Państwowy Instytut Wydawniczy funkcjonuje od 1946 roku. Od 2012 roku pozostaje w stanie likwidacji, mimo to wciąż wydając nowe książki i... przynosząc straty. W połowie roku zadłużenie przedsiębiorstwa wynosiło 5,5 mln zł.

Podstawowym źródłem utrzymania instytutu była sprzedaż majątku. Aby ocalić bogate archiwum i liczne prawa autorskie (m.in. do powieści Hermana Hessego i Milana Kundery), minister kultury Małgorzata Omilanowska uchyliła decyzję o likwidacji instytutu. "Razem z ministrem skarbu doszliśmy do przekonania, że możemy spróbować rozpocząć procedurę, która pozwoli nam zachować wydawnictwo jako ciągłość tożsamości wydawniczej" - poinformowała Małgorzata Omilanowska.

Aby ocalić przedsiębiorstwo konieczna będzie sprzedaż dwóch pięter kamienicy przy ul. Foksal na rzecz narodowej instytucji kultury - Instytutu Książki. Likwidator PIW podpisał już odpowiednią umowę sprzedaży, a kwota 6,3 mln zł pozwoli na spłatę długów i dalsze przekształcenie.

Do 31 marca 2016 roku PIW ma stać się Narodową Instytucję Kultury. Co to oznacza w praktyce? Nadzór nad PIW przekazany zostanie z Ministerstwa Skarbu Państwa do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przede wszystkim działalność "nowego" PIW zostanie znacznie ograniczona. Polskie i unijne prawo uniemożliwi u konkurowanie z innymi wydawnictwami na wolnym rynku. Zamiast tego będzie realizować zadania, które powierzy mu minister kultury w ramach polityki kulturalnej państwa, bez możliwości dowolnego kształtowania swojego profilu wydawniczego. 

Źródło: IAR