fot. Maksymilian Rigamontiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

- Nie sprowokuje mnie pani do tego, żebym źle mówiła o Telewizji Trwam czy Radiu Maryja. Mam zdeklarowane poglądy, deklaruję też wiarę i robię to publicznie. Zawsze, kiedy jestem pytana albo kiedy czuję taką potrzebę, to mówię o swojej wierze - mówi Beata Kempa w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. 

Reklama


Reklama


Rozumiem, że na dzisiejszym posiedzeniu rządu już przyklepaliście państwo Jacka Kurskiego na stanowisko prezesa TVP ?

Pani redaktor, już czas, żeby wszystko doprowadzić do normalności. Przecież to nie jest nasz autorski pomysł, o tym mówią ludzie w Polsce. Wystarczy do nich wyjść i porozmawiać.

Którzy ludzie? Ci co w sobotę będą demonstrować przed TVP?

Kiedyś jednego z dziennikarzy zapytałam, dlaczego pan to robi, dlaczego pan to wszystko pisze, przecież to nie jest zgodne z prawdą. Odpowiedział: bo ma kredyt i dzieci na utrzymaniu.

Pani minister, rozumiem że wszyscy ci, którzy próbują oceniać to, co robi PiS, to są zdrajcy z kredytami i z dziećmi.

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ja szanuję tych, którzy mają misję, którzy chcą lepszej Polski, którzy chcą budować, a nie rujnować, którzy chcą, by ludzie wracali z Wielkiej Brytanii i Irlandii, żeby kolejni nie wyjeżdżali. Ale patrząc na poczynania niektórych polityków i dziennikarzy, a także innych uczestników życia publicznego, odnoszę wrażenie, że w imię własnego spokoju chcą, żeby nic się nie zmieniło.

Jest pani pewna, że szef dyplomacji Witold Waszczykowski ich nie przehandlował?

Jestem. Dokładnie pani wie, jak łatwo coś wyciągnąć z kontekstu i zmanipulować w nieprzychylnej nam prasie zagranicznej. Minister Waszczykowski to ostatnia osoba, która by chciała źle dla Polski i Polaków. Media zagraniczne chcą robić krzywdę Polsce.

O polskie media jeszcze chciałam popytać. To, że PiS czuje nienawiść do Tomasza Lisa, to jeszcze rozumiem, ale o co chodzi z Piotrem Kraśko czy Beatą Tadlą?

O elementarny obiektywizm chodzi. Oczywiście, żyjemy w wolnym kraju, wolno mieć poglądy polityczne.

Uff.

Czas, kiedy wszyscy mieli tak samo myśleć skończył się w 1989 r. Teraz nawet trzeba mieć poglądy polityczne i dobrze, że się różnimy, bo wtedy jest dyskusja, która wznosi nas na wyższy poziom cywilizacji, ale od dziennikarzy wymaga się jednak minimum obiektywizmu.

Kraśko i Tadla pani zdaniem tego minimum nie posiadają.

Proszę mnie nie pytać o personalia. Wiem, że w odbiorze społecznym wiele osób związanych z mediami publicznymi nie było obiektywnych. Ludzie w Polsce, wyborcy, mówili o konkretnych nazwiskach, mówili o ludziach, którzy przestali być dziennikarzami, a stali się politykami. Jeśli czuje się powołanie polityczne, to można przykład zdjąć togę czy porzucić redakcję i stanąć do wyborów.

Ależ pani nienawidzi szefa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego.

To nie jest kwestia nienawiści, tylko każdy dziennikarz czy sędzia, który...

...wejdzie Beacie Kempie w drogę.

Nie, nie, który wejdzie w politykę przestaje być dziennikarzem czy sędzią i staje się tym, kogo się nienawidzi albo wielbi. Taka jest polityka. A media publiczne muszą być obiektywne.

Poseł PiS, Krzysztof Czabański, który przygotowujemy w Sejmie ustawy dotyczące mediów, powiedział, że Telewizja Trwam jest obiektywna.

To jest telewizja katolicka. W kraju, w którym ponad 90 proc. obywateli to katolicy taka telewizja jest potrzebna.

98 proc. polityki w Trwam poświęcono PiS, więc gdzie tu obiektywizm?

Nie sprowokuje mnie pani do tego, żebym źle mówiła o Telewizji Trwam czy Radiu Maryja. Mam zdeklarowane poglądy, deklaruję też wiarę i robię to publicznie. Zawsze, kiedy jestem pytana albo kiedy czuję taką potrzebę, to mówię o swojej wierze.

Pani minister, ale ja mówiłam o obiektywizmie Telewizji Trwam.

Chyba dobrze, że jako jedyny kraj w Europie, a może i na świecie, mamy na multipleksie katolicką telewizję. Ja się pytam, dlaczego jej miałoby nie być.

Ma być. Tylko niech nikt nie mówi, że jest obiektywna.

Przecież my w innych stacjach poddajemy się krytyce. Chodzę wszędzie tam, gdzie jestem zapraszana.

Dzieci się za panią nie wstydzą, nie mówią: mamuś, na tych ostatnich urodzinach Radia Maryja, to przesadziłaś z uwielbieniem dla księży?

Nie, no skąd. Moje dzieci są wychowane w wierze katolickiej, mają ogromny szacunek do osób duchownych. Zresztą, w naszej rodzinie było wiele takich osób. Niedawno z mężem byliśmy na Zjeździe Rodzin Radia Maryja. On był pierwszy raz i był pod wielkim wrażeniem. Mąż jest moim najczęstszym recenzentem, choć od polityki woli siatkówkę. I do jego rad się stosuje w stu procentach. Z tymże ja jestem tu, on w domu w Sycowie, choć cały czas jest ze mną. Proszę spojrzeć, mam go tu, jego zdjęcie w telefonie, wystarczy włączyć i jest. A co do moich słów na urodzinach Radia Maryja, to od dzieciństwa pisałam listy do różnych duchownych. Pisałam w imieniu mojej sparaliżowanej babci i zawsze te listy zaczynały się od słów: przewielebny bądź przewielebni.

Na tych urodzinach występowała pani w imieniu premier Beaty Szydło, jako polityk, przedstawiciel rządu.

Zawsze do duchownych oficjalnie będę mówić „przewielebni”, niezależnie od tego, czy będę ministrem, posłanką, politykiem czy prywatną osobą. I proszę, żeby mi nie narzucano politycznej poprawności i nie próbowano wmówić ludziom, że skoro mam takie poglądy, to jestem kimś gorszym. Nasze dzieci też są tak wychowane.
Nauczyły mnie jednego, że każda decyzja musi być uzasadniona.

I ma pani poczucie, że każdą decyzję Polakom uzasadniacie, skoro wszystko dzieje się tak szybko.

Wszyscy są zdziwieni, że rząd PiS działa tak szybko. Rząd PO działał w różnych przyjemnych miejscach, restauracjach. Zresztą o tym już wspominałam.

Nie chcę rozmawiać o tym, jak pracowała PO, tylko jak PiS pracuje.

Pracujemy od rana do późnej nocy. I uzasadniamy nasze decyzje, czasem tylko słabo się z tymi uzasadnieniami przebijamy w mediach.

Przejmiecie media i kłopot z głowy.

Gdybyśmy nie umieli uzasadniać swoich racji, to nie wygralibyśmy wyborów i to jeszcze tak, jak nikomu wcześniej nie udało się wygrać. Jako pierwsza partia po 1989 r. rządzimy samodzielnie.

Bo w kampanii nie mówiliście o TK, mediach, tylko o tym, kto i ile dostanie pieniędzy, komu zabierzecie, a komu dacie.

Mówiliśmy o zmianie, o tym, że ta zmiana potrzebna jest wielu dziedzinach. I to się właśnie dokonuje. Kierunek zmian dyktują nam zwykli ludzie.

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W W PIĄTEK W WEEKENDOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ >>>

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Reklama

  • KALIF(2016-01-07 21:56) Odpowiedz 1919

    Gdzie byli żurnaliści, gdy wyrzucano kolegów po fachu z publicznych mediów Rzeczpospolitej i z WPROST i gdy inwigilowano dziennikarzy za rządów PO-PSL? JAKOŚ NIE PRZYPOMINAM SOBIE ZE BYŚCIE PROTESTOWALI

  • Mały Jaś(2016-01-07 21:00) Odpowiedz 1920

    Pani Magdaleno jest mi przykro, gdy czytam Pani pytania. Można kogoś nie lubić, można nie dzielić czyichś przekonań, ale gdy się jest dziennikarzem, to obiektywizm musi znajdować się "w podstawowym wyposażeniu". Dla Pani to coś "extra", więc należałoby się zastanowić nad przejściem do polityki, lub przynajmniej do zaplecza politycznego.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • KALIF(2016-01-07 21:26) Odpowiedz 1815

    Polskojęzyczna prasa niemiecka w Polsce [ dla przypomnienia G.prawna należy do NIEMIECKIEGO KONCERNU ] staje w obronie swych niemieckich kolegów, którzy ocenzurowali informacje o sylwestrowych atakach muzułmanów na kobiety. Według Renaty Kim z tygodnika „Newsweek” podanie z kilkudniowym opóźnieniem informacji o bandyckich napadach muzułmanów na kobiety w kilku niemieckich miastach, trzeba usprawiedliwić dobrem polityki imigracyjnej i ochroną przed prawicą. Lewacka kołtuneria odlatuje totalnie.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Polak(2016-01-08 09:40) Odpowiedz 1213

    ten wywiad to troche przypomina poziom Lewickiej z TVP, gratuluję Pani Kempie, że nie dała się tej niby obiektywnej dziennikarce sprowokować

  • Pies(2016-01-08 07:02) Odpowiedz 122

    Bardzo dobrze, politycy nie są po to żeby się z nimi cackać.

  • jonek(2016-01-08 11:40) Odpowiedz 107

    z tymi uwagami do pytań dziennikarki też się zgadzam, że są wyjątkowo tendencyjne. Wydaje się, że kobieta pracuje już w tym fachu tyle lat, ale żeby robić coś takiego...

  • Robert(2016-01-09 22:49) Odpowiedz 93

    Ciekawe gdzie było "rzetelne dziennikarstwo" pani Rigamonti jak PO zabierało pieniądze z OFE rękami TK, albo odrzucało projekty obywatelskie podpisane przez 1,4 mln obywateli?

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Ares(2016-01-08 21:17) Odpowiedz 65

    A p. K(l)epa to powinna zostac zakonnica skorotaka swietobliwa. Do zakonu kobieto a nie do rzadu.

  • pe1(2016-01-21 22:53) Odpowiedz 11

    Ten żenujący babsztyl naprawdę ma poprzewracane we łbie, bo wygląda na to, że wierzy w te wszystkie kłamstwa, które opowiada. Ma też ego rozdęte do granic możliwości, skoro mu się wydaje, że może jako prawnicza wyrocznie osądzać uprawnienia Trybunału Konstytucyjnego. A pamiętajmy, że wbrew temu co w kółko bredzi, nie studiowała prawa, tylko administrację.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama